niedziela, 12 października 2014

Rozdział 82 - "Jak nie drzwi, to okno"

Dziękuję za komentarze i przepraszam za zwłokę (brak czasu, a jakże).
Zapraszam do czytania ciągu dalszego :)




        Długo dochodzili do siebie po słowach, które usłyszeli od Madzi. Znała prawdę. Skąd? Domyślali się, że Tony jej wszystko powiedział. Wyjaśniało to też tajemnicę jej zniknięcia na kilka godzin. Kiedy padły wszystkie słowa wyjaśniające, ponownie zapanowała grobowa cisza.
- Tak… zatajenie amnezji zagęszcza atmosferę - westchnął Max, kiedy cisza stała się dla niego zbyt bolesna.
- Tak, bo bez tego czułabym się z wami jak ryba w wodzie - prychnęła Madzia.
- Wszystko, co zrobiliśmy, było tylko i wyłącznie dla twojego dobra - odezwał się Nath. - Zaleceniem lekarza było utrzymanie twojego stanu w tajemnicy, byś w spokoju mogła dojść do siebie i przypomnieć sobie wszystko.
- W spokoju, tak? Fakt, że w lustrze widzę siebie starszą o dwa lata, czuję się skołowana, wszyscy się sprzysięgli przeciw mnie, a lekarz z niewiadomych przyczyn nie pozwala mi wrócić do ojczyzny to rzeczywiście spokojne warunki.
- Były spokojne, gdyby ten idiota Tony trzymał język za zębami i pozwolił nam się tym zająć - prychnął Nath.
         Madzia westchnęła ciężko.
- Nie wierzę. My byliśmy parą? Chyba w innym życiu. Albo byłam totalną idiotką.
- Hej, to dość krzywdzące! - Jay stanął w obronie kumpla.
- I miało być! Co ja niby w nim widziałam?! Jest taki… taki…
- Nie mów o mnie, jakby mnie tu nie było!
- Powinno cię tu nie być! Ja cię nie znam!
- Komuś coś do picia? - przerwała Alicja, ale nie doczekawszy się żadnej reakcji, razem z mężem wyszła z pomieszczenia, by dać przyjaciołom nieco swobody.
         Nie miała pojęcia, że jej podopieczna czuła się swobodnie tylko przy niej. Siostra ją zdradziła, a reszta osób wydawała się obca. Była jeszcze Karolina, której być w Anglii nie powinno. Przez to wszystko kręciło jej się w głowie. Rzuciła się na miękki fotel, w który się zapadła i zmieniła temat.
- Jutro spotykam się z dziewczynami z zespołu. Tony uważa, że dzięki temu mogę odzyskać pamięć, skoro spotkanie z wami nic nie dało.
- Może po prostu Beniaminek ją pocałuje? - zaproponował Max, a Karolina rzuciła mu mordercze spojrzenie.
         Nastolatka się oburzyła.
- Na pewno nie będzie mnie całował!
- Wiele dziewczyn oddałaby życie, żeby to zrobił - zauważył Jay.
- A ja oddam życie, by tego uniknąć.
- Cóż, podoba mi się, że zadziorna iskra wróciła i Meggs nie jest już nieśmiałą nastolatką, którą poznaliśmy, ale wątpię, by Wredne Zalotki miały jakiś wpływ na twoją pamięć, skoro my nic nie zdziałaliśmy. - Max wzruszył ramionami.
         Monika, która stała cicho, z zapuchniętymi oczami, dopiero teraz odezwała się po raz pierwszy.
- Może skoczę do sklepu po jakąś wódkę?
         Spojrzeli na nią zdziwieni. Myśleli, że mówi serio, tymczasem ona próbowała tylko rozładować atmosferę.
- No co? Tony dobrze zrobił, mówiąc mojej siostrze prawdę. My za długo zwlekaliśmy i rozumiem, że jest zła. Zrozumiem, jeśli będziesz chciała zostać teraz sama albo schlać się do nieprzytomności.
         Zaległa cisza. Wszyscy czekali na reakcję Madzi, która w duchu zastanawiała się nad tym, co zrobić.
- Tak, chcę - odezwała się w końcu.
- Schlać się? - spytał nieśmiało Jay.
- Nie, zostać sama. Jutro spotkam się z zespołem i jeśli to nie pomoże… Cóż, wrócę do Polski. Może wtedy odzyskam pamięć.
- Nie możesz wrócić! - uniósł się Nath, a wszyscy spojrzeli na niego, by się nie pogrążał.
         Ostateczna decyzja należała do nastolatki i cokolwiek ta postanowi, on będzie musiał to zaakceptować. Celebryci w towarzystwie Moniki i Karoliny pożegnali się i wyszli. Było im ciężko zostawiać przyjaciółkę samą i skonfundowaną, ale zdawali sobie sprawę, że ona czuje się milion razy gorzej.
- Hej, wiecie, co? - zagadnęła Karolina, kiedy wpakowali się do samochodu Maxa.
- Tak, kochanie?
