środa, 12 sierpnia 2015

Rozdział 98 - "Droga Rozpaczy 4: Runo Śmierci" cz. II

Cieszę się, że mimo tylu odcinków udaje mi się Was jeszcze rozbawić. 
Jesteście kochane, że jeszcze to czytacie, dziękuję Wam :* 

Przeskoki czasowe są celowe i nie wynikają z faktu, że chcę to jak najszybciej skończyć. Od początku założyłam, że kontynuacja będzie miała 50 lub 100 rozdziałów. Akcja dzieje się w roku 2014, więc w ostatnich rozdziałach przeskakujemy, by być na bieżąco. Nie chcę też, by wszystko działo się zbyt szybko.

Przed nami druga część rozdziału, do którego zmierzała kontynuacja opowiadania. 
Przedsięwzięcie Toma i jego pasja kultową serią "Droga Rozpaczy" (haha) doprowadziła wreszcie do premiery filmu. Jak zostanie on odebrany? Czy wydarzy się coś niezwykłego? Zachęcam do czytania!


Pozdrawiam, 

Jaycee.


- To będzie istna "droga rozpaczy" - westchnęła Monika, zakreślając w powietrzu cudzysłów.
         Trasa Wrednych Zalotek i MKTO dobiegła końca. Odniosła mieszany sukces - z jednej strony bilety się wyprzedały i fanom się podobało, z drugiej swatanie Adama namieszało u Irene i Tony'ego. Przez kilka miesięcy, które upłynęły od laserowego paintballu, film Toma został w pełni zrealizowany.
- Nie przesadzaj, nie będzie źle. Byłaś na planie, widziałaś, jak to wygląda. Film nie będzie klapą, a ty ładnie go zapowiesz na premierze - zapewniła siostrę Madzia.
- Skoro tak twierdzisz… Czy mogę tak iść? - spytała rudowłosa, okręcając się w kółko. - Tom kupił dla mnie tę sukienkę.
- A dlaczego dla mnie żadnej nie kupił?
- Bo to nie ty na oficjalnej premierze jego szmiry będziesz wygłaszać prelekcję. Już mi niedobrze.
- Ze stresu przed publicznym wystąpieniem czy przed faktem, że idziesz bez osoby towarzyszącej?
- O co ci chodzi? - spytała Monika, mrużąc oczy i oglądając swoją długą, elegancką sukienkę na ten wieczór.
- Ja idę z Nathem, Luiza z Ryanem, Karolina z Kubą, Nareesha z Sivą, Tom z Kelsey… Nawet Max przyjeżdża ze Stanów i kogoś przyprowadzi. Tylko ty taka samiutka…
- Nie przeszkadza mi to - westchnęła Monika, poprawiając włosy.
- Nie? A jeśli Adam przyjdzie z dziewczyną?
- Nie przyjdzie. Tom go zaprosił, ale wątpię, żeby się pojawił. Dopiero wróciliście z trasy, zapewne ma jakieś sprawy do załatwienia.
- A jeśli je załatwi i przyjdzie?
- To nieważne. Dlaczego od miesięcy mnie katujecie?
- Sama się katujesz. My chcemy tylko twojego szczęścia. Myślałam, że ta rozłąka z Adamem uświadomi ci, że go kochasz i powitasz nas z otwartymi ramionami. - Madzia wzruszyła ramionami.
- Tak, a jego może z rozkraczonymi nogami, co? Niedoczekanie - prychnęła rudowłosa i jeszcze raz poprawiła się w lustrze.
- Już dobrze wyglądasz - zapewniła Madzia. - A jak tam staż w agencji? Znaczy, reklamowej, oczywiście.
- Bardzo śmieszne. - Monika odeszła od lustra i wytknęła w stronę siostry język. - A o staż lepiej nie pytaj.
- Dlaczego? Aż tak źle ci było bez Adama?
         Poduszka poszybowała w stronę nastolatki i trafiła ją w twarz. Dziewczyna z niepokojem poprawiła włosy i przeniosła wzrok na siostrę.
