środa, 10 lipca 2013

Rozdział 9 - "Madzia"

Dziewczyny!
Mam nadzieję, że przeżywacie wspaniałe wakacje, nawet jeśli nie jeździcie po świecie niczym sasanka (której zazdroszczę każdą swoją komórką).
Chciałam Wam podziękować za tyle komentarzy i wejść. Spore zainteresowanie kontynuacją, którego się nie spodziewałam spowodowało, że późniejsze rozdziały piszę dłuższe, więc nie martwcie się, że te bywają króciutkie. Tak więc nastąpi konfrontacja Moniki i Jaya, ale nie tak szybko, jak się spodziewacie. Można też liczyć na zbliżenie Madzi i Natha, ale to wszystko za jakiś czas. Co do spotkania dziewczyn z chłopakami z Lawson, nastąpi to "na raty". Mam nadzieję, że chociaż w niewielkim stopniu uda mi się Was zaskoczyć.
Dziś wieczorem wyjeżdżam na wczasy na 2 tygodnie. Wiem na pewno, że wifi nie będzie. W telefonie mam Internet, ale z kasą krucho, więc nie wiem, czy będę z niego korzystać. Może uda mi się wstawić rozdziały, bo mam je w wersji roboczej, ale nie wiem, jak z komentowaniem Waszych opowiadań.
W każdym razie, przeczytam dziś tyle, ile zdołam przed spakowaniem i mam nadzieję, że będzie to wszystko :)
W tym rozdziale perspektywa Madzi i powrót starego dobrego przyjaciela.
Pozdrawiam serdecznie i życzę ładnej pogody, weny i odpoczynku :*





"Najbardziej odczujesz brak jakiejś osoby, kiedy będziesz siedział obok niej i będziesz wiedział, że ona nigdy nie będzie twoja."
Gabriel García Márquez

           

            Wreszcie zaczynała się czuć, jakby była czegoś częścią. Co prawda musiała rzucić się w wir nauki i to po angielsku, ale powoli zaczynała się adaptować do nowego środowiska, z którym przyszło jej się zmierzyć. A wszystko za sprawą nowych koleżanek.

         Wredne Zalotki nie miały nic wspólnego z wrednością czy złośliwością. Były normalnymi nastolatkami, które od czasu do czasu lubiły poplotkować, pośmiać się i wyjść gdzieś razem. Różnica wieku była między nimi niewielka i miały wspólne zainteresowania, dlatego tak dobrze się ze sobą dogadywały. W większości były to Directionerki, a Madzia nie chciała od razu rzucać ich na głęboką wodę i wspominać o swojej romantycznej przeszłości z Liamem, małym epizodzie z Harrym i fakcie, że Nathan Sykes z The Wanted był jej chłopakiem. Ograniczyła się tylko do wspomnienia, że przyjechała do Anglii, bo pracowała kiedyś dla One Direction, a potem dla The Wanted i to musiało im na razie wystarczyć, dopóki nie zrzuci na nich bomby w postaci plotek roku.

         Alicja, siostra przyjaciółki jej siostry, u której zamieszkała, miała dwadzieścia pięć lat i była kobietą do rany przyłóż. Co prawda wszędzie było jej pełno, ale była też wspaniałą gospodynią. Rodzice Madzi przesyłali jej na konto pieniądze na utrzymanie córki, a ona nie zamierzała bawić się we wredną macochę i zapędzać ją do pracy. Nie tylko udostępniła nastolatce pokój, ale i sprawiła, że poczuła się jak u siebie w domu.

         Tak więc wraz z upływem czasu nastolatka czuła się coraz bardziej swobodnie w tym bliźniaku, który tymczasowo mogła nazywać swoim domem. Miała dość prywatności, by przyjmować gości, miała blisko do szkoły i, jak się okazało, trzy domy dalej mieszkała jej polska koleżanka z Wrednych Zalotek, Maja. Wszystko było dobrze, szczególnie teraz, gdy zbliżał się weekend, który miała spędzić tylko z Nathem. Nie mogła się tego doczekać.

- Hej, pytałam, czy masz coś do picia?

         Słowa koleżanki sprowadziły ją z powrotem na ziemię, więc szybko zreflektowała i zeszła na dół, by wlać do szklanek sok. Były same w domu, Ala wybyła na randkę ze swoim narzeczonym, więc czekały aż reszta dziewczyn dotrze na maraton z "Bridgit Jones". Do drzwi rozległo się zdecydowane pukanie. Pewna że to Alex i Irene dziewczyna popędziła otworzyć. Na progu jednak ujrzała Liama.

