sobota, 8 marca 2014

Rozdział 63 - "Dwóch szoferów"

Witajcie! 
Wybaczcie, że środa ponownie wypadła z obiegu, ale w tygodniu ciężko jest mi znaleźć czas. Mam nadzieję, że się nie zniechęciłyście. Zachęcam do czytania i komentowania :)

Miss Tae - twój komentarz nie był chaotyczny, a już na pewno nie krótki :) Cieszę się, że ogrom postaci Cię nie odstrasza. Być może napiszę streszczenie, bo nie chcę, żebyście się pogubiły w wątkach :P

Anonimowy - nie wiem, czy Ryan spotyka się jeszcze ze Stacey. Ostatnio mam bardzo mało czasu i ze wszystkimi "ploteczkami" jestem do tyłu :(




       Jak się okazało, o czym Tony nie chciał mówić przez telefon, sprawa dotyczyła piosenki Wrednych Zalotek. W budynku radia Maggie zastała więc swoje przyjaciółki z zespołu oraz MKTO w komplecie.
         Nie opowiadała siostrze, ale w wytwórni piosenka, którą wspólnie napisały została przyjęta ciepło, ale poddana takiej obróbce, że ciężko było ją poznać. Pop-rockowy energetyczny kawałek "Faded" został zmieniony w klubową pop-dance'ową sieczkę, do której prezes wytwórni zalecał układ taneczny. Adam starał się stawać w obronie dziewczyn, ale jako menedżer nie miał decydującego słowa. Każdy znaczny sprzeciw mógł spowodować zerwanie kontraktu z Wrednymi Zalotkami, a tego nie chciał nikt. Ale laluniami nastolatki również nie chciały zostać. Powiedziały w wytwórni, że się zastanowią, czy chcą nagrać piosenkę jako singiel w zmienionej wersji. Maja bardzo się unosiła, ale przyjaciółkom udało się ją poskromić i nie dopuścić do żadnej sceny. Wszystkie jednak wyszły z budynku wytwórni z nietęgą miną i nie miały nawet ochoty na lody, na które zapraszał je Adam.
- Irene powiedziała mi, co się stało w wytwórni - oznajmił na przywitanie Tony, gdy Magda roztrzęsiona jeszcze przejażdżką samochodem ze swoim byłym chłopakiem wkroczyła do pokoju, w którym była centrala telefonu zaufania. - Wspólnymi siłami próbujemy coś wymyślić.
- Ja proponowałam szantaż, ale nikt nie słucha - wtrąciła Maja, która z butami na biurku bawiła się kablem.
- To miłe, że nam pomagacie, ale to sprawa Wrednych Zalotek - westchnęła Madzia. - Wy powinniście cieszyć się pracą w studiu i tym, że waszych piosenek nikt nie kwestionuje.
- Hej, jesteśmy przyjaciółmi! - zawołał Malcolm, drugi członek MKTO i otoczył ramieniem Alex, która się skrzywiła, więc zaniechał pieszczot i skulił się w sobie.
- Dlatego do nich zadzwoniłam - przyznała skruszona Irene. - Przepraszam, Maggie.
         Madzia wiedziała, że dziewczyna chciała dobrze. Zdenerwowanie było jednak spotęgowane sprawami sercowymi i było jej naprawdę ciężko się nie złościć na wszystkich i wszystko.
- Nie zrobiłaś nic złego. Jestem po prostu zestresowana. Właśnie wracam z castingu, na którym musiałam oglądać swojego sobowtóra, który całuje się z sobowtórem Natha. A potem on mnie podwiózł.
         Nie wierzyła, że powiedziała to na głos. W pomieszczeniu oprócz jej przyjaciółek byli w końcu chłopacy z MKTO, a w szczególności chodziło jej o Tony'ego. Niepotrzebnie wyraziła myśli na głos, ale nie było już odwrotu.
- Sobowtór Natha cię podwiózł? - zaintrygowała się Alex.
- Nie. Nath.
- To kto się z kim całował? - dopytywała Kathy.
- Nieważne, opowiem wam, kiedy rozwiążemy sprawę zespołu. To jest teraz najważniejsze.
         Tony odchrząknął teatralnie.
- To co w końcu powiedział szef wytwórni?
- Prezes powiedział, że dziewczęcy pop-rock nie jest na topie i się nie sprzeda. Że żadna rozgłośnia radiowa nie zdecyduje się tego puścić, więc nici z promocji. A co nie jest promowane, jest nieznane. A co jest nieznane…
- … nie może być hitem. - Madzia smętnie dokończyła słowa Irene i opadła na kanapę w pomieszczeniu, by zebrać myśli. Było to jednak ciężkie, gdyż cały czas odpływały one do Natha.
- To prawda, ale zapominacie, że mamy wtyki w radiu! - zaklaskała Alex, która nie traciła entuzjazmu.
         Malcolm zrobił duże oczy.
- Tak? W jakim?
- Tutaj, kretynie. Tony tu pracuje.
         Wszystkie oczy skierowały się w stronę Tony'ego.
- No… tak… ale ja tu tylko odbieram telefony.
- A nie mógłbyś podrzucić płytki z piosenką gdzieś koło konsolety?! - spytała z odzyskanym zapałem Maja.