- Nie chodzi o Adama, tylko o Erin - wyjaśniła Monika.
- To czasem nie ta laska, która dostała posadę, o którą ty miałaś się ubiegać?
- Właśnie ona. Została moim opiekunem stażu. Nic nie robi, wszystko zleca mi. Kiedy coś mi się uda, przypisuje sobie zasługi, a gdy coś pójdzie nie tak, szefowi mówi "niech pan zrozumie, to tylko stażystka, jeszcze się uczy"… - Monika zaczęła modulować głos i parodiować nielubianą zwierzchniczkę.
- Czy aby nie jesteś stronnicza? Chyba Adam się z nią umawiał, co?
- Nie o to chodzi. Ta laska działa mi na nerwy już samym wyglądem. Wysoka i chuda jak szkieletor, a jeszcze szpilki zakłada, że wygląda jak na szczudłach. Ma krótkie, zmierzwione włosy, jakby ktoś z nią w sianie baraszkował, ale mi zwraca uwagę, że ubieram się za mało elegancko. Ośmiesza mnie na każdym kroku: "Veronica, masz coś między zębami", "Veronica, oczko ci poszło", "Veronica, czy ty ostatnio nie przytyłaś?". Jeśli dotrwam do końca stażu i jej przy tym nie zabiję, to należy mi się pokojowa nagroda nobla - wyrzuciła jednym tchem rudowłosa.
- Veronica?
- Nawet nie umie nauczyć się mojego imienia. Albo robi to specjalnie.
         Madzia zmrużyła oczy i spojrzała na siostrę.
- A czy przypadkiem najbardziej nie boli cię fakt, że jest we wszystkim inna od ciebie, a mimo tego Adam się z nią umówił?
- Gdy ich razem widziałam, byłam zazdrosna. Ale teraz to coś bardziej osobistego. Wydaje mi się, że to ona się na mnie odgrywa.
- Wyolbrzymiasz, jak zawsze. Po prostu zbyt długo byłaś bezrobotna i doskwiera ci praca.
- Nie każdy może dostawać pieniądze za bycie sławnym, gwiazdo - roześmiała się Monika i napięcie ustało.
         Rudowłosa nie spytała siostry, czy ta wie coś o planach Adama. Czy zamierzał zrezygnować z pracy w agencji reklamowej i poświęcić się Wrednym Zalotkom? A może chciał wrócić do Polski? Czy o nią pytał w trasie? Czy z kimś się spotykał? Czuła, że ten miesiąc, mimo iż wypełniony stresem i zdenerwowaniem na przełożoną był łatwiejszy niż to, co ją czekało. A początek tej drogi rozpaczy był w ten sobotni wieczór, kiedy miała się odbyć premiera kinowa długo wyczekiwanego filmu Toma.
         Tom nie tylko zadbał o wszystko, włącznie z postprodukcją i organizacją premiery. Zaprosił również gromadę swoich sławnych przyjaciół, którzy mieli uświetnić after party. Był wniebowzięty, gdy witał się z Moniką za kulisami kina, w którym po raz pierwszy miał zostać wyświetlony jego film.
- Moje dziecko! - oświadczył, ocierając łzę. - Ten film to moje dziecko. Mógłbym cię wycałować, Brukselka, bo ty jesteś matką tego sukcesu.
- Eee… może nie ekscytuj się tak, bo jak wyjdzie klapa, będzie ci podwójnie przykro - zaproponowała Monika.
- Klapa? Widziałaś w ogóle zwiastun?
- Nie, bo nikomu nie chciałeś go pokazać.
- No, prawda. Dopiero po tej prapremierze rozpocznie się promocja filmu. Musicie wiedzieć, że wydałem na nią wszystkie oszczędności, więc jeśli film okaże się kasową klapą, wprowadzę się do was. - Parker spojrzał na Monikę i Madzię.
         Nath zrobił duże oczy, a po chwili pokręcił głową.
- Nie ma mowy! Sam nawarzyłeś piwa, więc sam je wypijesz. Jak będzie wtopa, zamieszkasz z rodziną Kelsey.
