sobota, 4 kwietnia 2015

Rozdział 91 - "Na rozdrożu"

Witajcie!

Coraz większymi krokami zbliżamy się do końca. Przypominam, że akcja opowiadania nie dzieje się w czasie rzeczywistym (nasi bohaterowie żyją w 2014 roku). Z racji, że długo nic nie było, wstawiam kolejny rozdział już dziś. Jest trochę Natha i są opisane początki końca The Wanted. Mam nadzieję, że mimo wszystko się Wam spodoba.

Z okazji świąt życzę wszystkim czytającym spokoju i szczęścia, a także wiosennej pogody, za oknem i w sercu.

Pozdrawiam,
Jaycee.




         Wytężone do maksimum uwaga i słuch nie były w stanie pomóc Monice zrozumieć młodszej siostry w najdziwniejszej rozmowie telefonicznej, jaką kiedykolwiek prowadziły.
- Uspokój się, Madzia. Zrozumiałam tylko, że mam wracać.
- To ja się tu produkuję od dziesięciu minut, a ty tylko tyle wyłapałaś? Kto cię tam rozprasza?! - uniosła się nastolatka.
- Nikt, jestem sama. To twoja wina, bo bredzisz bez sensu. Kraina lodu, jakieś łyżwy, walentynki, sylwester, komitety, Nath, Tony…
- Ciężko to wyjaśnić przez telefon. I w ogóle dlaczego dopiero teraz oddzwaniasz? Dzwonię od kilku dni.
- Przepraszam, musiałam nadrobić zaległości towarzyskie - tłumaczyła się Monika. - Wiesz, jak dziwnie jest rozmawiać wreszcie tylko po polsku? Ale to odprężające dla umysłu. Czuję się taka spokojna i zrelaksowana…
- Cóż, a ja nie. Więc… kiedy wrócisz?!
- Właściwie to nie wiem, czy w ogóle wrócę. Wysłałam moją książkę do kilku wydawnictw, ale bez rezultatu. Pracy nie mogę znaleźć, a na zmywaku zasuwać nie chcę…
- Czy ja dobrze rozumiem: ty chcesz zostać w Polsce na stałe?
- Yhm.
- Pogięło cię. Ja cię tu potrzebuję.
- Na pewno będę musiała przyjechać po moje rzeczy, bo trochę się tego nazbierało. Wtedy wyjaśnisz mi, o co z tym wszystkim chodzi.
- Wpędzisz mnie do grobu przed dwudziestką - westchnęła ciężko Madzia. - Ale dobra, kiedy przyjedziesz?
- Pod koniec stycznia.
- CO?! Dopiero?!
- No tak. Wyczaiłam tani lot i…
- Jezu Chryste... A co ja mam robić do tego czasu?
- Porozmawiaj z dziewczynami.
- Ale ja nawet nie wiem, co chce powiedzieć!
- To najpierw się zastanów, czego sama chcesz. Mówisz, że byłaś przekonana, że twoje uczucie do Natha nie przeminęło, ale kiedy zobaczyłaś, jak zraniony poczuł się Tony, że mu nie powiedziałaś o przeminięciu amnezji…
- … wtedy też coś we mnie drgnęło. I znowu jestem rozdarta. Nath dzwonił w Nowym Roku, ale nie odebrałam, bo nie wiedziałam, co mu powiedzieć. Wiem za to, co chcę powiedzieć Tony'emu, ale on z kolei nie odbiera telefonu ode mnie… Nie mogę o tym rozmawiać z dziewczynami. Żadna z nich nie ma chłopaka i uważają, że moje rozterki przy ich rozterkach są błahe - wyznała Madzia.
- No to pomów z Tomem, zanim urlop The Wanted się skończy. Czasami daje dobre rady.
- Racja, ale to raczej rozmowa dla dziewczyn. No i nie chcę, żeby wypaplał wszystko Nathowi.
- Wiesz, co? Mogę ci coś poradzić - odezwała się Monika po krótkim zastanowieniu.
- Tak?
- Dowiedz się, czego chciał Nath. Ty czujesz się rozbita, a może on wcale nie chce, żebyście się zeszli. Wyjaśnij sprawę. Nie będziesz musiała podejmować decyzji, bo zostanie ona podjęta za ciebie.
- Myślisz?
- Tak… I daj mi znać, jak pójdzie.
- Wolałabym, żebyś wróciła tu wcześniej. Jest dopiero początek stycznia. Nie wiem, czy wytrzymam cały miesiąc.
- Wytrzymasz. A tymczasem zajmij się nadrabianiem zaległości w szkole i piłowaniem łyżew. Bo jeśli dobrze zrozumiałam, to przydadzą ci się na ten walentynkowy bal. Powodzenia, siostra.
- Dzięki - westchnęła nastolatka i się rozłączyła.
         Dłuższą chwilę ściskała telefon i dumała w ciszy, aż rozmyślania przerwał jej dzwonek do drzwi.
- Już wiem, dlaczego życie w Anglii jest tak skomplikowane. Tu nie da się myśleć! Cały czas ktoś przyłazi! - Dziewczyna ze złością otworzyła drzwi. - CZEGO?! - warknęła, widząc na progu Adama.