- A co ty tutaj robisz? - spytała zszokowana, ale pozytywnie. Na jej twarzy wykwitł szeroki uśmiech, kiedy objęła przyjaciela, który również uniósł kąciki ust ku górze.

- Nie powiem, że byłem w pobliżu, bo specjalnie tu przyjechałem.

- A skąd wiedziałeś, gdzie teraz mieszkam? Znowu GPS?

- Nie, koniec ze śledzeniem - roześmiał się chłopak. - Zresztą, to była domena Harry'ego.

- Wejdziesz?

- Tylko na chwilę.

         Dziewczyna zaprosiła gościa do środka i podała mu szklankę z sokiem, zupełnie zapominając, że niosła ją dla Mai, czekającej na górze. Usiedli w kuchni na krzesłach i zaczęli się w siebie wpatrywać.

- Więc... Cieszę się, że przyszedłeś, ale jakoś wątpię, żeby celem było pogapienie się na mnie w kuchni - odezwała się w końcu Madzia.

- Rzeczywiście, zawsze byłaś spostrzegawcza. Chciałem po prostu dowiedzieć się, jak sobie radzisz. Jakoś rozmowa przez telefon wydała mi się niewłaściwa.

         Dopiero teraz nastolatka zdała sobie sprawę, że to Payne był tym, który przekonał Natha do walczenia o miłość. Gdyby nie jego perswazyjna rozmowa, jej chłopak mógłby nie przyjechać wtedy do Polski, żeby ją odzyskać.

- Jest świetnie. I chyba powinnam ci podziękować. Gdybyś nie przemówił Nathowi do rozsądku... Nie bylibyśmy teraz razem.

- Cieszę się, że jesteś szczęśliwa. - Liam złapał Madzię za rękę i spojrzał jej w oczy, ale w czysto przyjacielski sposób. Pogodził się z tym, że była zakochana w innym w momencie, w którym zdecydował się im pomóc.

- Alex i Irene by się posikały ze szczęścia, gdyby tu były - rozległo się od progu, a Madzia przypomniała sobie, że w swoim pokoju zostawiła koleżankę.

- Przepraszam! Zagadaliśmy się tutaj i zapomniałam...

- O mnie? - zachichotała Maja. - Nie ty pierwsza i nie ostatnia. Ale może mnie przedstawisz?

- Och, tak, oczywiście. Maja, to jest Liam. Liam, to jest Maja, moja koleżanka z zespołu.

         Chłopak uścisnął rękę dziewczynie i zmarszczył brwi.

- Z zespołu? - zapytał zaintrygowany.

- Wredne Zalotki, do usług. - Madzia dygnęła śmiesznie, a Maja się roześmiała.

- W nowej szkole miałyśmy taki zespół, a Maggie do nas dołączyła i teraz działamy jako kwartet.

- Jak Little Mix - zauważył Liam. - Jakieś poważniejsze plany?

         Dwie zupełnie różne odpowiedzi poleciały w jego stronę niczym pociski.

- Tak - powiedziała Maja.

- Nie - powiedziała Madzia.

         Spojrzały na siebie zdziwione i się roześmiały.

- Do obgadania - podsumował wszystko Liam i zwrócił się do dziewczyn. - Miło było mi cię poznać i pogadać z tobą, ale muszę się zbierać.

         Widać było, że chciał zabawić dłużej, ale nie spodziewał się, że jego koleżanka miała towarzystwo.

- A nie zdradzisz, skąd wiedziałeś, gdzie mieszkam? - spytała zaintrygowana Madzia.

- Od twojej siostry.

- Mogłam się domyślić. Chyba też zacznę rozpowiadać wszystkim, gdzie zamieszkała ona.

- A więc obie się ukrywacie przed światem?

- Można tak powiedzieć.

         Liam przytulił Maję i pozwolił jej pstryknąć sobie zdjęcie. Zawsze wolała The Wanted, ale sam fakt, że będzie mogła Alex i Irene pochwalić się zdjęciem z członkiem One Direction dawał jej świetną kartę przetargową.

- Zasługujesz na szczęście, Liam - powiedziała Madzia swojemu przyjacielowi na pożegnanie, kiedy odprowadziła go do drzwi. - Mam nadzieję, że szybko je znajdziesz.