- Madzia może odzyskać pamięć, jeśli zabierzemy ją w jakieś miejsce, które przywołuje wspomnienia.
- Domek w lesie nic nie zdziałał, więc to raczej będzie syzyfowa praca - westchnął ciężko Nath.
- No… tak. Ale domem w lesie przez Toma został zmieniony w plan zdjęciowy, dlatego nic się nie stało.
- Hmm… Mówisz dość sensownie - zauważył Max.
- Więc co? Mamy ją zabrać na Barbados? - prychnął negatywnie nastawiony do pomysłu Nath. - Dostanie udaru od tego gorąca i nigdy sobie nic nie przypomni.
- Szkocja! - wyrwała się nagle rozentuzjazmowana Monika.
- Co? - spytała zdziwiona Karolina przyjaciółkę.
- Zabierzmy ją na wyspę Iona. Do zakonu. Rejs kutrem rybackim. Przeżyliśmy wtedy jedną z najbardziej szalonych nocy w naszym życiu. Były jej siedemnaste urodziny… Jeśli Wredne Zalotki nie przywrócą mojej siostrze pamięci, to my to zrobimy!
- Obyś miała rację - westchnął Nath i zamilkł na tylnym siedzeniu.
         Wzrok wbił w widok za oknem, ale przed oczami miał tylko twarz dziewczyny, którą kochał, a która go nie rozpoznawała. Zamierzał zrobić wszystko, by ją odzyskać.

*

         Nie pomogło spotkanie z Wrednymi Zalotkami. Mimo iż dziewczyny z zespołu były niebywale sympatyczne i Madzia doskonale rozumiała, dlaczego się z nimi zaprzyjaźniła, nie pamiętała chwili poznania, przygotowań do konkursu, koncertów, podpisania kontraktu z wytwórnią… O zawał niemal przyprawiło ją stanięcie twarzą w twarz z Adamem, byłym chłopakiem siostry, który niebywale się zmienił. Nadal mu nie ufała, ale postanowiła go tolerować ze względu na dobro zespołu, którego nie chciała opuszczać. Wiedziała, że lubi śpiewać. Nie sądziła, że umie. Brzmiała lepiej niż to utkwiło w jej pamięci, dziewczyny zapewniały ją, że to sprawka godzin spędzonych na kształceniu słuchu z pewną surową nauczycielką.
         Co zaskakujące, nastolatka znała też na pamięć wszystkie piosenki. Słowa, które napisała jej siostra, a także te, które stworzyła ona razem ze swoimi przyjaciółkami z zespołu. Adam zapewnił ją, że nic w tym dziwnego ani niepokojącego. Potrafiła czytać, pisać i pływać, tak jak przed uderzeniem się w głowę, więc na pewno pamiętała przeczytane książki czy piosenki. Wydawało jej się to nieprawdopodobne, bo kiedy niepewnie weszła z dziewczynami do studia, zupełnie jakby był to jej pierwszy raz, słowa wypłynęły z jej ust jak potok. Nie czuła się jednak swobodnie. Podobało jej się, że odnalazła pasję i że udało jej się coś osiągnąć, ale nadal czuła, że wszystko to jest dla niej obce i niebezpieczne. Bardzo chciała odzyskać pamięć, bo uczucie oderwania od rzeczywistości i niemożność znalezienia miejsca, w którym czułaby się swobodnie powoli doprowadzały ją do rozpaczy.
         Dlatego kiedy od siostry usłyszała propozycję wycieczki do Szkocji, która mogła być ostatnią deską ratunku, zgodziła się od razu. Postawiła tylko jeden warunek - chłopacy z One Direction również zostaną zaproszeni. Podobno to z The Wanted była bliżej, ba, jak to tłumaczył jej poprzedniego dnia Max, ona i Nath byli jak Rachel i Ross z "Przyjaciół". Wolała jednak nie narażać się na niezręczną wycieczkę. Nie wiedziała, że swoim ultimatum czyni wycieczkę niezręczną dla innych. The Wanted i One Direction nie przepadali bowiem za sobą. Rywalizacja na polu zawodowym podsycana była przewijającymi się konfliktami, w których centrum była właśnie nastolatka. Dla jej dobra, wszyscy członkowie wyprawy postanowili jednak, że będą zachowywać się jak najlepiej, żeby nie powodować dodatkowych stresów.
         Tom kręcił film, więc niestety nie mógł się pojawić. Kelsey również zrezygnowała. Kuba odgrywał w "Runie śmierci" główną rolę, więc nie mógł tak jak podczas ostatniej wizyty robić za przewodnika. Pozostało popytać pozostałych i stworzyć skład chętnych do wyprawy, która nie miała być tylko wypadem przyjaciół. Wycieczka miała bowiem na celu przywrócenie nastolatce pamięci, bo wszyscy zaczynali wariować, kiedy byli traktowani przez nią jak obcy ludzie, których w najlepszym wypadku tolerowała.