- Widać, że nie masz pojęcia, jak działa rozgłośnia radiowa. To nie komedia, w której DJ odnajduje na biurku tajemniczą płytkę i myśli "hmm… wrzucę to na dysk, może okazać się hitem, to nic, że mogę złapać wirusa i pogrążyć cały system".
- Mówiłam, że nie ma co do niego dzwonić - prychnęła Maja. - Ale Irene oczywiście się uparła, że "ty będziesz wiedział, co zrobić".
         Tony spojrzał na Irene, która poczerwieniała po koniuszki uszu i nerwowo poprawiła okulary.
- To miłe z twojej strony, ale mogę służyć wam radą, niczym więcej.
- No to dawaj radę, lepszy rydz niż nic. Dostanę wrzodów żołądka zanim tak naprawdę zrobię karierę. - Alex wywróciła oczami, a Tony odchrząknął.
- Zgódźcie się na zmiany w piosence.
- Ty chyba sobie robisz jaja!
- Nie rozumiesz mnie. Wiem, że to naruszy integralność waszego utworu, ale pozwoli wam się wybić. A kiedy zyskacie popularność, będziecie miały większy wpływ na to, co dostajecie do śpiewania.
- Gdyby ta sieczka mogła pomóc nam się wybić, nie miałybyśmy obiekcji - prychnęła Irene, a Madzia spojrzała na nią zdziwiona. - Przepraszam. Piosenka jest świetna, ale nie w tej wersji.
- Zgadzam się z Irene. Nie możemy pozwolić, by wytwórnia zrobiła z nas marionetki, które tańcują z uśmiechem do tego chłamu.
- No to co robimy?
- Nie wiem. Pozawożenie dema do różnych rozgłośni nie ma sensu. Utwór wymaga obróbki producenckiej. Kathy, może ty byś się tym zajęła? - Madzia spojrzała na przyjaciółkę, a ta wzruszyła ramionami.
- Mogę spróbować coś z tym zrobić, ale w domu mam tylko amatorski sprzęt.
- A gdybyś mogła skorzystać z tego w rozgłośni? - podłapał Tony.
- Podejrzewam, że by mnie to przerosło. Ale gdyby ktoś mi wytłumaczył, jak to działa, mogłoby się udać.
- W jaki sposób chcesz udostępnić nam sprzęt należący do radia? Przecież sam powiedziałeś, że ty tu tylko telefony odbierasz - prychnęła Alex.
- Ale znam kogoś, kto ma dostęp do studia. To Bobby, praktykant. Pogadam z nim i może uda mi się załatwić dostęp do sprzętu.
- Może? Może nam nie wystarczy - zasępiła się Irene.
- Tylko tyle mogę zrobić.
- I jesteśmy ci za to wdzięczne - dodała Madzia. - Kiedy możesz z nim porozmawiać?
- Będzie tu po południu.
- Świetnie. A teraz wybaczcie, ale padam na twarz. W nocy nie mogłam zmrużyć oka, więc wrócę do mieszkania i się położę.
- Czy ta bezsenność ma jakieś podstawy? - zaintrygowała się Maja, a Madzia pokręciła głową.
         Nie mogła przy Tonym przyznać, że w nocy nękają ją sny z Nathem, przez które na głos wykrzykuje jego imię.
- Dajcie mi znać, gdy będzie coś wiadomo - pożegnała się i ruszyła do wyjścia.
- Zaczekaj, Meggs! - Tony w ostatniej chwili zreflektował się, pochwycił swoją torbę i ruszył za nią. - Odwiozę cię.
- Ale nie mieszkam już niedaleko ciebie…
- Wiem, ale mam do ciebie sprawę. Niecierpiącą zwłoki.
- No… dobrze.
         Dziewczyny w towarzystwie Malcolma udały się na przystanek autobusowy, a Tony zaprowadził Madzię do swojego samochodu. Był to model Toyoty sprzed kilku lat, który jednak dobrze cię trzymał.
- No proszę. Skóra, fura i komóra. - Pokiwała z uznaniem nastolatka, gdy kolega otworzył przed nią drzwi samochodu.
- No a jak, szpan musi być.
         Kiedy Tony wsiadał do auta ze strony kierowcy, nastolatka się zamyśliła. Dziwaczna sytuacja. Przyjechała do radia z Nathem, wracała z Tonym. Obaj byli dla niej kimś więcej niż tylko przyjaciółmi, a jednak los cały czas pchał ją to w stronę jednego, to drugiego. Wiedziała już, że serce wbrew rozumowi nadal rwie się w stronę Natha, który był już w nowym związku. Nie chciała zwodzić Tony'ego, cokolwiek do niej czuł, nie była w stanie tego odwzajemnić, przynajmniej nie na razie.
         Nagle zdała sobie sprawę, że dziwny był też fakt, że to członek MKTO zadzwonił do niej i prosił o przyjazd do radia. Dlaczego Irene, Maja, Kathy albo Alex tego nie zrobiły? Wszystkie były tam przed czasem, zupełnie jakby coś knuły.
- Czy one nas swatają? - wypowiedziała na głos, zanim zdołała przefiltrować myśli przed ich uzewnętrznieniem.
- Słucham? Nas? Dziewczyny? - zdziwił się Tony.
         Wydawał się szczerze zdziwiony, więc nastolatka pokręciła głową, by oddalić od siebie i od niego tę myśl.
- Nie, to głupie. Przecież my jesteśmy przyjaciółmi.