- Jezu, Siksa. Wyluzuj, bo ci żyłka pęknie. Tak się witasz z kochanym menedżerem?
- Przepraszam, że wyżywam się na tobie, ale na kimś muszę - westchnęła Madzia, wpuszczając Adama do środka.
- Nie możesz na siostrze? - spytał ze śmiechem.
- Nie za bardzo. Ona jest w Polsce.
- ALE PO CO?!
- Hę? Po co się tak unosisz? - zdziwiła się dziewczyna.
- Po prostu się zmartwiłem.
- Niepotrzebnie, nic jej nie jest. Pojechała tam na sylwestra i zostanie do końca stycznia. A potem najprawdopodobniej na stałe.
- Ale dlaczego? To przez Joela?
- Wątpię. Chodzi raczej o fakt, że wydawnictwa nie odezwały się do niej w sprawie książki, którą pisała po angielsku, co kosztowało ją sporo wysiłku. No i pracy też znaleźć nie może, więc rozważa opcję powrotu.
- Acha.
- Tylko "acha"? Myślałam, że cię to bardziej obejdzie.
- Też tak myślałem. - Adam wzruszył ramionami. - Ale nie przyszedłem tu rozmawiać o twojej siostrze, tylko o Wrednych Zalotkach.
- O czym konkretnie? - Madzia założyła ręce na piersiach i spojrzała podejrzliwie na menedżera.
- Jak wam się żyje i w ogóle… - odpowiedział wymijająco.
- Tak, jasne. Przyszedłeś zobaczyć moją siostrę, bo dopiero wróciłeś z Polski. Nie spodziewałeś się, że się miniecie.
- No dobra, przejrzałaś mnie. Nie przyszedłem w sprawie zespołu, ale i nie chodziło mi o zobaczenie twojej siostry. - Adam urwał, widząc spojrzenie młodszej koleżanki. - No dobra, o to mi chodziło, ale nie w takim sensie, jak myślisz… No dobra, w takim sensie, jak myślisz. Ale kiedy się dowiedziałem, że chce wrócić do Polski, to mi przeszło. No dobra, nie przeszło mi, ale w końcu przejdzie. Na pewno nie będę napastował twojej siostry, jeśli tym się martwisz.
- Adam, napastuj, kogo chcesz. Ja mam za dużo spraw na głowie, by się tym martwić.
- A co ty możesz mieć na głowie? Amnezja przeminęła, teraz musisz tylko cieszyć się życiem.
- Jak mogę, skoro na okładce pierwszego singla wyglądam jak kobieta lekkich obyczajów, oględnie mówiąc? - prychnęła nastolatka.
- Wcale nie. Trochę prowokująco, ale…
- Taaa, jasne. Zapewne czegoś chcesz. Wcześniej prosto z mostu oznajmiłeś, że wyglądam jak dziwka.
- Konkretniej to użyłem określenia "zdzirowato", ale nie to jest teraz najważniejsze. - Adam sięgnął do kieszeni, z której wyciągnął smartfona. Przez chwilę w nim szperał, w końcu podsunął jej ekran pod nos.
         Ze zdziwienia złapała go za nadgarstek, żeby się lepiej przyjrzeć. Na ekranie widniało najładniejsze zdjęcie Wrednych Zalotek, jakie mogła sobie wyobrazić. Pamiętała tę sesję. We wcześniejszych były skrępowane i nieśmiałe, a na tej tak zmęczone, że wzięła je głupawka i robiły sobie jaja, odgrywając różne role. Zdjęcie, które pokazywał jej Adam ukazywało dziewczyny w czerwonych lub czarnych sukienkach, z poważnymi i uwodzicielskimi minami, a za ich plecami płonął ogień.
- Czy to oznacza, że… - zaczęła nastolatka, a Adam skinął głową.
- Że nie musisz się już przejmować okładką singla, bo mam wrażenie, że ta wam wszystkim się podoba.
- I to bardzo! Jak ci się udało przekonać wytwórnię?
- Mój urok działa na każdego. - Adam wzruszył ramionami. - Cóż… prawie na każdego - dodał za chwilę, a kiedy zdał sobie sprawę, że mógł zabrzmieć jak desperat, podrapał się nerwowo po karku.
         Madzia położyła mu rękę na ramieniu.
- Przez lata nie znosiłam cię za to, że wyjechałeś bez słowa i zostawiłeś moją siostrę - wyznała.
- Eee… myślałem, że powiesz coś miłego, żeby wyrazić swoją wdzięczność. Nie musisz mi wbijać szpili, dobrze wiem, co zrobiłem i uwierz, że nękają mnie z tego powodu wyrzuty sumienia.