         Monika natomiast czuła, że jeśli ten pomysł przywrócenia jej młodszej siostrze pamięci nie wypali, jedynym rozwiązaniem będzie powrót do Polski. Zastanawiała się, czy tak nie będzie lepiej. Nadal nie wiedziała, na czym stoi z Joelem. Nie rozmawiała z nim od wielu dni, a jedyne wieści, które miała o Lawson pochodziły od zakochanej Luizy, która wpadała do niej czasem, by wybadać grunt. Czy to Ryan wysyłał ją na przeszpiegi, czy kierowała nią tęsknota za przyjaciółką - tego Monika nie wiedziała. Wiedziała za to, że ma w głowie mętlik i nawet jeśli Lou liczyła na uzyskanie jakiejś odpowiedzi odnośnie statusu jej związku, musiała obyć się smakiem.
         Nadszedł dzień, w którym przyjaciele mieli lecieć samolotem do Glasgow, skąd ruszał pociąg na wyspę Mull, z której z kolei kursował prom na wyspę Iona. Poprzednim razem wybierali się samochodami, ale była to wyprawa dość długa i niekoniecznie wygodna. Wspólnie uznali, że najlepiej będzie udać się na lotnisko.
         Luiza, mimo wielkich chęci, by wybrać się z nimi, musiała zrezygnować, gdyż obiecała Ryanowi, że będzie mu towarzyszyć na uroczystej pięćdziesiątej rocznicy ślubu jego dziadków. Była niepocieszona, że ominie ją przygoda, dlatego postanowiła poczuć jej namiastkę i pomóc Monice się pakować.
- A gdzie wy chcecie się zatrzymać? Przecież tę wyspę zamieszkuje jakieś dziesięć osób - parsknęła. - Nie lepiej zostać w Glasgow? Albo zwiedzić Edynburg?
- To musi być wyspa Iona. Madzia ma stamtąd dobre wspomnienia, podczas sztormu schroniliśmy się w klasztorze i spaliśmy w jadalni zakonników. Opowiadaliśmy sobie wtedy straszne historie, ja się przeziębiłam, bo spadłam z jachtu do wody i prawie się utopiłam… - tłumaczyła Monika.
- Tak, na pewno te wspomnienia są dobre. I myślicie, że zakonnicy znowu z otwartymi ramionami przyjmą grupę celebrytów? Czy ty czasem nie mówiłaś, że ostatnio musieliście udawać, że jesteście w uświęconych związkach, bo mnisi nie chcieli ryzykować usytuowanie dziewczynek i chłopców w jednym pomieszczeniu?
         Monika się uśmiechnęła. Rzeczywiście, żeby schronić się przed ulewą, Kuba udawał jej męża, a Harry męża Madzi, co teraz wydało się dość niedorzeczne, ale wtedy mieli ubaw.
- Cóż, wątpię, by nas pamiętali. No i zawsze można po raz kolejny udawać.
- Tak, trochę się zdziwią, że ty i twoja siostra będziecie miały innych mężów. Przypominam, że ani Kuba, ani Styles nie mogą z wami lecieć.
         Była to prawda. Z One Direction chęć na krucjatę wyrazili tylko Liam i Niall.
- Nie bądź taką pesymistką. Próbujesz obrzydzić nam podróż, bo zazdrościsz, że nie jedziesz?
- Coś w tym jest. Ja będę się przymilać do rodziny Ryana, a wy po raz kolejny przeżyjecie szaloną noc w nawiedzonym starym klasztorze.
- Nie był nawiedzony - zapewniła Monika. - I noc nie będzie szalona.
- Zawsze tak się mówi. Że już bardziej zwariowanych przygód nie będzie, a tu los płata figla i nagle połowa z was wstąpi do zakonu, a druga uświęci swoje związki, korzystając z bliskości duchownych! - uniosła się Luiza.
- Zapewniam, że nikt nie zostanie w klasztorze. A ślub wezmą co najwyżej Siva z Nareeshą albo Max z Karoliną, bo są jedynymi parami, które się z nami wybierają.
- Tak, bo to ma mnie pocieszyć i zapewnić, że ty i Adam nie staniecie na ślubnym kobiercu.
- Po pierwsze: Adam nie leci z nami. Po drugie: nawet gdyby, nie jesteśmy parą. A po trzecie… nie chce mi się nawet z tobą o to spierać. Teraz najważniejsze jest to, by moja siostra odzyskała pamięć - westchnęła ciężko Monika.
- Tak, masz rację - przyznała skruszona Luiza. - A przeze mnie przemawia zazdrość. Może porobisz chociaż trochę zdjęć?
- Postaram się.
- Świetnie! A kto w końcu jedzie na tę krucjatę?
- Hmm… Max się wszystkim zajmuje. Na pewno on i Karolina, Siva i Nareesha dolecą z Irlandii. Będą Jay i Nath…
- Ten drugi wiadomo po co… - wtrąciła Luiza.
- To dobrze, że będzie. Podczas ostatniej wizyty go nie było, ze względu na ówczesne miłosne zawirowania między nim, moją siostrą a Liamem.
- Właśnie, o co w tym wszystkim chodzi?
- Co masz na myśli?