- Tak, czekam aż miłość wpadnie mi w ramiona - roześmiał się chłopak, ale w jego oczach dostrzegła nadzieję, że rzeczywiście i on po nieudanych miłosnych próbach zazna w końcu szczęścia. - A ty ciesz się tym, co masz z Nathanem. On naprawdę cię kocha.

         Madzia uśmiechnęła się szeroko.

- Powodzenia, Liam.

- Powodzenia, Maggie.

         Drzwi zamknęły się za chłopakiem.

- Dobra, powiem to - odezwała się Maja. - Praca dla 1D to jedno, ale fakt, że Liam Payne cię odwiedza... chyba musisz zacząć się tłumaczyć, młoda damo.

- Młoda damo? Jestem starsza od ciebie!

- Więc podziel się twoją wiedzą.

         Do drzwi rozległo się pukanie, więc Madzia pobiegła otworzyć, szczęśliwa, że choć na chwilę może uniknąć tej niezręcznej rozmowy. Na progu stała Irene, która dosłownie holowała Alex. A z nią wcale nie było lepiej. Miała szeroko otwarte usta i trzęsła się jak osika.

- O mój Boże, o mój Boże... - powtarzała.

         Alex tymczasem popadła w pewien rodzaj katatonii. Jej usta również były rozchylone, ale dla kontrastu, w ogóle się nie odzywała, tylko zamyślonym wzrokiem spoglądała gdzieś w przestrzeń.

- Szłyśmy tutaj...  - wydusiła z siebie Irene. - Nie pamiętałyśmy numeru domu. I nagle zobaczyłyśmy samochód. I Alex powiedziała "ale fura". A ja "ciekawe czyja". A ona "chodź, sprawdzimy". I kiedy zaglądałyśmy przez okno, usłyszałyśmy kroki. No to chciałyśmy dać w długą i mi się udało, ale ona... - Dziewczyna urwała i spojrzała na swoją koleżankę w katatonii. - Ona zderzyła się...

- Niech zgadnę - wtrąciła Maja, wyglądając z kuchni. - Widziałyście Liama, tak?

         Alex żywiołowo pokiwała głową, a Madzia teatralnie wywróciła oczami, wzięła cały karton soku i szklanki i zaprosiła je na górę.

- Zdajesz sobie sprawę, że musisz się wytłumaczyć? - spytała Maja tuż za jej plecami.

- Dobra, wszystko wam powiem.

         W pokoju Irene i Maja przysiadły na łóżku, a Madzia na krześle przy biurku. Alex natomiast rzuciła się na łóżko z ciężkim westchnieniem.

- On mnie trzymał w ramionach - oznajmiła w końcu, odzyskując głos. - Tak długo... Jest taki silny... I patrzył mi w oczy...

- Trzymał cię w ramionach? Złapał cię, żebyś się nie wywaliła - parsknęła Irene.

- Zazdrosna jesteś i tyle.

- A ja mam z nim zdjęcie - oświadczyła dumna Maja.

- CO?! Jakim cudem?

- To przyjaciel Maggie. - Dziewczyna wzruszyła ramionami i wszystkie oczy momentalnie skierowały się na nastolatkę, która skuliła się w sobie. - Teraz możesz opowiadać.

- No więc... Mówiłam wam, że pracowałam dla One Direction. Były wtedy plotki, że mam romans z Liamem. On spotykał się z Danielle, a ona była o niego bardzo zazdrosna. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że mamy sekretny romans, bo widziano mnie w jego bluzie, raz wpadł mi do wanny, kiedy się kąpałam...

- Zaraz... - przerwała Irene. - Czy my mówimy o Liamie z One Direction?

- No... tak. Chyba że ma brata bliźniaka.

- Jezu, dziewczyno! Gdyby mnie spotkało takie coś, już wydawałabym powieść, albo sprzedała tę historię gazetom. Zazdroszczę!

- Cóż, zachowaj tę zazdrość dla siebie, bo różowo nie było. Pobiłam się z Danielle i trafiłyśmy do aresztu...

- Zaraz... to byłaś ty?! - spytała zszokowana Alex. - Pamiętam jak pisali o tym w gazetach rok temu!

         Madzia wzruszyła ramionami, bo nie wiedziała, co na to powiedzieć.

- Czekamy na ciąg dalszy - ponagliła Maja, więc nastolatka odchrząknęła i kontynuowała.