         Tony zahamował samochód na środku drogi, a Madzia, która nie zapięła pasa poleciała lekko do przodu i spojrzała na chłopaka zszokowana.
- Chcesz nas zabić?! Co ty robisz?
- Cóż, zachowałem się bardzo dojrzale, zatrzymując auto, kiedy prowadzimy poważną rozmowę.
- Ale nie na środku drogi! Mogłeś zjechać na bok!
- Teraz już na to za późno, więc może powiesz mi, dlaczego ze mną flirtowałaś, gdy byłaś z Nathem, a teraz, gdy zerwaliście, już tego nie robisz?
- Nie wiem, Tony. Możesz ruszyć? Porozmawiamy kiedy indziej.
- Rozmawiamy teraz, więc będę wdzięczny za odpowiedź.
         Wyglądało, że długo dusił w sobie te uczucia. Madzia spaliła buraka, a sytuacji nie pomagał fakt, że za nimi robił się korek, a kierowcy trąbili uporczywie, by zmusić ich do ruszenia dalej. Tony jednak wydawał się nieugięty.
- Maggie, czego ty się tak boisz? Z tego, co wiem od Irene, twój były ruszył w tango z tą Mariah Carrey z czerwonymi włosami. Dlaczego ty…
- … nie chcę z tobą ruszyć w tango? Tony, błagam. To delikatna sprawa, dopiero co rozstałam się z chłopakiem, a ty zrzucasz na mnie taką bombę?
- Nie byłem zbyt subtelny z moimi uczuciami do ciebie, więc wiedziałaś, że mi się podobasz. Myślałem, że też ci się podobam.
- Lubię cię, a to różnica.
- Kathy, Irene, Alex i Maja też mnie lubią, a jakoś nie flirtujemy na prawo i lewo.
- Więc twoim zdaniem ty i ja flirtowaliśmy na prawo i lewo? - prychnęła nastolatka. - Dość tego, wysiadam. - Dziewczyna pchnęła drzwi, ale te nie ustąpiły, zablokowane od strony kierowcy. - Wypuścisz mnie?
- Nie. Nie dopóki nie zgodzisz się na próbną randkę.
- Próbną randkę?
- Tak. Pójdziemy gdzieś razem tylko we dwoje i zobaczymy, dokąd nas to zaprowadzi. Nigdy nie przebywaliśmy tylko ze sobą dłużej niż pół godziny. Wyzywam cię, byś wytrzymała trzy.     
         W oczach Tony'ego zalśniły iskierki, gdy rzucał jej wyzwanie. Podobała jej się jego adoracja, bardzo go lubiła, ale odkrycia ostatnich dni wszystko komplikowały. Nie mogła się z nim umówić, skoro przez sen wykrzykiwała imię innego.
- Dobra - odpowiedziała wbrew sobie. - Możesz iść ze mną na ślub Alicji. Co ty na to?
- To potrwa dłużej niż trzy godziny… - Tony zmrużył oczy.
- Chcesz się wycofać?
- Nie ma mowy, nie pozbędziesz się mnie tak łatwo. Kiedy ten ślub?
- 28 września. I trzeba się ładnie ubrać.
- Jak na większość ślubów, chyba że odbywają się w Las Vegas. W porządku, przyjadę po ciebie o…
- Ślub jest o 15.
- Więc przyjadę godzinę wcześniej.
         Tony wyszczerzył zęby, a Madzia wywróciła oczami. Znowu postąpiła wbrew sobie, ale tak już chyba działo się w jej rodzinie. Wszyscy robili coś wbrew sobie, by potem na własnych błędach przekonać się, czy warto było ważyć to piwo.
- Możemy już ruszyć? - spytała w końcu zniecierpliwiona nastolatka. - Te klaksony zaraz wysadzą mi bębenki.
- Teraz możemy ruszyć - oświadczył beztrosko Tony i wcisnął pedał gazu, odjeżdżając z piskiem opon.
         Był niewątpliwie zadowolony, że udało mu się podstępem skłonić Maggie do randki. Ona natomiast nie mogła sobie wybaczyć, że dała tak się zaszantażować. Wróciła do domu i zgodnie ze słowami skierowanymi do przyjaciół, od razu położyła się do łóżka. Nie miała pojęcia, kiedy zasnęła, ale obudził ją trzask drzwi i powrót jej siostry.
- Siema - przywitała się rudowłosa, pakując się do sypialni nastolatki. - Czego chciał twój chłoptaś?
- To nie jest mój chłoptaś. I chodziło o naszą piosenkę. W wytwórni ją zmienili.
- Zmienili?
- Na kawałek do tańca.
- Kicha.
- Wiem. Dlatego próbujemy coś wymyślić.
- I wymyśliliście?
- Tak, ale co z tego będzie, pokaże dopiero czas. Ten biznes jest naprawdę ciężki.
- Teraz zaczynasz doceniać wszystkich, którzy w nim siedzą? - roześmiała się Monika.
- Nie. Wszyscy, którzy w nim siedzą i nie dają się zwariować. Ale nie mówmy o tym. Powiedz lepiej, co się działo po tym, jak wyszłam?
- Nic. Tom się motał i starał się wyjść na specjalistę w robieniu filmów.
- Czyli normalka.
- Yhm. Choć nie jestem pewna, czy nasze życie kiedykolwiek będzie jeszcze normalne. Ty masz zespół, ja napisałam scenariusz do filmu… Jezu, w co myśmy się wpakowały?
- Nie wiem, ale też zaczynam żałować. - Madzia przeciągnęła się na łóżku i wstała, bo na zegarku na ścianie dostrzegła, że jest już po piątej. - Zjesz coś?