         Monika zmarszczyła brwi i przerwała pakowanie. Luiza wzruszyła ramionami.
- Czy dziewczyna nie może od razu zdecydować się na odpowiedniego chłopaka? Musi wikłać się w jakieś trójkąty, ba, nawet czworokąty?
- Nie każdej trafia się od razu taki Ryan - odpowiedziała Monika z przekąsem.
         Luiza się rozpromieniła.
- Tak, jak to rzeczywiście mam szczęście. No ale nie chcę się przy tobie przechwalać, więc dokończ listę gości.
- No więc będzie chyba Jessica, siostra Natha. I Niall, i Liam. Danny Jones chciał koniecznie jechać, ale przekonałam go, że to będzie ponad siły mojej siostry.
- Tak, dla obcych potrafi być dość… przytłaczający - stwierdziła Luiza. - Sporo celebrytów. Nie jestem pewna, czy zakonnicy drugi raz dadzą się naciągnąć na nocleg. Wtedy udzielili wam schronienia, bo była burza i sztorm. Nie mieliście jak wrócić na stały ląd i gdzie się zatrzymać. Szkocka gościnność ma swoje granice, wiesz?
- Przecież to duchowni. Myślisz, że nie pozwolą nam przenocować pod swoim dachem, kiedy usłyszą, że chodzi o zdrowie mojej młodszej siostrzyczki?
- Oby nie zatrzasnęli wam wróg kościoła przed nosem - westchnęła Luiza. - Chodź jak tobie zatrzasną, to pewnie wejdziesz oknem. A jak zamkną okno, to…
- Dobra, dobra, już łapię! - przerwała przyjaciółce ze śmiechem Monika. - Ale muszę być uparta, bo inaczej ta przeklęta amnezja nigdy nie minie!
         Zapadła cisza. Monika dokończyła pakowanie się w ciszy.
         Na lotnisku spotkali się całą gromadą. Lot miał spore opóźnienie, czekali więc w terminalu w dość napiętej atmosferze. Członkowie The Wanted i One Direction zamaskowani, w czapkach i okularach. Nie zamienili ze sobą wielu słów, trzymali się raczej na uboczu.
         Nath, który z ulgą powitał wiadomość, że Tony nie będzie brał udziału w wyprawie, bo miał zobowiązania wobec swojego zespołu, zdenerwował się na widok Liama i Nialla, którzy zgarnęli całą uwagę Magdy. Czuła się przy nich swobodniej niż przy The Wanted, bo ich pamiętała. Od razu zaskoczyło też między nią, a Jessicą, którą w końcu dopiero co poznała, bo wcześniejszych przygód nie pamiętała.
         Monika przygryzała wewnętrzną stronę policzka i obserwowała siostrę, która nadal miała jej za złe fakt, że zataiła zanik pamięci. Jay próbował rozładować atmosferę kiepskimi żartami, ale szło mu opornie.
- Siva napisał mi, że razem z Ree jest już na miejscu - oznajmił w końcu, widząc, że jego rola błazna pozostaje niedoceniona.
- A lot nadal ma opóźnienie. Chyba los nam nie sprzyja - westchnęła Monika.
- Może w tym czasie rozpęta się jakiś sztorm i zakonnicy będą musieli nas przyjąć pod swój dach.
- Jak rozpęta się sztorm, to promy nie będą kursować.
- Och, tak. Racja… - Jay nieco się zmieszał.
         Przez prawie dwie godziny czekali na opóźniony samolot, by w końcu wsiąść na jego pokład i bezpiecznie dolecieć do Glasgow. Szybko znaleźli się w miejscu, skąd odpływały promy.
         Madzia była urzeczona pięknem Szkocji. Mimo późnej jesieni dzień był dość ciepły i słoneczny. Podróż promem obfitowała w urokliwe widoki. Nastolatka zamieniła nawet kilka zdań z Sivą i Nareeshą, których wcześniej nie widziała. Nath traktował to jako dobry znak i w myślach modlił się, by los oddał mu jego ukochaną.
         Wszystko wydawało się iść jak z płatka. Dopiero na miejscu okazało się, że wszyscy byli zbyt entuzjastycznie nastawieni do eskapady.
         Kiedy wszyscy poszli szukać jakiejś restauracji, bo zgłodnieli po oczekiwaniu na spóźniony samolot i podróży, Siva i Ree, którzy zjedli lunch czekając na przyjaciół, zaoferowali się, że przetrą szlaki i zagadają zakonników. Okazało się, że szkocka gościnność ma granice.
- Wstęp niecałe pięć funtów - oznajmił gorzko Siva, siadając przy stoliku, przy którym reszta zajadała obiad.
- Chcą, żebyśmy płacili za nocleg?! - oburzył się Nath.
- Nie, nie - zaprzeczyła Ree. - Nie możemy nocować. Możemy zwiedzić klasztor. Tylko tyle.
         Nath ukrył twarz w dłoniach.
- Wiedziałem, że nie można go posyłać! Pewnie zakonnik się przestraszył twojego wzrostu i tych kości policzkowych i…
- To nie moja wina. Wtedy trafiliśmy na wyjątkową sytuację. Był sztorm. W ładną pogodę możemy pozwiedzać i spadać.