- Nie mogłam znieść plotek i tego całego zamieszania z tą wariatką, więc postanowiłam wrócić do Polski. Jednak los pchnął mnie w stronę kolejnego zespołu, a raczej ich w moją stronę. Na lotnisku rozjechał mnie wózek bagażowy, którym jechali chłopaki z The Wanted, którzy najwyraźniej urządzili sobie jakieś zawody. Byłam nieprzytomna, więc zawieźli mnie do domu mamy Natha. Zaczęłam ich lubić, dostałam pracę jako asystentka ich menedżera, potem pracowałam dla Jayne i...

- No wyduś to z siebie! - ponagliła Alex, a wszyscy spojrzeli na nią. - Masz ten romans z Liamem czy nie?

- Nie! - zaparła się Madzia. - Znaczy... był epizod, ale... Po prostu on mi wyznał uczucie, ale ja cały czas wzdychałam do Natha. A potem Nath zachowywał się jak idiota, bo był zazdrosny o Liama, z którym nic mnie nie łączyło. I wtedy mnie coś tam połączyło, ale na krótko. A potem był jeszcze epizod z Harrym. A potem Liam przekonał Natha, żeby o mnie walczył i on przyleciał do Polski i przebrał się za bałwana i jesteśmy parą. Ta-dam!

- To najbardziej chaotyczna opowieść, jaką w życiu słyszałam - oznajmiła Irene.

- Zgadzam się - dodała Maja.

         Alex natomiast miała zupełnie inne zmartwienie.

- Ale z Liamem już nic cię nie łączy, tak?

- Tylko przyjaźń. Ale chcę, żeby był szczęśliwy, bo ja zawdzięczam mu swoje szczęście z Nathem.

- Zaraz... to ty na serio? - spytała zszokowana Maja. - Spotykasz się z Nathanem z The Wanted?!

- No... tak.

- No to weź mnie zapoznaj z Jayem!!!

         Nastolatka spojrzała na podekscytowaną koleżankę zdziwiona.

- Takie zauroczenie - wyjaśniła Irene.

- Tak jak Alex Liamem?

         Wszystkie spojrzały na Alex, która nadal leżała na łóżku i wzdychała na wspomnienie faktu, iż dosłownie wpadła w ramiona swojego ulubieńca.

- Tak, tylko mniej... napalona wersja - roześmiała się Irene.

- No to muszę cię zmartwić, bo po pierwsze McGuiness jest dla ciebie za stary, a po drugie spotyka się z moją siostrą.

- CO?! - Potęga trzech dziewczęcych złączonych głosów przerodziła się w krzyk zdziwienia.

- Nie, to jest fizycznie niemożliwe.

         Pamiętna gra w butelkę, podczas której jej siostra za każdym razem losowała Jaya, a on ją świadczyła o tym, że nie ma rzeczy niemożliwych, ale tymi szczegółami Madzia na razie nie zamierzała dzielić się z nowymi koleżankami.

- No... właściwie teraz mają kryzys, bo on zachował się jak idiota, ale... prędzej czy później się zejdą po to tylko, żeby się nawzajem pozabijać - wyjaśniła dziewczyna i namawiana przez Alex, Irene i Maję, jeszcze raz opowiedziała całą swoją przygodę z zespołami.

         Przybliżyła akcję z windą, w której utknęła z Liamem. Opowiedziała o kłótni zespołów, którą wywołała. Dokładnie zrelacjonowała święta z rodziną Natha, wyjazd na Barbados, sylwestra i bal przebierańców. Potem burzę w domku nad jeziorem, sztorm i wizytę na wyspie Iona u zakonników oraz wreszcie szczęśliwe zakończenie. Dziewczyny nie mogły w to uwierzyć.

- Wow. Jestem w szoku - podsumowała wszystko Maja. - Ja tu mieszkam dłużej niż ty, a nie przydarzyła mi się nawet jedna setna tych przygód. Ale przynajmniej mam zdjęcie z Liamem.

- Masz z nim zdjęcie?

         Alex uniosła się na łokciach i spojrzała na koleżankę. Madzia się roześmiała.

- Gdybyście przyszły punktualnie, też byście miały.

- Ale wtedy Alex nie wpadłaby w ramiona Liama - słusznie zauważyła Irene.

         Madzi przypomniały się słowa chłopaka, który czekał, aż miłość wpadnie mu w ramiona. Kto wie, może właśnie to się stało? Z doświadczenia jednak wiedziała, że swatanie to nic dobrego, więc nie zamierzała ingerować w przeznaczenie. Znając szczęście, przebywając z nią dziewczyny jeszcze nie raz zetkną się ze światem celebrytów.