- Nie, dzięki. Nadal mam w ustach smak burrito kupionego przez asystentkę Toma.
- To może się czegoś napijesz? Na trzeźwo nie ogarniesz tego, co ci powiem.
- Jest coś jeszcze gorszego niż to, co już wiem?!
- Eee… Ekhm… - nastolatka odchrząknęła i spuściła wzrok. - Tak jakby zaprosiłam Tony'ego na ślub Ali.
         Monika jednak nie zareagowała tak, jak jej młodsza siostra się spodziewała.
- Cholera! Ślub Ali! To 28, tak? Jasny gwint, zupełnie zapomniałam… To wszystko przez to Las Vegas, wmawiałam sobie, że na jakiś czas dosyć ślubów… Nie mam prezentu, nie mam co na siebie włożyć, a co najgorsze, nie mam z kim iść!
         Nastolatka spojrzała krzywo na starszą siostrę, która zaczęła panikować, chodzić w kółko i nerwowo zagryzać paznokieć kciuka.
- Myślałam, że zbulwersuje cię fakt, że w nocy wykrzykuję imię Natha, a na ślub idę z Tonym, ale hej, twoje problemy też są interesujące - prychnęła.
         I wtedy od strony drzwi usłyszała przeciągły krzyk:
- TY W NOCY WYKRZYKUJESZ IMIĘ NATHA?!!!!!
         Niewielkie zdziwienie ogarnęło Magdę, gdy ujrzała Toma Parkera, wybałuszającego oczy w jej stronę. Westchnęła ciężko.
- A ty kiedyś pukasz? Wiem, że mieszkanie dostałam od was, ale…
- Gdybym pukał, nie dowiedziałbym się, co tu się odbywa! Macie romans, a udajecie, że się nie lubicie?!
- Jaki romans, co ty mówisz? - zdziwiła się Madzia.
- No… wykrzykujesz jego imię w nocy.
- Tak. Przez sen, nie podczas seksu - poprawiła kumpla Monika i wyszła z sypialni siostry, by udać się do kuchni. Uznała bowiem, że na trzeźwo nie może być świadkiem tej rozmowy.
- Więc nadal go kochasz? - spytał z nadzieją Tom, a po chwili sam sobie odpowiedział. - Od razu wiedziałem! Ale… dlaczego idziesz na ślub z Tonym? Nie, mam lepsze pytanie! Na jaki, u licha, ślub?
- Na które pytanie mam odpowiedzieć najpierw?
- Na które chcesz, byle szczerze.
- Dobra, chodź do kuchni. Na trzeźwo ci nic nie powiem.
         Tom został na kilku piwach u dziewczyn. Kelsey spędzała dzień z rodziną, nie miał więc po co wracać do pustego mieszkania. Madzia po chwilach wahania opowiedziała przyjacielowi wszystko. Piwo rozwiązało jej język i nie omieszkała wspomnieć o wszystkich szczegółach. Monika siedziała z boku, bawiła się etykietką na swojej butelce, którą podważała raz po raz paznokciem i błądziła myślami najprawdopodobniej gdzieś zupełnie indziej.
- Byłem tym, który przeszkodził wam w pierwszym pocałunku, dawno temu na Barbadosie. Moim obowiązkiem jest…
- … nie mieszkać się do nie swoich spraw? - dokończyła Madzia. - Jacy my jednomyślni!
- Właśnie mieszać się! Nie mogę zostawić mojej małej dziewczynki samej sobie, bo widzisz, gdzie to zaprowadziło! W nocy wykrzykujesz imię Natha, a puszczasz się z innym! - uniósł się Tom.
- Doceniam, że nazywasz mnie swoją dziewczynką, ale z tą puszczalską to przesadziłeś. Między mną a Tonym nic nie ma. Idziemy tylko razem na ślub mojej koleżanki. To wszystko.
- Brukselka, poprzyj mnie tu, bo mnie zaraz krew zaleje! - Tom spojrzał w stronę rudowłosej, która nie wiedziała, co się dzieje.
- Hę?
- Czy ty w ogóle słuchasz?
- Nie.
- Jak widzę u Polaków mam zerowy posłuch. Najpierw Kuba uparł się, że nie ogoli klaty do zdjęć do filmu, a teraz to? Robię się za stary na takie stresy… - Tom przetarł dłońmi oczy i nieco uspokoił oddech. - Nie chcę, żeby Beniaminek spotykał się z Arianą. Ona jest…
- Nie chcę o tym słuchać. Nie rozmawiajmy o niej, ok? - przerwała przyjacielowi Madzia.
- Niech ci będzie. Ale zastanów się, z kim tak naprawdę chcesz być i zawalcz o to. - Tom dopił piwo do końca, wstał z miejsca i wygładził spodnie dłońmi. Na odchodnym zerknął jeszcze w stronę Moniki. - Ty też, Brukselka. Ogarnij się, bo… po prostu się ogarnij.
         Kiedy Parker wyszedł, a siostry zostały same, starsza spojrzała na młodszą zdziwiona.
- O co mu chodziło?
- Bo ja wiem? On chyba nie może się pogodzić z faktem, że nie każdego czeka happy end.
         Obie siostry poszły tego dnia spać z głowami pełnymi rozmyślań. "Ogarnij się" obijało się w uszach każdej z nich, ale w ich życiu zapanował taki bałagan, że nie bardzo wiedziały od czego zacząć.