- A może z twoją mamą, Młody? - prychnął Tom. - Ona na pewno doceni chilli con carne.
- Tak, chciałbyś.
- Nieważne, marudo. Więcej optymizmu. Czy jest tu ktoś, kto we mnie wierzy? - spytał Tom, rozglądając się po towarzystwie.
         Monika była niepewna, więc nerwowo zagryzała wargę, Nath zajął się całowaniem swojej dziewczyny i tylko Kelsey przytuliła się do swojego chłopaka.
- Masz moje pełne wsparcie, kochanie - oświadczyła.
- Dziękuję!
- Jak nie wypali, moja rodzina zawsze przyjmie nas z otwartymi ramionami.
         Tom nieco zmarkotniał, ale kiedy za kulisy przyszedł Kuba w towarzystwie Karoliny, rozpogodził się.
- Jest i moja gwiazda! Najlepszy bohater filmowy po "Ojcu Chrzestnym" w wykonaniu Marlona Brando!
- Wow, cóż za porównanie. Czuję się wyróżniony. - Kuba przywitał się ze wszystkimi.
         Wyglądali bardzo elegancko, jak na premierę przystało. Chłopaki włożyli garnitury, a dziewczyny długie sukienki wieczorowe. Tom pokusił się nawet o smoking i śmiesznie ulizał włosy żelem, ale Monika nie miała sił mu dogryzać, bo stresowała się prelekcją, którą miała wygłosić.
         Minuty do rozpoczęcia premiery mijały szybko. Większość zajęła już miejsca, za kulisami pozostał tylko Tom, jego azjatycka asystentka China, Monika oraz aktorzy z filmu, którzy mieli zostać przedstawieni przed projekcją.
- Nie dam rady! - oświadczyła nagle Monika, zginając się w pół i głośno dysząc.
- Proszę cię, Brukselka. Nie rób mi tego. Nie teraz… Nie mogę cię zastąpić, nic nie przygotowałem… - zaczął panikować Tom. - Dasz radę!
- Nie wzięłam ze sobą przemówienia, a nagle wszystko wyleciało mi z głowy! Nie dam rady, przykro mi. Może Wredne Zalotki zaśpiewają coś na początek? Wszystkie są na sali i…
- Nie, nie, nie! - krzyknął Tom. - To musisz być ty. Razem stworzyliśmy ten film i nikt inny nie przedstawi go lepiej niż my.
- Wiem, Tom. Przepraszam…
- Nie, spokojnie. - Tom zaczął krążyć za kulisami. Denerwował tym aktorów, z Kelsey na czele, która próbowała go przekonać, że sam może wygłosić prelekcję. W końcu jej chłopak wydusił z siebie to, co wymyślił. - Wujcio Tom czuwa nad sytuacją. Lou jeszcze nie przyjechała, tak? - spytał Moniki, która pokręciła głową.
- Pisała mi z Ryanem, że spóźnią się na seans, bo złamała obcas i musieli się cofnąć, żeby zmieniła buty.
- Dobrze! Napisz jej, żeby po drodze wpadła do ciebie po przemówienie. Ja będę grał na zwłokę, żeby ludzie nie wyszli przed seansem zniecierpliwieni. Widziałem chyba Angelinę Jolie…
         Kelsey pokręciła głową, słysząc słowa swojego chłopaka, a Monika nadal nie wiedziała, jak ten plan ma wypalić.
- A w jaki sposób Luiza ma wejść do mieszkania? Włamać się czy jak? Przypominam, że  w naszym budynku nie ma schodów przeciwpożarowych.
         Tom roześmiał się i machnął ręką.
- Och, pod wycieraczką mojego mieszkania znajdzie klucz.
- Pod wycieraczką u ciebie jest klucz do mojego mieszkania? - spytała zdezorientowana Monika.
- Tak. A co? Gdyby kiedyś drzwi u was były zamknięte, zawsze mogę wejść. No wiesz, w razie jakiegoś wycieku gazu…
- No nie wierzę… - Monika ukryła twarz w dłoniach.