- Nie, daj mi skończyć. Chodzi mi o to, że mimo iż zawsze nazywałeś mnie "Siksą", to lubiłam ciebie z moją siostrą. Razem byliście narwani, ale wydawało się to takie… właściwe. Mimo tego, dobrze się stało, że mój tata z tobą poważnie porozmawiał. Dzięki temu wyjazdowi zmieniłeś się, wydaje mi się nawet, że jesteś teraz nie tylko dobrym menedżerem, ale i dobrym człowiekiem. I być może byłbyś dobrym chłopakiem dla mojej siostry, gdyby zdecydowała się dać ci szansę.
         Adam słuchał jak zahipnotyzowany monologu Madzi. Skończyła mówić i spojrzała na niego wyczekująco.
- To było coś miłego. Nic nie powiesz? - spytała zdziwiona, a on przetarł sobie twarz dłonią.
- Skąd wiesz, dlaczego wyjechałem?
- Eee… wiesz… no po prostu się wydało… Mój tata się przyznał, że praktycznie kazał ci spadać na drzewo, bo nie jesteś dość dobry dla jego córki i kiedyś może jej się stać krzywda.
- Czy… Monika o tym wie?
         Madzia zamilkła. Rozumiała, dlaczego szelmowski uśmiech znikł z twarzy Adama, gdy mu o wszystkim powiedziała. Przeklęła swój niewyparzony język. Oczywiste było, że Adamowi nadal zależało na Monice, może nawet nadal ją kochał. Wiedział jednak, że bardzo ją skrzywdził, wyjeżdżając do innego miasta bez pożegnania. Teraz jednak dowiedział się, że jej siostra wiedziała, że jego decyzja nie była zupełnie egoistyczna, że zrobił to na polecenie jej ojca, który chciał dla córki czegoś lepszego. Nastolatka skinęła głową.
- Co o tym myśli? Zresztą, nie mów. Gdyby to coś zmieniało, porozmawiałaby ze mną.
- Jestem pewna, że w końcu by ci powiedziała.
- Nie zrobiła tego, bo to nie chciała mi robić fałszywej nadziei. Wiesz, przez cały czas od naszego spotkania w Londynie próbowałem udowodnić, że się zmieniłem. Co prawda przez chwilę próbowałem uwieźć twoją siostrę, ale widząc, że kocha Joela, ustąpiłem, by mogła być szczęśliwa. Odbudowałem z nią przyjaźń, choć tak naprawdę chciałem czegoś więcej, ale obiecałem sobie, że nigdy nie wykonam kroku, chyba że twoja siostra da mi znak, że jest jakaś nadzieja. Kiedy zerwała z Joelem łudziłem się, że może teraz rozważy danie mi drugiej szansy i to nie ze względu na okoliczności naszego rozstania, ale ze względu na to, że podobam jej się nowy ja. Nowy ja, nad którym pracowałem przez te lata rozłąki. Wtedy powiedziałbym jej prawdę, że nie chciałem jej zostawiać, ale w głębi duszy wiedziałem, że jej ojciec ma rację. Bo to wszystko prawda, byłem leniwym darmozjadem i lubiłem skoki adrenaliny. W końcu albo jedno, albo drugie odbiłoby się negatywnie na twojej siostrze. - Adam wzruszył ramionami i wcisnął ręce głęboko w kieszenie. - Wybacz, że ci o tym wszystkim opowiadam, ale jesteś jedyną osobą, która mogłaby zrozumieć choć po części, jak się z tym wszystkim czuję. Nie chcę gadać o tym z Kubą.
- Ale z moją siostrą mógłbyś. I nawet powinieneś.
         Adam uśmiechnął się, choć Madzia mogła przysiąc, że jeszcze przed chwilą w jego oku widziała lśniącą łzę.
- Może kiedyś. Najpierw niech podejmie decyzję co do zostania w Anglii albo powrotu do Polski. Nie chcę jej w żaden sposób naciskać.
         Madzia nie wiedziała, co ma byłemu chłopakowi siostry powiedzieć. Kibicowała mu, bo przez ten czas, kiedy był menedżerem Wrednych Zalotek rzeczywiście się z nim zaprzyjaźniła. Zawsze bronił zespołu i służył pomocą. Widziała, że naprawdę się zmienił i że kocha jej siostrę. Musiała jednak być po jej stronie i zrozumieć jej uczucia. A wcale nie zdziwiłaby się, gdyby Monika nigdy nie chciała dać drugiej szansy komuś, kto tak ją skrzywdził, nawet jeśli niezupełnie zrobił to z własnej winy.
         Zanim nastolatka się obejrzała, menedżer zespołu już zbierał się do wyjścia.
- Nie powiem mojej siostrze o naszej rozmowie - powiedziała, odprowadzając go do drzwi.
- Będę wdzięczny, Siksa. - Adam uśmiechnął się szelmowsko i wyszedł, zostawiając Madzię z głową pełną rozmyślań, tym razem nie tylko o swoim życiu uczuciowym.