- Cóż, lepszy rydz niż nic - stwierdziła Madzia. - Może to wystarczy bym sobie coś przypomniała.
- Nie wydaje mi się, by był to dość silny bodziec, ale warto spróbować - zauważyła Karolina.
- Nie! - uniosła się Monika. Jej i Nathowi zależało najbardziej na położeniu kresu tej amnezji. Najmłodszy członek The Wanted spojrzał na nią pytająco, widząc, że w jej głowie rodzi się jakiś, zapewne niedorzeczny, co przemknęło mu przez myśl, pomysł. - Będziemy tam nocować! Jak mi zamkną drzwi, to wejdę oknem!
- Co ty gadasz? - spytał zdziwiony Liam. - Chcesz się włamać?
- Włamać? O, nie. Wejdziemy tam z podniesionymi czołami i nikt nie zmusi nas do płacenia.
- Dobra, ja też nie rozumiem, o co chodzi, ale to mnie przeraża - przyznał Niall.
- Przebierzemy się. Za pielgrzymkę - wyjaśniła enigmatycznie Monika.
         Jessica skrzywiła minę.
- Wtedy też co najwyżej oprowadzą nas po opactwie. I nie ominie nas płacenie.
         Nath zmrużył oczy. Zamierzał rozumieć, o co chodzi szalonej siostrze jego byłej dziewczyny.
- Chyba, że nie pójdziemy tam jako osoby świeckie… - zaczął, a Monika pokiwała w jego stronę głową.
- Przebierzemy się za księży i zakonnice.
- Ty chyba jesteś niepoważna! - krzyknął Siva.
- A masz jakiś lepszy pomysł, wielkoludzie?! Tej nocy moja siostra sobie wszystko przypomni i nie będę za to płacić ani funta!
- To skąd chcesz wziąć stroje?
- Spokojne wasze śliczne główki. Ja się tym zajmę.
         Na twarzy Moniki pojawił się uśmiech zwycięstwa. Wszyscy patrzyli na nią krzywo. Tylko Nath wydawał się rozumieć desperację, która pchnęła rudowłosą do wpadnięcia na tak szalony pomysł. Pomysł, który już zwiastował kolejną zwariowaną przygodę.

wtorek, 30 września 2014

Rozdział 81 - "Przemyślenia"

Dziękuję za wszystkie komentarze!

Niestety nie udało mi się odtworzyć rozdziału, który napisałam. Długo próbowałam, ale nic z tego nie wyszło, a każda próba była jeszcze gorsza. Napisałam więc zupełnie inny rozdział. Wymęczony, ale mam nadzieję, że do zniesienia.

Pozdrawiam, 
Jaycee.





           Nie mogła zostać na planie zdjęciowym. Nie teraz, kiedy jej siostra wyczuła, że coś przed nią ukrywają i uciekła w popłochu. Mimo iż Tom stanowczo namawiał Monikę na pozostanie przy domku nad jeziorem i konsultacje, mimo iż była scenarzystką filmu, spytała Maxa, czy nie odwiózłby jej do Londynu. Przystał na tę propozycję. Jay zabrał się z nimi, zmęczony obserwowaniem swojego sobowtóra Mike'a Altmana, który odgrywał w każdej scenie rolę fajtłapy. Nath nie miał nic do gadania. Mógł zostać i nocować razem z Tomem i ekipą lub zabrać się samochodem, którym przyjechał. Wybrał opcję drugą, mimo iż przy siostrze Maggie nadal czuł się nieswojo, a wydarzenia ostatnich dni tylko potęgowały to wrażenie.
         Tuż po zachodzie słońca przyjaciele wpakowali się do terenówki Maxa i ruszyli w stronę miasta. Monika siedziała z przodu, ale w ogóle się nie odzywała. Policzek oparła o szybę i pustym wzrokiem obserwowała uciekające do tyłu drzewa. Kierowca skupił wzrok na drodze, którą miał przed sobą, ale dwaj pasażerowie na tylnych siedzeniach nie zamierzali siedzieć cicho.
- Nie no dłużej nie wytrzymam! - krzyknął nagle Nath. - Co robimy z Maggie?
- Jak to co? - zdziwił się Jay.
- Nie możemy milczeć, to jasne. Jeśli nie chcemy jej zrazić do siebie na całego, trzeba powiedzieć jej prawdę. Pokazać zdjęcia, nagrania wideo… Można przyprowadzić Adama i Caroline, niech zobaczy, że też są w Polsce. Wtedy nam uwierzy. I może wszystko sobie przypomni.
- Więc od czego proponujesz zacząć? Pokażesz jej zdjęcie, na którym się obściskujecie i wyznasz miłość? - prychnął Loczek. - Nie chcemy, żeby dostała zawału.
- Nie chcemy też, żeby ten cały Tony wykorzystał okazję! - warknął Nath.
- Na pewno ma na tyle oleju w głowie, by nie wykorzystać okazji - wtrącił Max.