- Skoro znasz 1D musisz nas, zapalczywe directionerki, zapoznać z zespołem - oznajmiła nagle Irene. Jej wzrok padł na leżącą w kącie gitarę, którą Madzia dostała na urodziny od chłopaków z The Wanted. - Umiesz na niej grać?

- Uczę się. Ale samemu idzie opornie.

- A wiesz, kto umie grać na gitarze? - podsunęła Maja, idąc tropem koleżanki.

- Nie wiem. Wy?

         Roześmiały się i wyjaśniły, że chodziło im o Nialla.

- Nie byłam z nim tak blisko, żeby go odwiedzać. Gdybym potrzebowała instruktora gry na gitarze, poszłabym do Toma Parkera. Zawsze trzymaliśmy sztamę.

- Trzymałaś sztamę z Tomem? Jak ja ci zazdroszczę - westchnęła Maja. - Oddaj trochę swoich przygód.

- Bierz wszystko. Poza romantycznym weekendem z Nathem. Po jego powrocie ze Stanów widzieliśmy się tylko raz, ale podobno zaplanował coś szałowego i... nie mogę się doczekać.

- Dziewczyno, żyjesz jak w bajce. Ty i twoja siostra - oznajmiła Alex, ponownie rozmyślając nad objęciem silnych ramion swojego idola, w którego dosłownie weszła pół godziny wcześniej.

         Rozmawiały jeszcze długo o swoim zespole, który Liam przyrównał do Little Mix. Miały różne plany co do Wrednych Zalotek, ale pewne stało się, że tego popołudnia zostały zgraną paczką.

środa, 3 lipca 2013

Rozdział 8 - "Luiza"

Najdroższe czytelniczki!
Kolejny rozdział krótki, ale planują wstawiać je nieco częściej, bo mam zapas. Niedługo pojawią się kolejne nowe postacie, powrócą niektóre już nam znane i nietypowe przygody. (Właśnie kończę pisać kolejną kilkuodcinkową eskapadę, mam nadzieję, że Wam się spodoba).
Dziękuję Wam za wszystkie komentarze.
Pozdrawiam :*


"Nie chcę traktować przyjaciół z nadmierną delikatnością, lecz z szorstką odwagą. Gdy przyjaciele są prawdziwi, nie przypominają szklanych cacek ani mrozu na szybie, lecz są najsolidniejszą ze znanych nam rzeczy."
Ralph Waldo Emerson

        

         Fajnie było wiedzieć, że nie jest się skazanym tylko na siebie. Luizie bardzo odpowiadał fakt, że zyskała dwie nowe współlokatorki, mimo iż jedna z nich zapierała się, że nie jest to dobry pomysł. Druga natomiast, nieco mniej roztrzepana, przyszła do niej do kawiarni i obie doszły do porozumienia w sprawie wspólnego mieszkania. Zarówno Karolina jak i Monika, która po długich namowach zdecydowała się przewieźć swoje rzeczy do kamienicy wydawały się sympatyczne. No i uratowały jej tyłek, a czynsz rozdzielony na trzy części wydawał się bardziej realnym celem do zrealizowania. Ekscentryczny właściciel kamienicy nie miał nic przeciwko, żeby do mieszkania wprowadziły się dwie dodatkowe współlokatorki, więc wszystko było postanowione.

         Już trzy dni później mieszkanie było umeblowane. Monika w wydawnictwie zarobiła dość sporo pieniędzy. Mogła więc pozwolić sobie na zakup trzech łóżek, wielkiej szafy, kanapy do salonu oraz stołu. Lodówka została zapełniona i wszystko powoli zaczynało wyglądać jak...

- Mieszkanie studenckie. Babskie mieszkanie studenckie - tłumaczyła Monika w telefon swojej siostrze, która najwyraźniej za punkt honoru obrała sobie odwiedzenie jej w nowym lokum.

- Niech zaprosi siostrę, dlaczego nie chce? - spytała Luiza Karolinę, stawiając jej przed nosem kawę.

         Dziewczyna pokręciła głową.

- Nie piję kawy. Jestem tak jakby... przy nadziei. Bez nadziei - odpowiedziała.

- Och. - Luiza zrobiła duże oczy.

- To coś zmienia? Chcesz, żebyśmy się wynosiły, gdzie pieprz rośnie?

- Kimże jestem, żeby was oceniać? Odeszłam z uczelni, rodzice wyrzucili mnie z domu, a ja co prawda znalazłam mieszkanie i pracę, bo głupi ma zawsze szczęście, ale gdyby nie wy...