niedziela, 2 marca 2014

Rozdział 62 - "Call back"

Wybaczcie kolejną obsuwę w umieszczaniu rozdziałów. Jestem pochłonięta szkołą i zajęciami dodatkowymi, naprawdę mam mało czasu, dlatego znowu mam u Was zaległości. Mam nadzieję, że to wybaczycie, gdyż wszystko nadrobię :)

Przed Wami ciąg dalszy, w którym pojawia się Nath. Zdaję sobie sprawę, że zapewne większość z Was czyta właśnie dla niego, więc przepraszam, że jest go ostatnio mało, ale wynika to z zaistniałej sytuacji, w której znaleźli się on i Magda po zerwaniu.

Pozdrawiam i zapraszam do czytania i komentowania! 

Neytri Glou - w odpowiedzi na twoje pytania:
1. Nath pojawia się w dzisiejszym rozdziale. Zredukowanie jego postaci wynika logicznie z prezentowanych wydarzeń - on i Maggie w naturalny sposób się unikają, ale mając wspólnych przyjaciół nie będzie to wieczne. Nie chcę spoilerować, ale nie przekreślałabym jeszcze tej pary.
2. Do roli Magdy wybrałam Nicole Anderson, Monika to Holland Roden :)

nikaxd - witam serdecznie nową czytelniczkę. Będzie mi miło, jeśli ze mną dostaniesz. I Tom jest również moim ulubieńcem, dlatego jest go w opowiadaniu tak dużo :P

Madeleine - dziękuję, że poświęcasz czas na te długie komentarze, zapracowana dziewczyno! Zawsze uśmiech pojawia mi się na twarzy, gdy je czytam. Dlatego cieszę się, że mam kilka fajnych (mam nadzieję) pomysłów na Irene. W kwestii wiersza niestety nie pomogę. Nie znam się na poezji, a na obcojęzycznej to już w ogóle :(