- Taki jesteś tego pewny?! A mi się wydaje, że od początku nas sabotuje. On nie chce, żeby sobie wszystko przypomniała. Chce ją w sobie rozkochać i…
         Potok słów Natha przerwała Monika, która oderwała wzrok od szosy i przeniosła go na chłopaka.
- Rozkochać? Nie można nikogo w sobie rozkochać. Jeśli moja siostra poczuje coś do Tony'ego, to poczuje i już. Nic z tym nie zrobisz.
- Ja już znam takich jak on. Ma sposoby, by rozkochiwać laski. Na twitterze piszą do niego takie rzeczy…
- Sprawdzałeś go na twitterze? To trochę żałosne. - Monika wywróciła oczami.
- Chłopak musiał wybadać konkurencję. Jeśli jeszcze się nie zorientowałaś, chce odzyskać Maggie - wyjaśnił Jay.
- Debil by się zorientował. Ale to moja siostra podejmie ostateczną decyzję. I mogę cię zapewnić, że Tony nie wykorzysta okazji, niezależnie jakie "ma sposoby na laski". Jak sobie to wyobrażasz? Miałby zaryzykować, "rozkochać ją w sobie" i…? Gdyby sobie wszystko przypomniała, nie chciałaby go znać. - Monika odetchnęła ciężko i odwróciła się przodem do kierunku ruchu jazdy. - Nawet jeśli wątpisz w jego dobre serce, to nie bierz go za kompletnego idiotę, bo się zawiedziesz.
         Max przytaknął na słowa przyjaciółki.
- Brukselka ma rację. Słabo znam Tony'ego, ale wydaje mu się, że zależy mu na Maggie na tyle, by jej do siebie nie zrażać. Nie musisz się obawiać, że roztoczy swój czar i rzuci się na nią, by ją zacałować.
         Nath zrobił duże oczy, a Jay uderzył się otwartą dłonią w czoło.
- Co ty wygadujesz? Teraz się będzie bał, że Maggie pójdzie z Tonym w tango!
- W tango?!
- Nikt z nikim nie pójdzie w tango! - ucięła dyskusję Monika. - Czy wy bierzecie moją siostrę za puszczalską?
- Racja. Siostry nie są łatwe, Loczek się o tym przekonał, próbując uwieźć Brukselkę, a i Beniaminek musiał długo się pocić, żeby w końcu…
- MAX!!! - Krzyk trzech głosów skierowany w stronę kierowcy spowodował, że ten na chwilę stracił panowanie nad pojazdem, ale szybko je odzyskał.
- No… przepraszam. Chciałem tylko powiedzieć, że nie będzie tanga - usprawiedliwiał się Max.
         Dyskusja na temat Tony'ego dobiegła końca. Temat zmienił się na planowanie działań. Przyjaciele wspólnie uznali, że najlepiej będzie, jeśli powiedzą Madzi prawdę razem. Max nalegał, by była przy tym Karolina, więc po drodze podjechali pod kamienicę, by ją odebrać. Monika nie była przekonana, czy obecność Natha jest dobrym pomysłem, ale chłopak był uparty jak osioł i nie dał się zbyć. Tak więc w piątkę zawitali do domu Alicji pod wieczór. Było szaro, zaraz miał zapaść zmrok, a Madzia już jakiś czas temu wróciła z Tonym. Byli pewni, że zastaną ją w domu Ali. Niestety, przeliczyli się. Gospodyni tak spanikowała, słysząc, że jej podopieczna nie wróciła, że razem z mężem pojechała w kilka miejsc, w których miała nadzieję znaleźć Madzię. Nath chciał ruszać z odsieczą, ale przekonali go, że prawie obcy celebryta, nawet jeśli ją znajdzie, prędzej doprowadzi do zawału lub co najmniej szoku niż coś zdziała.
- A gdy zobaczy ją to niby co? Będzie skakać z radości?! - uniósł się Nath, wskazując na Karolinę.
         Max stanął w obronie swojej dziewczyny.
- Jej obecność w Anglii jest łatwiejsza do wyjaśnienia niż twoje nagłe zainteresowanie jej osobą.
- Mogę się schować, kiedy przyjdzie, jeśli uważacie, że to może być szok - zaproponowała Karolina.
- Nigdzie nie będziesz się chować! Wspólnie uznaliśmy, że Maggie musi poznać prawdę, a ty będziesz jednym z dowodów, które potwierdzą, że jej nie wkręcamy.
- Max ma rację - westchnął Jay. - Zresztą, Maggie jest twarda. Nie dostanie zawału o byle pierdołę.
- Byle pierdołę? Fakt, że nie pamięta dwóch lat ze swojego życia to dość poważna pierdoła! - krzyknął Nath.
         Wiszącą w powietrzu kłótnię przerwała Monika.
- Jezu, co się dzieje w tej Anglii… Nie krzyczmy na siebie, bo całkiem oszaleję. Był prawie-gwałt, porwanie, śluby w Vegas, sztorm, naćpanie…
- Kto kogo zgwałcił? - wtrącił zszokowany Loczek.