- O co ci chodzi? Nikt by się nie włamał. Jeśli cię to pocieszy, u was trzymam klucz do siebie. Nawet jak ktoś go znajdzie pod wycieraczką, skąd ma wiedzieć, do którego mieszkania pasuje? - spytał retorycznie Tom, a następnie popukał się pięścią w głowę. - Czacha dymi, spokojna głowa. Dzwoń do Luizy.
         Rudowłosa na polecenie szalonego reżysera zadzwoniła do przyjaciółki i dała jej instrukcje, co robić. Tom zatarł ręce. Wydawało się, że mimo wszystko trzyma rękę na pulsie.
- Zajmijcie miejsca - polecił zebranym za kulisami. - Musimy zmienić nieco rozkład.
         Zaintrygowani aktorzy poszli usiąść z Moniką na czele. Wybiła ósma godzina i miało rozpocząć się być albo nie być Toma. Rudowłosa zaczęła kręcić się na siedzeniu na brzegu. Odwróciła się do wyjścia, aby sprawdzić, czy Luiza już nie przybyła, ale było to niemożliwe w tak krótkim czasie, więc skorzystała z okazji, by poszukać wzrokiem przyjaciół.
         Siedzieli niedaleko, prawie wszyscy. Z USA przyjechał Max z jakąś dziewczyną o wyglądzie modelki. Tuż obok miejsce zajmowała Karolina, która nie wydawała się zrażona. Kilka miesięcy odpoczynku pozwoliło zarówno jej, jak i Maxowi ruszyć do przodu ze swoim życiem. Monika uśmiechnęła się, widząc, że normalnie rozmawiają. Była pewna, że jej przyjaciółka jest szczęśliwa z Kubą i szczerze powiedziawszy, bardziej do siebie pasowali niż ona z Maxem, który na razie nie pasował do ustatkowanej monogamii. Obok Karoliny siedział Jay, kamerą w aparacie kręcący wszystkich w około. Jak duży dzieciak, który cieszył się, że znalazł się wśród idoli. Siva i Ree trzymali się za ręce i szeptali sobie coś na ucho, odcięci od reszty. Kolejne dwa miejsca były wolne - przeznaczono je dla Luizy i Ryana, o czym świadczyły kartki z nazwiskami. Obok wolnych miejsc, tuż na brzegu Monika dostrzegła swoją siostrę i Natha, którzy robili sobie selfie. Wreszcie nie musieli ukrywać swojego związku i widać było, jak bardzo są szczęśliwi. Rząd za nimi zajmowały Wredne Zalotki. Kathy przyszła ze swoim chłopakiem, Samem. Alex cały czas obracała się do tyłu, by pogapić się na One Direction, szczególnie na Liama, mimo iż ten przyszedł ze swoją dziewczyną, podobnie jak Louis i Zayn. Niall zabrał oczywiście Jessicę, siostrę Natha. Harry Styles wydawał się niezrażony, że przyszedł sam. Tom jeszcze kilkanaście minut wcześniej przeżywał, że byli rywale The Wanted zjawili się w komplecie, licząc na porażkę, a wyjdą z koparkami przy ziemi, bo zostaną świadkami wielkiego zwycięstwa. Monika wytężyła wzrok, ale dalszych rzędów nie widziała. Od Toma wiedziała, że mają być jeszcze chłopaki z Lawson i McFly, a także MKTO. Przyjaciel wymieniał jej jeszcze jakichś brytyjskich aktorów, ale była zbyt zestresowana, by przywiązywać do tego wagę. Miała nadzieję, że ilość przedstawicieli brytyjskich boysbandów nie zasugeruje, że film będzie musicalem. Bo na pewno nim nie był.
         Dziewczyna nie miała okazji dalej się zastanawiać w oczekiwaniu na przemówienie, które miała jej dostarczyć Luiza. Światła bowiem zgasły momentalnie i zapaliły się tylko niewielkie lampki awaryjne. Zapanowała panika, niektórzy chcieli podnosić się z miejsc. Madzi przez chwilę przez myśl przeszło, że to psychiczna Jess wróciła, by dopaść Zayna, ale głos, który zabrzmiał z głośników, wyjaśnił jej, o co chodzi.