- Madzia przyjedzie - oświadczyła ze złością Monika, ciskając swoim telefonem o sofę i przystawiając sobie krzesło do stołu.

- Twoja siostra? No to chyba dobrze, nie? My rodacy musimy się trzymać razem.

         Luiza się uśmiechnęła i podsunęła kawę, którą zrobiła dla Karoliny Monice.

- Nie dzięki. Nie lubię kawy.

- Och.

- To coś zmienia? Chcesz, żebyśmy się wyniosły, gdzie raki zimują? - spytała Monika, a Luiza i Karolina spojrzały na siebie i się roześmiały. Monika wyglądała na zbitą z tropu. - No co?

- Twoja przyjaciółka właśnie powiedziała to samo.

- Och. - Monika zaczęła udawać Luizę i ponownie wszystkie się roześmiały.

- Blondynka, szatynka i rudzielec w mieszkaniu studenckim - westchnęła Karolina. - Jedna uratowana przed gwałtem, druga ciężarna, trzecia po zerwaniu z piosenkarzem... Ale żeśmy się dobrały.

- Zostałam też uratowana przed wpadnięciem pod autobus - dopowiedziała Luiza.

- Tak? To podaj sobie rączkę z Monią, bo ona etatowo pakuje się w kłopoty.

- Już nie! - zaparła się wspomniana dziewczyna, a Luiza zmarszczyła brwi.

- A czy to ma związek z piosenkarzem?

         Jak na ironię za ścianą rozległo się brzdąkanie na gitarze elektrycznej.

- Muzycy są przereklamowani - odpowiedziała tylko Monika, zakładając ręce na piersiach. - Lepiej ty opowiedz o tym autobusie.

- Cieszę się, że o tym wspominasz.

         Luiza zawiesiła głos w powietrzu i wróciła wspomnieniami do chwili, w której wybranek jej serce uchronił ją przed pewną śmiercią, odciągając ją w ostatniej chwili spod kół autobusu. Nadal miała w pamięci błysk jego zielonych oczu i wysoką, pnącą się wprost do nieba sylwetkę, która dawała jej poczucie bezpieczeństwa. Opowiedziała dziewczynom wszystko, od momentu, w którym wróciła z imprezy i jej walizki były już spotykane po moment, w którym trafiła do mieszkania w kamienicy.

- I od momentu rozpoczęcia życia na własną rękę prawie zginęłaś i zostałaś zgwałcona, znalazłaś mieszkanie i pracę oraz miłość swojego życia, której imienia nawet nie znasz? - zapytała Monika po skończeniu historii.

- W twoich ustach brzmi jak scenariusz na kiepską komedię.

- W sumie tak jest.

- W sumie masz rację.

         Uśmiechnęły się do siebie. Znały się krótko, a jednak zrodziła się między nimi dziwna nić porozumienia. Mimo różnic posiadały wiele wspólnych cech, dzięki czemu znalazły wspólny język i mieszkanie pod jednym dachem mogło się okazać dla nich błogosławieństwem.

- No skoro ja powiedziałam o sobie wszystko, to może któraś z was mnie oświeci, o co chodzi z tą ciążą i piosenkarzem? - Luiza spoglądała na obie nowe koleżanki.

- Ciężarne przodem - stwierdziła Monika i przekazała głos swojej najlepszej przyjaciółce, która odchrząknęła.

- Więcej sensu miałoby, gdybyś ty zaczęła, bo to twoja historia rozpoczęła moją, więc...

- Och, nie marudź! Niech ci będzie! - warknęła Monika, ale żarły się tylko dlatego, że się kochały. - Moja siostra, ta, która dzwoniła, bo innej nie mam...

- Do rzeczy - ponagliła ją przyjaciółka.

- No dobra! Dostała szansę pracy dla reżysera wideoklipów, który kręcił akurat "One Thing" z One Direction. Wyjechała więc do Wielkiej Brytanii i zakumplowała się z nimi, ale prasa ciągle wypisywała o jej rzekomym romansie z Liamem, a że jego dziewczyna była chorobliwie zazdrosna...

- Czy to zmierza do opowieści o was? - wtrąciła Luiza.

- Tak! Dlaczego wy jesteście takie niecierpliwe?

         Brzdękanie zza ściany stało się nieco głośniejsze i przybrało postać jakiejś konkretnej melodii, ale Monika była zirytowana. Zaczęła uderzać pięścią, by dać sąsiadowi do zrozumienia, że potrzebuje spokoju. Nie były pewne, ale wydawało się, że jakby robiąc im na złość, zaczął grać jeszcze głośniej, a wyjątkowo cienkie ściany nie sprzyjały sytuacji.