- Ja i Monika uratowałyśmy Luizę przed gwałtem w noc, w którą się poznałyśmy - wyjaśniła zdawkowo Karolina, co uspokoiło Jaya.
         Monika ukryła twarz w dłoniach.
- Straciłam rachubę i chronologię. Myślałam, że to ekscytujące przygody, nigdy nie miałam ciekawego życia, dopiero tutaj zaczęłam "chwytać dzień". Ale to, co się dzieje z moją siostrą… Jest ponad moje siły. Nie wiem, czy dobrym pomysłem jest odkładanie powrotu do Polski.
- Odkładanie? - spytał Nath z zaciśniętym gardłem. - Myślałem, że już dawno podjęłyście decyzję, że tu zostajecie… No wiesz… Szkoła Meggs, zespół…
- A jaki to będzie miało sens, jeśli moja siostra nadal będzie miała amnezję?
- Więc chcesz, żeby to wszystko rzuciła? Wróciła do starego życia i żyła, jakby nic się nie zmieniło, a pobyt w Anglii był tylko krótką dorywczą pracą?
         Wszyscy zamilkli. Nath z bladą jak nigdy twarzą wpatrywał się wyczekująco w Monikę, która zdecydowała się na niego nie spoglądać.
- Całkiem prawdopodobne, że powrót będzie dla niej najlepszy.
- Gówno prawda! Musi zostać tutaj z przyjaciółmi! Nie pozwolę ci jej zabrać! Nie teraz, kiedy się pogodziliśmy! - Nath zaczął wrzeszczeć. Głos mu zachrypł w taki sposób, że jeżył wszystkim włoski na ciele.
         Monika nadal chowała twarz w dłoniach, ale zaczęła delikatnie trząść się w taki sposób, że oczywiste było, że się rozpłakała. Najmłodszy członek The Wanted stracił rezon. Nigdy nie widział jej w takim stanie. Jay, który stał najbliżej przyjaciółki, przysiadł koło niej i chciał ją objąć ramieniem, ale odsunęła się. Teraz wszystkie mury samokontroli, które wokół siebie zbudowała, runęły, zostawiając ją w rozsypce. Początkowy cichy płacz zmienił się w rzewne łkanie. Płakała tak gorzko, że traciła oddech. Karolina podeszła do przyjaciółki i złapała ją za ręce. Oczom zebranych ukazała się zaczerwieniona twarz. Po policzkach spływały łzy z resztkami tuszu, który trzymał się słabo na rzęsach.
- Ja… nie dam rady… To przeze mnie… Piekarnik był zepsuty… Powinnam wiedzieć… - powtarzała niezbyt wyraźnie.
- To nie twoja wina, kochanie - zapewniła Karolina. - To tylko wadliwy sprzęt, w każdej chwili może się zepsuć i…
- To moja wina. - Monika wstała i spojrzała na Natha. - I zrobię wszystko, żeby odzyskała pamięć. Ale… jeśli… jeśli nie odzyska, to zrobię wszystko, żeby czuła się swobodnie. Wrócę z nią do Polski, jeśli będzie trzeba. I nic nie stanie mi na drodze.     
         Najmłodszy członek The Wanted wyglądał, jakby chciał coś powiedzieć, ale Monika nadal drżała i płakała, więc ugryzł się w język. Rozumiał, że musi czuć się okropnie. Nie dość, że jej siostra była w stanie, którego przyszłość była nieznana, to jeszcze się o ten stan obwiniała. No i kim był, że rościł sobie prawa do Maggie? Już nie jej chłopakiem, mimo iż nadal ją kochał. Nie był nawet pewien, czy są przyjaciółmi. Pogodzili się, to prawda, ale przeszkodą była nie tylko jej amnezja. Zaufanie trzeba było odzyskać, zgoda nie była równoznaczna z powrotem wcześniejszego stanu rzeczy. Nath opadł na fotel w salonie domu Alicji i przymknął oczy, by uspokoić kołatające serce.
- Pójdę do Moniki - zaoferowała się Karolina.
- Kochanie, myślę, że ona chce teraz zostać sama - zauważył Max, a jego dziewczyna przyznała mu rację.
         Obie siostry potrzebowały czasu, by sobie poukładać w głowie wiele rzeczy. Madzia po rozstaniu z Tonym przechadzała się ulicami Londynu. Starała się wychwycić znajome miejsca, jakiekolwiek wspomnienia z minionych dwóch lat, które uleciały z jej pamięci. Udała się w końcu na Trafalgar Square. Tu czuła się bezpieczna, tu była jeszcze kiedy pracowała dla One Direction. Przysiadła na murku przy fontannie i obserwowała szare niebo, bardziej obce niż kiedykolwiek wcześniej.
         Nie pamiętała tego, że była dziewczyną Natha z The Wanted. Nie pamiętała, że Liam się w niej zakochał. Nie pamiętała, że był czas, kiedy wzdychała do Harry'ego z One Direction. Nie pamiętała, że podpisała kontrakt płytowy, chodziła w Londynie do szkoły, poznała i polubiła tak wiele osób, które teraz były dla niej obce.