*

         Kolejny dzień stycznia minął, a Magda nie znała odpowiedzi na wiele pytań. Czy jest szansa, że jej siostra zejdzie się ze swoim nawróconym i odmienionym byłym chłopakiem? Czy Tony jej wybaczy, że mu nie powiedziała o odzyskaniu pamięci? Po co dzwonił Nath? I w kim w końcu podkochiwała się Irene i dlaczego robiła z tego taką tajemnicę?
         Nastolatka nie była skora do zwierzeń, ale w tej chwili z chęcią powitałaby w progu swoją siostrę, która mimo złośliwości i uszczypliwości mogłaby pomóc rozwiązać jej kilka kwestii. No ale w tej chwili Monika była w Polsce, a najbliższą osobą, która mogła służyć radą, był Tom Parker. Madzia długo walczyła ze sobą, by jednak z nim nie rozmawiać, ale w końcu zdecydowała, że po coś mieszkają po sąsiedzku.
- Tym razem to ja pójdę do niego bez zapowiedzi - westchnęła.
         Chciała go zobaczyć, jeśli nie po to, by otrzymać radę, to po to, by odciągnąć myśli od problemów. Nie wiedziała nawet, jak Parker spędził sylwestra. Wiedziała, że chłopcy z The Wanted w tym roku imprezowali osobno, a przez te kilka dni nowego roku nie miała okazji z nimi porozmawiać.
         Kiedy już gotowała się do wyjścia, zadzwonił jej telefon, który odruchowo odebrała.
- Hej, Maggie. Wreszcie się do ciebie dodzwoniłem - usłyszała znajomy głos.
         No tak, Nath. Zapomniała, że zbywała telefony od niego, bo najpierw chciała sobie wszystko w głowie poukładać. Po rozmowie z siostrą przyznała sama przed sobą, że powinna wysłuchać, co jej były chłopak ma do powiedzenia, ale chciała to jeszcze przemyśleć. Niestety odebrała telefon, więc nie było wyjścia.
- Przepraszam. Miałam sporo zaległości w szkole, a jeszcze sprawa z wydaniem singla… No i obowiązki domowe spadły na mnie, bo moja siostra pojechała do Polski… - Paplała jak najęta, dalsze słowa nawet do niej nie dotarły, zupełnie jakby wypowiedział je ktoś obcy i strasznie nudny. Nie była pewna, co powiedziała Nathowi, ale w odpowiedzi roześmiał się w słuchawkę.
- Tak, byłaś zajęta - przyznał. - Ale znalazłabyś dla mnie chwilę czasu? Pomyślałem, że teraz możemy rozmawiać bez skrępowania, tak jak dawniej. I chciałbym się z tobą spotkać.
- Ale po co? - zdziwiła się.
- Jak to po co? Czy musi być jakiś bardziej konkretny powód spotkania niż fakt, że po prostu chcę cię zobaczyć?
- No… dobrze. To gdzie chcesz się spotkać?
- Jeśli to nie problem, przyjadę do ciebie. U mnie nie porozmawiamy w spokoju. Jest mama i Jess. A u ciebie będziemy mogli być sami.
- Dobra, wpadnij.
- Będę za jakąś godzinę. Pasuje ci?
- Tak, do zobaczenia. - Madzia rozłączyła się i dopiero po chwili docierały do niej słowa Natha.
         Będą mogli być sami? A po co mu taki rodzaj prywatności? Serce zabiło jej mocniej, ale nie z ekscytacji, tylko ze strachu. Co się stanie, jeśli wyzna jej, że chce znowu dać im szansę, a ona nie jest w stu procentach pewna, czy też tego chce?
- Sama siebie unieszczęśliwiam - westchnęła na głos. - I jeszcze gadam sama ze sobą.
         Nie mogła jednak w pełni przyznać sama przed sobą, że chce być z Nathem, bo widok zranionego Tony'ego dał jej do zrozumienia, że jego uczucia też nie są dla niej obojętne. W końcu nie bez powodu będąc pod wpływem amnezji zaczęła pałać do niego uczuciem. Nie mogła wyzbyć się wrażenia, że tak jak wcześniej Tony był tylko przyjacielem, z którym od czasu do czasu flirtowała, tak teraz wszystko się zmieniło. Dlatego tak przerażała ją świadomość spotkania z Nathem.
         Przez godzinę czekając na członka The Wanted, to chwytała telefon i chciała spotkanie odwołać, to modliła się w duchu, by bez zapowiedzi wpadł do niej Tom albo chociaż Danny z McFly. Bardzo chciałaby być pewna siebie, pewna swoich uczuć i zdecydowana. Ale nie była. Bała się, że Nath wyzna jej miłość, a ona pójdzie na kompromis i zdecyduje się dać im drugą szansę, a sprawę z Tonym przemilczy. Jeszcze podczas wspólnej wigilii była pewna czego chciała, ale wtedy Tony był daleko i w żaden sposób na nią nie oddziaływał. Znowu uwikłała się w dziwaczny trójkąt miłosny. Nie miała pojęcia, co z nią i jej sercem jest nie tak, że nie może się zdecydować.
         Zanim zdążyła dojść do tego, o co rzeczywiście chodzi, do drzwi rozległo się pukanie. Z sercem w gardle poszła otworzyć. Na progu stał uśmiechnięty Nath.
- Hej, miło cię wreszcie zobaczyć! - przywitał się i pocałował ją w policzek. - Mogę wejść?
- Taaak, jasne… - otworzyła przed nim drzwi i obserwowała, jak niemal w podskokach wchodzi do mieszkania, które podarował jej razem z resztą zespołu.
- Dobrze cię wreszcie widzieć. Jak żyjesz w nowym roku?