- Ciszej! Myśli nie można zebrać! - krzyknęła Monika, ale nie doczekała się żadnej odpowiedzi.

- A jej co? - zdziwiła się Luiza.

- Normalnie powiedziałabym, że wariuje po bezsensownym zerwaniu, ale ona ma tak zawsze... - Karolina machnęła ręką.

- Nie zawsze. Ale ten imbecyl uprzykrza nam życie. Zabiera ciepłą wodę i nie można wziąć prysznica. I cały czas gra na gitarze.

- Acha. Uraz do muzyków, tak?

- Nie. Do idiotów!

         Luiza obserwowała jak jej nowa koleżanka zakłada ręce na piersiach i zapomina, że snuła opowieść.

- No to co z tymi idiota? - podsunęła.

- No więc to, że moja siostra zmęczona byciem w centrum zainteresowania i kłopotów chciała wrócić do domu, ale na lotnisku poznała The Wanted. I tak się złożyła, że została asystentką ich menedżera, a potem menedżerki. A wtedy do akcji wkroczyłam ja.

- Uciekła taksówkarzowi bez płacenia, wywaliła instalację elektryczną w hotelu, który pozbawiła prądu, wywołała dwa pożary, a gdzieś po drodze zakochała się w Jayu z The Wanted - dokończyła za przyjaciółkę Karolina.

- Hej, ja chciałam to powiedzieć!

- Ale powiedziałam ja.

- No to ja powiem, że na dokładkę w sylwestra przytargałam ją ze sobą, a ona wskoczyła do łóżka Maxowi i... masz babo placek! Za osiem miesięcy planetę zasili małe i łyse dziecko o nieproporcjonalnie wielkich oczach i zamiłowaniu do macania ludzi po uszach - uniosła się Monika.

- Dziecko będzie ładne po tatusiu!

- Jeśli w ogóle mu powiesz, że nim zostanie! I oby nie miało jego wzrostu!

- A to co miało znaczyć?

- Że możesz się pożegnać z wkładaniem szpilek!

        Luiza przypatrywała się kłótni nowych koleżanek z rozbawieniem i roztargnieniem. Dopiero teraz widziała, w co się pakowała, a jednak... Wcale jej to nie przeszkadzało. Dziewczyny były szalone i miały swoje dziwactwa, ale poza swoimi przyjaciółkami w Polsce w Anglii nie spotkała osób, które przypadłyby jej do gustu tak od razu.

- Uważam, że dobrym pomysłem byłoby urządzenie parapetówki i zaproszenie tu waszych znajomych. Ja mieszkam tu od jakiegoś czasu, a jednak nie przeżyłam nawet połowy z tego, co wy - odezwała się w końcu, kiedy dziewczynom skończyły się argumenty. Nie chciała wprost powiedzieć, że uwielbia The Wanted i nie pogardziłaby poznaniem ulubionego zespołu.

- Chcesz zajść w ciąże? Albo stać się obiektem seksualnym? - prychnęła Monika. - Nie ma mowy! Dlatego nie chciałam, żeby moja siostra tu przychodziła. Ona spotyka się z Nathanem, pewnie mu wszystko mówi, a on mówi wszystko Jayowi i... błędne koło.

         Do brzdęków gitary zza ściany dołączyło szczekanie psa.

- Rzeczywiście to jest irytujące - stwierdziła Luiza.

- Podejrzewam, że nasze krzyki również. Musimy żyć z sąsiadami w dobrej komitywie. Może ta parapetówka to nie głupi pomysł? W końcu po raz pierwszy nie musimy spać we trzy na jednym materacu.

         Spojrzały na siebie i się roześmiały. Rzeczywiście w pierwszą noc od poznania spały razem. Kolejne dwie Monika i Karolina spędziły w mieszkaniu Jaya, ale że The Wanted wracało do kraju, musiały się stamtąd zwinąć i dlatego wybrały się po zakupy.

- Teraz sypialnia wygląda jak pokój w akademiku - stwierdziła Luiza z uśmiechem.

- Czyli trzeba urządzić imprezę - dodała Karolina.

- Przecież ty nie możesz pić, bo jesteś w ciąży, a ty nie bo... wiesz, po przygodzie w "Black Velvet" nie radzę.

         Monika była sceptycznie nastawiona do urządzenia imprezy, ale Luiza oczyma wyobraźni już widziała jak loft zamienia się w parkiet.