         Na nic zdało się skupianie całej uwagi na opowieści Tony'ego i próba wyobrażenia sobie chociażby koncertu Wrednych… Nie mogła zapamiętać nawet nazwy własnego zespołu.
- Cholera jasna! - zaklęła po polsku i uderzyła w taflę wody, by dać upust swojej złości.
         Jakaś staruszka spojrzała na nią krzywo, ale zupełnie to zignorowała. Odetchnęła głęboko, by pozbyć się nudności. Zaraz musiała wracać do domu Alicji. Po zmroku było niebezpiecznie, szczególnie w obcym mieście. Bo nie ulegało wątpliwości, że mimo iż spędziła tu dwa lata, Londyn był dla niej obcy.
- Dobrze się czujesz, dziewczyno? - spytał jakiś facet z wąsem, pochylając się nad nastolatką. - Wyglądasz, jakbyś miała zemdleć.
- Nie, nic mi nie jest. Zrobiło mi się tylko trochę słabo.
- Na pewno?
         Przytaknęła głową i obserwowała jak zatroskany obywatel Wielkiej Brytanii się oddala. Domyślała się, że wygląda jak zjawa, więc postanowiła wrócić do domu Ali. Nie miała pojęcia, jak długo siedziała na Trafalgar Square, ale zrobiło się zupełnie ciemno. Mroźne powietrze wprawiało ją w dreszcze, więc szczelniej owinęła się szalikiem i rozejrzała w poszukiwaniu przystanku autobusowego. Nie za bardzo wiedziała, gdzie się udać. Skonsternowana i zaniepokojona już zaczynała panikować, gdy poczuła, że ktoś ją do siebie przyciska. Ostry zapach damskich perfum podrażnił nozdrza, ale dobrze było ujrzeć znajomą twarz.
- Madzia, całe szczęście! - wysapała Alicja. Całą drogę z samochodu swojego narzeczonego (a raczej męża, czego Madzia dowiedziała się od Tony'ego) przebiegła. - Myślałam, że umrę! Monika powiedziała, że niemal od razu zmyłaś się z planu, ale nie odbierałaś telefonu, a w domu Tony'ego nikogo nie było. Nie wiedzieliśmy, co się stało! Myśleliśmy o najgorszym.
         Nastolatce zrobiło się głupio, że przez nią Ala tak się zamartwiała. Telefonu nie odbierała celowo, nie chciała z nikim rozmawiać.
- Przepraszam - wydusiła w puchową kurtkę, którą Alicja miała na sobie. Kobieta szybko zreflektowała, że udusi swoją podopieczną, jeśli nadal będzie ją tak ściskać. Uśmiechnęła się i wyciągnęła z torby telefon komórkowy.
- Zadzwonię do twojej siostry, żeby się nie martwiła.
         Madzia w milczeniu skinęła głową. Wsiadła do samochodu i nie odzywała się ani słowem do momentu, w którym dojechali na osiedle domków.
- Czy… oprócz mojej siostry ktoś jeszcze jest w waszym domu? - zagadnęła nastolatka z zaciśniętym gardłem, gdy przechodziła przez bramkę w ogrodzie.
- Wydaje mi się, że chłopcy jeszcze są. Nie słychać głosów, ale poznaję ten samochód - odpowiedziała Ala.
- Chłopcy, tak?
- Z zespołu.
         Ala była taka prostolinijna i dobroduszna, że Madzia zdecydowała się nie robić żadnej sceny i nie złościć się, że cała gromada celebrytów, których powinna znać, znalazła się w domu, w którym tymczasowo się zatrzymała.
         Zobaczyła ich od razu po przekroczeniu progu. Nathan siedział na sofie, Loczek kręcił się po pokoju jakby miał robaki, a Max obejmował… cóż, przynajmniej nie jej siostrę, bo tego by nie zniosła. Obejmował Karolinę, której pobyt w Anglii był Madzi wiadomy tylko ze względu na opowieść Tony'ego.
         Kiedy drzwi trzasnęły za przybyłymi, z kuchni wybiegła zapłakana Monika. Wytarła oczy i spojrzała na siostrę, ale nie podbiegła jej wyściskać. Nadal nie wiedziała, na czym stoi.
         Wszyscy wstali z miejsc jak jakiś komitet powitalny i otoczyli przybyłych półkolem. Nikt nie miał odwagi odezwać się pierwszy.
- Chyba musimy porozmawiać - zagadnęła w końcu Monika.
         Jay podał jej chusteczkę higieniczną co przyjęła z ulgą. Wytarła nos i spojrzała przenikliwie na siostrę.
- Masz rację - przyznała nastolatka. - Ale najpierw muszę się napić. I to czegoś mocniejszego.
- Mocniejszego? - spytał zdziwiony Max.
- Nie udawaj takiego zaskoczonego. W końcu mimo iż tego nie pamiętam, skończyłam osiemnaście lat.
         Wszystkich zamurowało.

Blog List