- Normalnie. Ale trochę tu pusto bez siostry.
- Potrafi być wrzodem na tyłku, ale za nią tęsknisz, co? - spytał Nath, siadając na kanapie.
         Skinęła głową. Zapytała, czy się czegoś napije, a on poprosił o herbatę. Czekanie aż woda się zagotuje dłużyło się w nieskończoność, więc Nath dołączył do Maggie w kuchni.
- Więc, jak spędziłaś sylwestra? - zagaił, kiedy zalewała wrzątkiem owocową herbatę w torebkach.
- Z Wrednymi Zalotkami, na spokojnie. Plotkowałyśmy, słuchałyśmy muzyki i… było spokojnie - oznajmiła. Nie wspomniała o wizycie Tony'ego. Nie czuła, że to dobry moment, by to wywlekać. - A jak ty się bawiłeś?
- Zazdroszczę spokojnego sylwestra. Ostatnio całe moje życie wywraca się do góry nogami.
         Zaintrygował ją. Przysiadła na krześle w kuchni i zasłoniła usta kubkiem z herbatą. Drugą ostrożnie podsunęła w jego stronę.
- Co masz na myśli? - spytała. - Co to za szalony sylwester?
- Sylwester jak sylwester. Bawiłem się ze starymi przyjaciółmi, ale nie o to chodzi. Chciałem się z tobą spotkać, bo czuję, że ty pierwsza musisz się o czymś dowiedzieć. To zmieni całe moje życie.
- Trochę się boję. O co chodzi?
- The Wanted się rozpada.
- CO?!
         Madzia poparzyła usta herbatą. Nieopatrznie wzięła łyk napoju, gdy Nathan rzucił jej to szokujące wyznanie prosto w twarz.
- Zanosiło się na to od dłuższego czasu. Menedżer usadził nas i poważnie z nami porozmawiał. Zapytał, gdzie widzimy siebie za rok, czy nadal chcemy być w zespole, czy planujemy coś swojego. No i tak wyszło… - wyznał Nath.
- Tak wyszło, że nie ma już The Wanted?
- Cóż, oficjalnie jest. Na razie czeka nas kilka pożegnalnych koncertów i sesji, a wiosną ogłosimy, że się rozchodzimy.
- Nic nie rozumiem. - Madzia wstała i zaczęła krążyć po kuchni. Nath wodził za nią wzrokiem. - To menedżer, który powinien trzymać was w kupie, pyta, czy nie macie siebie dość? Jezu, jak ja nie znoszę tego gościa!
         Nastolatka była zła. Chłopcy byli jej przyjaciółmi i zgranym zespołem, który robił kawał dobrej muzyki. Tymczasem Scooter, obślizgła żmija, która kiedyś kazała Nathowi utrzymywać związek w tajemnicy, teraz podsuwała im takie pomysły jak kariera solowa.
- On nie wywarł na nas żadnej presji. Po prostu kontrakt się kończy, musieliśmy wiedzieć, na czym stoimy. Od dawna wiedzieliśmy, że Siva jest wypalony i bardziej zajmuje go Nareesha, a teraz zbliżający się ślub niż występy w The Wanted. Tom ma w planach tę całą "Drogę Rozpaczy", Max myśli o karierze aktorskiej, a Jay… jest bystry, coś dla siebie wymyśli.
- A ty?
- Co ja?
- Co ty dla siebie wymyślisz? - Dziewczyna wreszcie stanęła w miejscu i spojrzała z góry na Natha, który westchnął ciężko.
- Ja chciałbym dalej śpiewać. Ale tym razem sam.
- Pan Zarozumiały się znalazł! - prychnęła nastolatka. - Tańca solo ci się zachciało?!
- Zrozum, to kolejny krok. Chcę się rozwijać, robić nieco inną muzykę, sam ją tworzyć, sam o sobie decydować…
- Dlatego zostawiasz chłopaków?!
- Ja ich nie zostawiam, to była wspólna decyzja - słusznie zauważył Nath. - I nie sądziłem, że tak cię ona wzburzy. Dlaczego tak ci się to nie podoba?
- Nie wiem. - Madzia objęła się rękoma, bo nagle zrobiło jej się niebywale chłodno. - Po prostu dla mnie zawsze byliście całością.
- Właśnie. Dla wielu osób tak było. A ja chcę po prostu być sobą.
         A do tej chwili nie był? Magda nie potrafiła przetrawić wiadomości, którą usłyszała. Była przekonana, że Nath chce jej wyznać uczucie, a on informował ją, że końca dobiega coś, co było centrum jej życia przez ostatnie dwa lata. Zespół, dla którego zaryzykowała wszystko i przeniosła się do Anglii.
- To już ostateczna decyzja? - spytała z melancholią w głosie.
- Tak, obawiam się, że tak.
- Cóż, jeśli to was uszczęśliwi - westchnęła i wzruszyła ramionami.
- Wiedziałem, że zrozumiesz. Kiedy to wypłynęło, nie mogłem się doczekać, by ci o tym powiedzieć.
         Uśmiechnęła się do niego blado. Chciał jej się pochwalić, że teraz będzie spełniał swoje marzenia. Był tak szczęśliwy z nowego początku, że zaczęła się zastanawiać, czy i ona nie powinna rozpocząć życia na nowo. Może jej siostra miała rację, rozważając powrót do Polski? Dostrzegła, że najlepiej odciąć się od przeszłości i zacząć żyć z czystą kartą.
- Wiesz, Maggie, to nie jest koniec naszej drogi - kontynuował Nath, a jego słowa przelatywały przez dziewczynę jak przez sito. - To tylko rozdroże. Żegnamy się na krótko i ruszamy każdy w innym kierunku, ale… przecież Ziemia jest okrągła, prawda? Gdzieś w końcu musimy się spotkać.