      Tak jak ugadali, tak zrobili. Oddzwoniono do wybranych dnia poprzedniego kandydatów, których stanowiło sześciu młodych mężczyzn do roli Rexa, trzech do roli Raya i jedenaście Veronic. Maddie, Nick, Silvio i Natasha zostali już obsadzeni, ale wezwano również ich do próbnego czytania scenariusza. Oczywiście Kuba ze swoją główną rolą również został o wszystkim poinformowany.
         Monika i Madzia proponowały kumplowi, by zatrzymał się u nich w mieszkaniu, ale kiedy dnia poprzedniego odebrały go z lotniska, wpadł do nich tylko na krótką kawę, bo przyjechał po niego kuzyn, który proponował zatrzymanie się u siebie, co najwyraźniej było korzystniejszą propozycją. Karolina ubolewała, że nie mogła zobaczyć się z przyjacielem, więc oświadczyła, że w sobotę wpadnie na casting i mają zarezerwować jej krzesło. Na tę wiadomość również Max znalazł chwilę, by się zjawić, oficjalnie, by wybrać Rexa, nieoficjalnie, by pilnować swojej dziewczyny, która nie tak dawno pod wpływem impulsu i alkoholu w Vegas zostało żoną innego. Było to już przeszłością, ale nie zmieniało to faktu, że wolał dmuchać na zimne. Maggie również wyraziła chęć pojawienia się na sali przesłuchań. Sobotę miała wolną zarówno od szkoły, jak i od obowiązków zespołu. Byli też Tom, Jay i Monika. Kelsey umówiła się z koleżankami, bo "nie chciała oglądać kobiecych biustów". Zamiast niej za to w miejsce castingu zawitał Nath.
         Było to drugie spotkanie pary, która zerwała i dało się wyczuć napięcie. Oboje, Madzia i Nath, przyjechali na miejsce dość wcześnie. Dziewczyna, bo towarzyszyła siostrze, która wolała się nie spóźnić, a chłopak, bo towarzyszył Jayowi, który wiedział, że Monika będzie wcześniej i chciał ten czas wykorzystać.
         Tom najwidoczniej był na nogach już od rana i to bardzo podminowany, ale czy za sprawą mocnej kawy, którą dostarczała mu azjatycka asystentka, czy za sprawą podniecenia spowodowanego filmem i władzą nad nim - tego Madzia nie wiedziała.
         Wiedziała za to, jakie uczucia wywołało w niej spotkanie z Nathem. Po tym, jak Monika powiedziała jej, że przez sen wypowiada jego imię, długo nie mogła zasnąć. Zazwyczaj nie pamiętała swoich snów, ale ten, który przyśnił jej się w nocy, wprawiał ją w dreszcze do teraz. Był to bowiem sen erotyczny z udziałem jej byłego chłopaka, który teraz jak gdyby nigdy nic przysiadł na krześle, oparł nogi o stół i przeglądał zdjęcia obsady, zupełnie ją ignorując. Doprowadzało ją to do szału. Nie oczekiwała, że zostaną przyjaciółmi, ale podczas gdy ona ubolewała nad zerwaniem, on wyjątkowo łatwo się z  tym pogodził, a co gorsza, już wszedł w nowy związek z amerykańską piosenkareczką, która była stanowczo za ładna jak na gust Madzi.
- To niby mam być ja? - spytał Nath, machając w górze zdjęciem młodego początkującego aktora, który miał go grać w filmie.
- Nie ty, tylko Nick. - Tom wywrócił oczami. - Przestańcie myśleć, że to nasza autobiografia!
- Niech będzie. To ma być ten "Nick"?
- Tak. A co, coś nie tak?
- Jakiś taki… ciapowaty.
- Właśnie o to nam chodziło, kiedy szukaliśmy - oznajmił śmiertelnie poważnie Tom, a kiedy w jego stronę poszybował długopis, uchylił się, by nie oberwać. - No co? Na żywo wygląda lepiej.
- A kto zagra mnie? - zaciekawiła się nastolatka.
         Chciała podejść do Natha i zajrzeć mu przez ramię, by przyjrzeć się zdjęciom, ale uznała, że byłoby to zbyt dziwne, więc tylko podeszła o kilka kroków.
- Hmmm… dziwne… - obwieścił jej były.
- Co takiego?
- Wydaje mi się, że ona jest zbyt atrakcyjna.
- CO?!
         Oburzenie nastolatki odbiło się echem od ścian wielkiej sali przesłuchań, kiedy Nath wyrażał swoje obiekcje co do aktorki. Rzeczywiście dziewczyna była bardzo ładna, miała ciemną karnację, ciemne włosy i wyjątkowo delikatną urodę.
- Dlaczego niby zbyt atrakcyjna? - dopytywała Madzia.
         Jak mógł tak powiedzieć? Mówił jej, że jest piękna, jeśli nie najpiękniejsza, a teraz rzucał przy wszystkich taki złośliwy komentarz. Po co? Żeby zrobiło jej się przykro? Udało się.
- No… w porównaniu do tego ciołka… - Nath uniósł do góry zdjęcie chłopaka, który miał zagrać Nicka.
- Ten ciołek jest niczego sobie. - Madzia założyła ręce na piersi.
- Żartujesz? To już lepszy ten nerd, co ma grać Jaya!
- Raya - poprawił Beniaminka Tom.
- Jeden pies.
- Jak ci się nie podoba, trzeba było przyjść wczoraj.
- Wczoraj byłem jeszcze w Stanach u Ariany.
         Cóż, to przynajmniej wyjaśniało, dlaczego nie przyszedł na basen, ale Madzi nie było wcale lepiej, gdy sytuacja się wyjaśniła.
         Jay odchrząknął, by rozluźnić atmosferę.
- Aktor do mojej roli nie został jeszcze oficjalnie potwierdzony.