- Właściwie z sąsiadów znam tylko dozorcę i Audrey, która mnie zatrudniła. Może zamiast rozmawiać o nieudanym życiu uczuciowym powinnyśmy zaprosić wszystkich z piętra i... bo ja wiem... The Wanted?

- Odpada. I jedno, i drugie - oświadczyła twardo Monika.

- Bądź dorosła. Podobno zerwałaś z Jayem, tak? Co ci szkodzi znaleźć się z nim pod jednym dachem?

- Ty ich nie widziałaś pod jednym dachem. Albo się zacałują na śmierć, albo pozabijają. W obu przypadkach, jak widzisz, skutek śmiertelny - wyjaśniła Karolina. - A ja również nie mam ochoty widzieć Maxa, bo on nie wie, że jestem w ciąży. Skomplikowane.

- Rzeczywiście. Nie wierzę, że uratowały mnie dwie dziewczyny powiązane ze sławnym zespołami. Świat jest taki mały...

         Nie miała pojęcia, że chłopak, który ją uratował przed wpadnięciem pod autobus był kolejnym członkiem innego zespołu i chcąc nie chcąc, kultywowała koleżeńską tradycję, którą dzieliła z współlokatorkami.

- No to... skoro nie chcecie zdradzać miejsca swojego położenia, może zaprosimy sąsiadów?

- Nie - ucięła krótko Monika.

- Dlaczego?

- Sama narzekałaś na tego wielkiego psa zza ściany! Zasikał nam wycieraczkę! - tłumaczyła Monika. - No i cały czas te hałasy i kradzież wody.

- Po prostu musisz zająć się czymś produktywnym, to nie będziesz tego zauważać. - Karolina machnęła ręką.

- Co mam zrobić? Iść do pracy? - parsknęła Monika.

- Przecież nawet Luiza poszła.

- Dzięki. - Dziewczyna wykrzywiła twarz w uśmiechu, ale rozumiała, o co jej nowej koleżance chodzi.

         Karolina natomiast wstała od stołu i odchrząknęła.

- Posłuchajcie. Rozmawiałam z Audrey, czy nie przyda jej się jeszcze jedna kelnerka i stwierdziła, że to dobry pomysł, bo cukiernia ma coraz więcej klientów.

- Ja mam być kelnerką? Mi wszystko leci z rąk.

- No to zajmiesz się opisywaniem swoich zawiłych romantycznych przygód z McGuinessem, zmienisz dane osobowe i wrócisz do wydawnictwa na klęczkach. Może Ci to wydadzą.

- Wiesz, rękopis tak jakby...

- Spaliłaś?!

- Nie! Nie powinien oglądać światła dziennego. Ale mogę pomyśleć nad czymś innym.

- No i o to chodzi. Ja i Luiza weźmiemy na siebie kawiarnię i można spraszać gości.

- Nadal się nie zgadzam.

- W sumie to... i tak będziesz musiała poznać sąsiadów na zebraniu lokatorów jutro - westchnęła Luiza.

         Zebrała puste kubki ze stołu i wstawiła je do zlewu.

- Dlaczego ja? - uniosła się Monika.

- Bo my będziemy w pracy, nierobie! - zachichotała Karolina. - Zresztą, przyda ci się zajęcie myśli czymś innym niż wojna z sąsiadami i rozpamiętywanie utraconej szansy.

- Po pierwsze: to nie wojna tylko sprawiedliwość, a po drugie: to nie żadna utracona szansa tylko...

- Nareszcie odzyskana wolność? - podsunęła jej przyjaciółka, a Lou się uśmiechnęła, kiedy naburmuszona Monika stwierdziła, że idzie wziąć prysznic.

- Twój telefon dzwoni! - zawołała za nią Karolina.

- Niech dzwoni! Pewnie Jay, bo już wrócili ze Stanów i mają urlop.

- Skoro nie chcesz odbierać, to czemu nie usuniesz jego numeru?

- A jak wtedy będę wiedziała, od kogo nie odbierać? - zawołała Monika zza ściany, a dziewczyny się roześmiały.

- Coraz bardziej was lubię. Ale nadal mam nadzieję, że mnie zapoznacie z chłopakami z The Wanted.

- No nie wiem. To wszystko jest dość skomplikowane.

         Było to mało powiedziane, ale Luiza jeszcze nie wiedziała, w co się pakuje, decydując się na przyjęcie pod swój dach tych dwóch współlokatorek.

Blog List