środa, 1 kwietnia 2015

Rozdział 90 - "Jeden, dwa, trzy, cztery, pięć?"

Dziękuję za komentarze :*

Mam nadzieję, że jeszcze się nie zniechęciłyście i zostaniecie, by doczekać do końca opowieści. Przed nami bowiem sporo kwestii do wyjaśnienia:
- Kogo wybierze Maggie?
- Czy Monika zdecyduje się wrócić na stałe do Polski?
- Czy Max w końcu się oświadczy?
- Kto podoba się Irene?
- Czy film Toma dojdzie do skutku?
- Jak potoczy się kariera Wrednych Zalotek?
- Co wydarzy się na walentynkowym balu?

Pozdrawiam i zapraszam do czytania :)





- Możesz mi wyjaśnić, o co chodzi z tobą i Nathem? - spytała kilka dni później Monika, kiedy pakowała swoją walizkę, szykując się na wyjazd do Polski.
         Jej młodsza siostra wpatrywała się w swój tablet, na który Adam wysłał jej propozycje okładek pierwszego singla Wrednych Zalotek. Zupełnie nie mogła się na nich skupić, a do Nowego Roku razem z dziewczynami musiały podjąć decyzję.
- Czy ty mnie w ogóle słuchasz? - zirytowała się Monika i rzuciła w nastolatkę swoimi majtkami, które zaplątały się jej w wiszący kolczyk.
- Przepraszam, ale nie mam pojęcia, które zdjęcie jest najlepsze. Może ty coś poradzisz?
         Madzia podsunęła tablet starszej siostrze, która spojrzała na nią z politowaniem.
- Nie wmówisz mi, że to cię gryzie.
- O co ci chodzi?
- O to, że moje gacie zwisają zaczepione na twoim kolczyku. Ewidentne jest, że w tej chwili to nie Wredne Zalotki ci w głowie. Dlatego pytałam, o co chodzi z tobą i Nathem?
- A o co ma chodzić? - Magda wzruszyła ramionami i zdjęła majtki siostry zaczepione o swój kolczyk. - Jesteśmy przyjaciółmi, wszystko sobie wyjaśniliśmy.
- Acha.
- I tyle? Nie będziesz mnie męczyć i wypytywać dalej?
- Nie zamierzam cię ciągnąć za język. Nie chcesz, to nie mów. Skoro odpowiada ci taki układ z Nathem, życzę powodzenia.
- Wydaje mi się, że chcesz coś powiedzieć, ale się wstrzymujesz… - Madzia spojrzała podejrzliwie na starszą siostrę.
- A żebyś wiedziała, że chcę coś powiedzieć. Myślisz, że nie widziałam zawodu na twojej twarzy, kiedy w Boże Narodzenie nie przyszedł Nath? Myślisz, że nie widzę, że co chwilę sprawdzasz telefon?
         Walizka była już spakowana. Monika przygniotła ją kolanem, by ta dała się bez trudu dopiąć. Kiedy skończyła, otrzepała ręce i przeniosła wzrok na siostrę.
- Jesteś pewna, że chcesz tu zostać na sylwestra? Kupiłam dwa bilety na samolot do Polski - zmieniła temat.
- Chcę tu zostać. Tęsknię za domem, ale obiecałam dziewczynom, że przywitam Nowy Rok z nimi. Muszę je obłaskawić, bo prawie się na mnie obraziły, że o przeminięciu amnezji poinformowałam je przez telefon. Ostatnio kiedy się widziałyśmy mogłyśmy rozmawiać tylko o sprawach zawodowych i nie było czasu na… plotki - wyznała Madzia.
- A Tony? On wie, że odzyskałaś pamięć?
- Nie.
- Dziwię się, że mu nie powiedziałaś.
- Myślę, że któraś z dziewczyn mogła to zrobić.
- A ja myślę, że by tego nie zrobiły. To zależy tylko od ciebie, ale jeśli mogę coś podpowiedzieć, myślę, że on powinien poznać prawdę - poradziła Monika.
- Wiem, masz rację. Ale jestem przekonana, że to wszystko skomplikuje. Zresztą, on i Malcolm są teraz w Stanach i nagrywają już chyba drugi teledysk. A o moim cudownym uzdrowieniu nie napiszę mu przecież na twitterze.
         Monika musiała przyznać siostrze rację. Nie chciała jej wypytywać dalej ani o Natha, ani o Tony'ego. Miała nadzieję, że jeśli podczas jej pobytu w Polsce coś się wyjaśni, Madzia jej się zwierzy. Aby zmienić temat, odebrała nastolatce tablet i zaczęła przeglądać okładki singla.
- Wytwórnia pozwala wam dokonać wyboru? - spytała.
- Mamy pięć proponowanych okładek. To nie do końca wybór, szczególnie jeśli spojrzysz na to, jak wyszłyśmy na zdjęciach.
- Moim zdaniem całkiem ładnie. - Monika wzruszyła ramionami. - Podoba mi się ta ostatnia.
- Mi też, ale na niej Maja wygląda, jakby przyćpała, więc się na nią nie zgadza. W ogóle na każdej któraś z nas wyszła okropnie. Na pierwszej Irene wygląda na ofiarę pobicia, na drugiej Kathy przypomina trzydziestolatkę, na trzeciej ja wyglądam jak dziwka, co zasugerował mi nasz kochany menedżer, a na czwartej Alex wygląda jak chłopak.
- Ciężki wybór - przyznała Monika.
- Tak…
         Madzia się zamyśliła. Była przekonana, że jej siostra miała na myśli nie tylko wybór okładki na pierwszy singiel, która mogła zaważyć na ich dalszej karierze. Chodziło również o wybór, którego musiało dokonać jej serce. A to nie tylko było trudnym zadaniem, ale mogło nie przynieść żadnych rezultatów. Bo co się stanie, jeśli stwierdzi, że kocha Natha i chce z nim być, a on będzie chciał być tylko jej przyjacielem?
- Myślisz, że Tom zawiezie mnie na lotnisko? - zagadnęła Monika, widząc, że jej siostra jeszcze bardziej sposępniała.
- Myślę, że nie ma wyjścia. I ja pojadę z wami. Ale na pewno wolisz spędzić sylwestra w Polsce?
- Jestem rozdarta, ale was mam niemal na co dzień, a rodziców i znajomych nie widziałam od… cóż, wydaje się, że od wieków.
- Nie chodzi o to, że Adam jest teraz w Polsce? To nie dlatego chcesz tam jechać?
- Coś ty. Wątpię nawet, czy go zobaczę. Po prostu muszę tam wrócić i zastanowić się, czy nie zostać na stałe.
- Zostawiłabyś młodszą siostrzyczkę samą, na obczyźnie? - Madzia zrobiła smutną minkę, wykrzywiła usta w podkówkę i spojrzała na Monikę.
- Nie jesteś tu sama i masz co robić ze swoim życiem. Musisz nadrobić zaległości w szkole, zająć się swoją karierą i życiem uczuciowym. Są tu chłopacy, Wredne Zalotki, Karolina i Luiza… A ja pomyślę, co zrobić ze sobą.