- Przeze mnie został - wtrąciła Monika.
- Na szczęście nie ty podejmujesz decyzję. - Tom uśmiechnął się złowróżbnie, a dziewczyna się obruszyła, że nie ma prawa głosu.
- Dlaczego wyczuwam tu napięcie? - zaintrygowała się nastolatka, na co reżyser się roześmiał.
- Twoja siostra ewidentnie flirtowała z jednym z aktorów i chciała dać mu rolę od razu. To ma coś wspólnego z tym, że stwierdziła, że "będzie randkować".
- A który to?
         Nath podsunął jej jedno ze zdjęć.
- Strzelam, że ten gościu. 
         Madzia zachichotała, widząc rudego Franka.
- Wcale nie! - uniosła się Monika. Wzięła do rąk inną kupkę i wyszukała zdjęcie Mike'a. W gruncie rzeczy chłopak wcale nie wpadł jej w oko, ale był sympatyczny i uznała, że pora wcielić w życie swój plan ruszenia dalej.
- Sobowtór Jaya - stwierdziła Madzia, a Nath ją poparł, ale było to tak sztuczne, że nastolatka nie wiedziała, czy robi to z grzeczności, czy rzeczywiście tak uważa.
- Serio? Podobny do mnie?
- Na zdjęciu tak. Musiałabym przekonać się na żywo.
         Jay zrobił minę kozaka, wcisnął ręce w kieszenie i spojrzał na swoją byłą dziewczynę.
- A więc spodobał ci się mój sobowtór, tak?
- Wczoraj twierdziłeś, że nie jest do ciebie podobny - odgryzła się dziewczyna.
- Bo ja jestem bardziej przystojny.
- Acha.
- No co, może nie? Zresztą, nie odpowiadaj. Sam fakt, że flirtowałaś z moim sobowtórem…
- To nie jest twój sobowtór, McGuiness! - krzyknęła Monika, a rozradowany Tom podszedł do przyjaciół i objął ich ramionami. Jay był od niego sporo wyższy, więc jedna część chudzielca zwisała smętnie ponad ziemią, ale wydawał się niezrażony.
- I to rozumiem! Chemia wraca!
- Jaka chemia, co ty gadasz? - zdziwiła się Monika, a Jay spuścił głowę i podrapał się po loczkach. Tom stracił rezon i popędził powiadomić o czymś swoją asystentkę.
         Madzia domyślała się, o co Tomowi chodziło. Chciał wyswatać tę dwójkę. Gdyby nie własne problemy, może by mu w tym przeszkodziła, ale mając świadomość, że jej siostra jest sama i najwidoczniej po zerwaniu z Joelem zamierza rzucić się w wir randek, uznała, że zeswatanie z Jayem nie jest najgorszą z możliwości.
         Pojawienie się Kuby przerwało dziwaczne podchody, tym bardziej, że zaraz po nim do sali przesłuchań zawitali Karolina i Max.
- Który to przystojniak zagra Rexa? - spytał wesoły Łysy, a widząc nietęgie miny obecnych w pomieszczeniu, zamilkł.
         Całe jury usadowiło się na miejscach. I tym razem Tom usiadł w środku. Monika zajęła miejsce po jego prawej, a obok niej usiadł Jay, koło którego były dwa miejsca, z których jedno zajęła Madzia. Nath nie chciał koło niej usiąść, co dał po sobie poznać dość ostentacyjnie, prychając w stronę wskazanego mu krzesła i siadając po drugiej stronie Toma. Karolina i Max usiedli koło niego, a wolne miejsce koło nastolatki zajął Kuba.
         Tego dnia Monika najwyraźniej nie miała nastroju na flirty, bo kiedy Mike wszedł do pomieszczenia, machnęła mu znudzona, nawet nie posyłając mu uśmiechu, mimo iż on szczerzył się jak głupi do sera. Pozostali dwaj kandydaci do roli Raya zostali od razu odrzuceni przez znaczącą większość jury, a nawet Jay uznał, że ktoś, kto spodobał się Monice jest najlepszym kandydatem do odegrania jego roli w filmie.
- Ten aktor, który ma grać Silvio to istny Siva - chichotała Madzia w przerwie, kiedy asystentka Toma podawała wszystkim burrito.
- Poczekajmy, aż zobaczymy ich w akcji. Dostali fragmenty scenariusza do nauczenia, teraz będzie czytanie i wtedy podejmiemy decyzję. Znaczy ja podejmę, a wy ewentualnie mi pomożecie - oznajmił Tom.
         Kandydatki do roli Veronici w większości były głupiutkie. Monika zdecydowała wypytywać je o sprawy bieżące w kraju, ale nie znały się zupełnie na niczym poza modą. Kilka z nich dobrze krzyczało i było gotowych pofarbować włosy, jeśli nie były naturalnie rude, ale Monika nie zgadzała się, by "jakaś głupia pinda grała ją w filmie".
- Mogłaś zagrać sama siebie - prychnął Tom. - Masz doświadczenie w reklamie.
- Nie będę latać topless na ekranie.
- Wyciąłbym tę scenę, choć jest jedną z moich ulubionych. Dla ciebie wszystko.
- Dobrze wiedzieć. To mogę wybrać sobie jakąś dziewczynę?
- Dziewczynę? To postanowiłaś być lesbijką?
- Nie, Tom. Chcę wybrać kogoś, kto będzie grał mnie w filmie. Max mógł wybrać Rexa.
         Łysy wyszczerzył zęby. Wybrał młodego aktora do roli Rexa, który jego zdaniem pasował idealnie, choć pozostali mieli swoje obiekcje, gdyż chłopak nie był zbyt uprzejmy, ale liczyło się to, że zagrał dobrze, o czym przekonał ich Max.
- Dobra, Brukselka. Możesz wybrać. Wybór między pięcioma kandydatkami. Proponuję zobaczyć ich cycki - zachichotał Tom, a Monika posłała mu mordercze spojrzenie.
- Przeczytają scenę z Mike'iem - oświadczyła i nie chciała słuchać sprzeciwów.
         Już kilkanaście minut później Mike grający Raya, który pohamował niekontrolowany wyszczerz w kierunku Moniki, odegrał z pięcioma dziewczynami scenę, w której ratuje ukochaną, ale zostaje przebity szponami jednego z mutantów i umiera, dość przekonująco, zresztą.
- Mój geniusz mnie zadziwia - stwierdził Tom, ocierając łezkę. - Ta scena będzie epicka.
- Tak. I nie ma to nic wspólnego ze scenariuszem mojej siostry? - zachichotała Madzia, widząc łzy przyjaciela.
- Nie. To którą Brukselkę bierzemy? Ta ostatnia była najlepsza, co nie?
- Ta z wielkimi balonami? Odpada - prychnęła Monika.
         Zostali sami i podejmowali ostatnią decyzję, która dotyczyła obsadzenia Veronici.
- Przecież ty też masz wielkie balony - wtrącił Nath, a siostra jego byłej rzuciła w jego stronę mordercze spojrzenie.
- Zamilcz na zawsze.
- Niestety nie mogę. Cieszę się, że moje gardło funkcjonuje dobrze i mogę obdarzać was moimi sarkastycznymi uwagami.
- Ty chyba nawet nie wiesz, co to sarkazm, cymbale - rzuciła Monika po polsku, a Madzia, Karolina i Kuba zachichotali.
- O co chodzi?
- Nieważne. Monice chodzi o to, że ona ma prawdziwe "balony", jak wy to nazywacie - załagodziła sytuację Karolina. - Ja jestem za tą pierwszą.
- Ja też - przytaknęła Monika.
- Za tą brzydką?! - uniósł się Max.
- Wygląd to nie wszystko. Grała najlepiej, była inteligentna, choć nieco niezdarna, ale… urocza - podsumowała Madzia. - Też jestem za nią.
- A mi się wydaje, że była ładna - dodał Kuba.
- Niech wam będzie! - westchnął zrezygnowany Tom. - Mam dosyć myślenia. Zawołam ich wszystkich i ogłosimy wyniki.
- Tych osiłków do roli Maxa może nie chcesz tu wołać - poradził Jay. - Zawołaj tylko tego, który dostał rolę, resztę odeślij z korytarza.
- Dobry pomysł, Max! Dobrze, że masz ten łysy łeb na karku. China! Idź poinformować tę hołotę, kto dostał rolę!
         Madzia spojrzeniem odnalazła Natha, któremu posłała zszokowaną minę, którą miał odwzajemnić, ale tymczasem odwrócił głowę i udał, że nic nie widział. Ignorował ją, było to pewne, ale jakże irytujące. W momencie, gdy rozważała, jak go podejść, zadzwonił jej telefon. Głośne "Best Song Ever" zabrzmiało z komórki.
- Nie no, serio?! - parsknął Tom. - Czy ty nie znasz lepszych piosenek?!
- Masz na myśli The Wanted? - spytała rozbawiona Madzia. - Nie, nie znam.
         Odebrała i zignorowała dalsze narzekania przyjaciela.
- Tony? - zdziwiła się, słysząc znajomy głos. Kątem oka zerkała na Natha, ale poza nieznacznym poruszeniem się na krześle, nie zauważyła żadnej reakcji. - Nie, mogę rozmawiać. Skąd dzwonisz? Z redakcji? Mogłam się domyślić… O co chodzi?
         Nastolatka słuchała w skupieniu, a wszyscy nasłuchiwali razem z nią, ale nie potrafili rozszyfrować słów rozmówcy, więc w końcu dali sobie spokój.
- Hmmm… - zadumała się dziewczyna, gdy skończyła.
- Co, Maggie? Zerwał z tobą?
- Spadaj, Parker! Po prostu… muszę wyjść. Jest jakaś szansa, żebyś mnie podwiózł do rozgłośni radiowej?
- Nath cię podwiezie. Po coś robił to prawko, trzeba to wykorzystać.
- Wolałbym być przy ogłoszeniu wyników - wymigiwał się Beniaminek.
- Jakim ogłaszaniu, to nie pieprzony konkurs! Zawieź ją, gdzie chce.
- Nie trzeba, pojadę autobusem. Trochę dziwne byłoby, gdyby zawiózł mnie do Tony'ego.
- Dlaczego dziwne? Dziwne byłoby, gdyby był zazdrosny. Ale skoro on spotyka się z tą całą Arianą, a ty z Tonym… - zaczął Max, a Maggie podłapała jego słowa, mimo iż były one wyssane z palca.
- Masz rację, to dziecinne tak się unikać. Co powiesz, Nath? Podwieziesz mnie do radia?
         Chłopak wywrócił oczami i pochwycił kluczyki, które wcześniej rzucił na blat.
- Ale nie odprowadzę cię pod drzwi. Jeszcze mnie fanki dopadną.
- Jaki szarmancki. - Madzia zmrużyła oczy w małe szparki i się pożegnała.
- A o co chodzi? - krzyknęła za nią siostra.
- Opowiem ci w domu!
         Wśród tego enigmatycznego pożegnania, Madzia wyszła w towarzystwie swojego byłego, najwyraźniej naburmuszonego chłopaka, który nie odzywał się ani słowem. Bardziej przyjaźni wydali jej się łysole kandydujący do roli Rexa, ale nic nie komentowała. Wsiadła do samochodu od strony pasażera, zapięła pas i się zadumała.
         Tom skompletował obsadę, ale ona nadal nie mogła się zdecydować. Powracające uczucie do Natha uderzyło ją jak obuchem. Nieuświadomione uczucia nawiedzały ją w snach, których nie pamiętała, ale kiedy siostra zwróciła jej uwagę, że woła jego imię, wywróciła jej świat do góry nogami. Kiedy Nath odjeżdżał spod rozgłośni radiowej bez słowa, Madzia poczuła, jak bardzo za nim tęskni. 

Blog List