*

         Stanęło na okładce numer trzy, co niezbyt odpowiadało Madzi, ale była to obecnie jedyna stała w jej życiu, więc zdecydowała się poświęcić swój niewinny wizerunek i zezwolić na to, by na okładce pierwszego singla wyglądała jak prostytutka.
- Zrozum, mimo iż wyszłaś jak dziwka, to wyglądasz naprawdę ładnie - przekonywała przyjaciółkę Maja, kiedy tego dnia obie szykowały się na wieczorne pożegnanie starego roku.
- Tak, lepsze to niż ćpunka, chłopak, pobita czy trzydziestolatka. Rozumiem. I doceniam fakt, że nazwałaś mnie "ładną dziwką" - westchnęła z przekąsem Madzia.
- Obiecałam sobie, że nie będę ci złośliwie odpowiadała, więc się wstrzymam z ripostą, mimo iż, uwierz mi na słowo, była czaderska.
- Wstrzymujesz się ze złośliwościami, bo odzyskałam pamięć? - roześmiała się Magda.
- A żebyś wiedziała! W gruncie rzeczy mam dobre serce. - Do drzwi rozległo się pukanie, które przerwało rozmowę. - O, pójdę nawet otworzyć drzwi, a ty się maluj dalej.
- Dziękuję bardzo! - zawołała za przyjaciółką Madzia, ale nie była pewna, czy ta słyszała jej słowa.
         Chwilę później do mieszkania Madzi weszły Kathy i Alex.
- Mamy sałatki i ciasto - obwieściła Kathy. - Irene przywiezie zapiekankę z mięsem.
- Mam nadzieję, że macie suche przekąski i alkohol? - spytała Alex, kładąc manatki na stole w pokoju.
- Tak z grubej rury o alkoholu? Nieletnim nie wolno - szepnęła Maja.
- Głos rozsądku się odezwał. Wiem o twoim postanowieniu "bycia lepszym i docenieniu życia, bo nigdy nie wiesz, kiedy stracisz pamięć", ale ja nie muszę pościć. Szczególnie, że po raz kolejny spędzam nudnego sylwestra w gronie dziewczyn.
- Jeśli cię to tak bardzo boli, możemy zadzwonić po Ricky'ego Marksa - zachichotała Madzia, która w pełni ubrana i umalowana właśnie weszła do pokoju, by się przywitać.
- Nie przypominaj mi tego okropnego golasa. - Alex się wzdrygnęła na wspomnienie byłego członka Buster Sharp, z którym cały czas się żarła. - Jego widok w stroju Tarzana z tego balu przebierańców na stałe wyrył mi się w pamięci.
- Nie wątpię, że nie możesz zapomnieć o waszym wspólnym tańcu… - zachichotała Kathy.
- Serio? To coś, co powiedziałaby Maja. Po tobie się tego nie spodziewałam. - Alex rzuciła mordercze spojrzenie przyjaciółce, a ta zawstydziła się i w duchu dziękowała za pukanie do drzwi, które wybawiło ją z opresji.
         Madzia wpuściła do mieszkania Irene, ostatnią członkinię Wrednych Zalotek.
- Przepraszam za spóźnienie, ale wymyślałam temat przewodni na walentynkowy bal, bo do końca roku miałam wysłać dyrektorowi maila z całym konspektem - usprawiedliwiła się dziewczyna.
- Przestań się tłumaczyć, jesteś punktualna jak zawsze - prychnęła Maja.
- Nie miałaś być czasem milsza dla świata?
- Tylko dla Maggie. Świat musi poczekać. - Maja wyszczerzyła zęby. - Gdzie masz tę zapiekankę?
- O, kurczę! Na śmierć zapomniałam! Nie zabrałam jej z domu. To przez ten komitet przygotowujący bal i premierę sztuki. No i nasz pierwszy singiel…
- Nie bierzesz czasami za dużo na swoje barki? Wredne Zalotki, lekcje pianina, kółko teatralne i główna rola, a jeszcze teraz ten cały "komitet"… - wymieniała Madzia. - O co w ogóle chodzi? Ta amnezja wyłączyła mnie ze świata i nie wiem, co się dzieje.
- Dyrektor poprosił Irene, żeby jako przewodnicząca samorządu uczniowskiego zebrała komitet i zaplanowała zimowy bal w okolicy walentynek. Ale jak zawsze, nasza kochana przyjaciółka, wolała zająć się tym sama, żeby nikomu nie zawracać głowy - wyjaśniła Kathy.
- Gdybyście słyszały, jakie pomysły na temat przewodni mieli pozostali członkowie samorządu, nie odbierałybyście mnie jak jakąś Matkę Teresę.
- To na czym stanęło? - zaintrygowała się Madzia.
- Kraina Lodu. Sala będzie ustrojona w plastikowe sople lodu, wszyscy ubiorą się na biało lub niebiesko, a dyrektor zgodził się nawet na wydzielenie małego lodowiska do jazdy na łyżwach! - podekscytowała się Irene.
- Super. Nie dość, że pójdę na bal walentynkowy sama, to jeszcze złamię sobie girę, próbując jeździć na łyżwach - warknęła Alex.
- Przecież nikt ci nie każe jeździć - zauważyła Kathy.
- I nie musisz iść sama. Jeśli napiszesz do Ricky'ego… - zaczęła Irene, ale wściekła koleżanka jej przerwała.
- To może ty zaprosisz kogoś, kto tobie wpadł w oko, cwaniaro.
- Co? - Irene zachichotała nerwowo. - Nikt mi nie wpadł w oko. Zresztą, ja nie idę na bal.
- Proszę cię. Oczekujesz, że uwierzymy w te dwa kłamstwa? Pierwsze, że nikt ci się nie podoba i drugie, że przegapisz bal praktycznie zorganizowany przez siebie - skwitowała sytuację Maja.
- Rzeczywiście, nie jesteśmy głupie. Od dłuższego czasu widziałyśmy, że chodzisz z głową w chmurach i bierzesz na siebie coraz więcej zajęć, by o czymś nie myśleć - przyznała Kathy. - Nic nie mówiłyśmy, bo myślałyśmy, że sama się nam zwierzysz, ale skoro jesteś zbyt nieśmiała…
- … to pora na konfrontację. Gadaj dalej, kto ci się podoba, albo nie doczekasz Nowego Roku! - uniosła się Maja.
         Irene spociła się ze zdenerwowania. Ani ona, ani dziewczyny nie zdążyły zdjąć nawet butów po przyjściu do Maggie, a już została przyparta do muru. Nie chciała im mówić, że mają rację. Za bardzo się wstydziła przyznać do swoich uczuć nawet przed samą sobą, ale w końcu te cztery dziewczyny były jej jedynymi przyjaciółkami. Jeśli nie im, to komu powie, że od dłuższego czasu podoba jej się…
- TONY?! - spytała zszokowana Madzia, a Irene zmarszczyła brwi.
- CO? Nie! Oczywiście, że nie. Skąd ten pomysł?!
         Magda zignorowała przyjaciółkę i wpatrywała się w stronę drzwi. Na progu bowiem stał jej przyjaciel.
- Przepraszam, że tak po prostu wszedłem, ale drzwi były niedomknięte - wytłumaczył się.
- W porządku, nic się nie stało - zapewniła Madzia. - Co cię sprowadza?
- Wróciłem ze Stanów i dzwoniłem, ale nie odbierałaś.
- Pewnie nie słyszałam telefonu z łazienki. Szykowałam się na wieczór.
- Wiem, jestem okropny, że wpadam bez zapowiedzi i rozwalam wam sylwestra, ale chciałem zapytać, jak się czujesz. Martwiłem się, bo nie dawałaś znaków życia.
- To mi zakrawa na obsesję - stwierdziła Alex. - Ktoś nie odbiera, a ty zaraz wpadasz do niego do domu?
- Cóż, po ostatnich wydarzeniach z amnezją Maggie wolę dmuchać na zimne.
- Ale amnezja to już przeszłość, więc jeśli możesz, zostaw nas same, bo byłyśmy w trakcie bardzo ważnej konwersacji, którą przerwałeś - zaznaczyła dobitnie dziewczyna.
         Tony spojrzał zdziwiony na spanikowaną Madzię.
- Więc ty…
- Nie tak miałeś się dowiedzieć, ale… tak. Przypomniałam sobie wszystko jakiś czas temu.
- Jakiś czas temu? - spytał zawiedziony chłopak i pokiwał smętnie głową.
- To nadal świeża sprawa. Proszę, zrozum…
- Ależ oczywiście, że rozumiem. Cieszę się bardzo, że wróciłaś do zdrowia. Tylko o to chciałem zapytać. Przepraszam, że wam przerwałem. Bawcie się dobrze.
         Chłopak ruszył do wyjścia, ale coś mu się przypomniało i w progu odwrócił się jeszcze na pięcie.
- Szczęśliwego Nowego Roku - rzucił i zanim ktoś mu odpowiedział, zniknął na klatce schodowej.
         Madzia zamknęła za nim drzwi, o które się oparła i ukryła twarz w dłoniach.
- Nie tak miał się dowiedzieć. Teraz wyszło, że nie chciałam, żeby poznał prawdę.
- A nie było tak? - spytała Irene. - Czemu mu wcześniej nie powiedziałaś? Byłam przekonana, że dałaś mu znać.
- Nie wiem, dlaczego mu nie powiedziałam. Chyba nie chciałam jeszcze bardziej komplikować spraw.
- Ale chyba właśnie je skomplikowałaś, bo mimo iż żegnał się w uprzejmy sposób, to widać było, jak bardzo zraniony się poczuł.
- Wiem i naprawdę tego nie chciałam.
         Dziewczyny zdjęły kurtki i poszły zanieść jedzenie do kuchni. Madzia została sama, bijąc się z myślami. Wybór okładki płyty pierwszego singla nie był jedynym, który musiała podjąć. 

Blog List