- Panie i panowie, chłopcy i dziewczęta… Przed wami niesamowite widowisko…
         Monika zachichotała, poznając nieco zmodulowany głos Toma. Na salę kinową zaczęła wlatywać sztuczna mgła, w tle puszczono złowieszczą muzykę.
- On to zaplanował? - spytała Monika Kelsey.
- Od początku to miał być niezapomniany performance - odpowiedziała blondynka.
- A teraz przeniesiecie się ze mną w świat akcji. Poczujecie dreszcz emocji, strach i adrenalinę w żyłach i oddech śmierci na karku… - Dalsze słowa Toma przerwał kobiecy krzyk.
         Światła zrobiły się odrobinę jaśniejsze, by ukazać akcję rozgrywającą się na sali kinowej. Z publiczności zaczęli wstawać statyści ucharakteryzowani jak mutanty z filmu. Jeden z nich najwidoczniej złapał jakąś kobietę za szyję. Monika miała nadzieję, że ta nie zejdzie na zawał, bo to będzie czarna prasa dla filmu. Z zaciekawieniem obserwowała dalej, co też Tom wymyślił.
         Statyści-mutanci zaczęli przeciskać się przez tłum i ruszyli w stronę sceny. Wtedy kolorowe reflektory oświetliły spuszczającą się na płótnie kobietę, również przebraną, która zaczęła robić akrobatyczne figury w rytm złowieszczej muzyki. Pozostałe "mutanty" podpaliły pochodnie i zaczęły tańczyć jakiś nowoczesny układ. Napięcie narastało. Monika spojrzała na twarze widzów. Wydawali się zafascynowani, albo co najmniej zaciekawieni przedstawieniem. Trwało może z dziesięć minut, a w tym czasie do sali zdążyła dotrzeć zasapana Luiza z Ryanem. Łatwo odnalazła siedzącą w pierwszym rzędzie Monikę.
- Nie wiedziałam, które to przemówienie, a nie było czasu czytać - wyjaśniła, podając przyjaciółce stos papierów.
         Rudowłosa szybko wyszukała pożądaną kartkę i resztą zwróciła Luizie.
- Przypilnujesz tego dla mnie? Nie mam gdzie ich utknąć, w tę torebkę ledwo wchodzi mój telefon. - Pomachała w powietrzu małą kopertówką.
         Luiza skinęła głową, a Monika wskazała jej miejsca, które ma zająć ze swoim chłopakiem. Przedstawienie zakończyło się rozlewem sztucznej krwi. Mutantka zwisająca nad widownią na płótnie rozpłynęła się w powietrzu, a raczej we mgle, która na moment zrobiła się strasznie gęsta. Gdy po kilku sekundach opadła, a światła się zapaliły, na scenie nie było już śladów po krwi ani po statystach. Stał na niej za to jakiś wąsaty facet.
- Witam państwa bardzo serdecznie na premierze czwartej części kultowego już alternatywnego horroru. To, co przed chwilą państwo widzieli, to tylko przedsmak "Drogi Rozpaczy 4: Runo śmierci". Film został zrealizowany na malowniczych terenach pod Londynem. Urokliwe zakątki jeziora i domku w lesie staną się jednak tłem dla strasznych wydarzeń, odpowiednich dla widzów o mocnych nerwach. Życzę miłego seansu i zapraszam was na prelekcję scenarzystki filmu, Moniki Zaremby.
         Rozległ się aplauz, dość zachęcający. Kelsey złapała Monikę pokrzepiająco za rękę. Ta przełknęła głośno ślinę. Jak się zbłaźni, to przed całą salą ludzi, w tym masą znajomych i swoich byłych. W dłoniach ściskała kartkę z przemówieniem, podwinęła lekko długą czarną sukienkę i weszła po schodkach na scenę. Stanęła przy mównicy i poprawiła mikrofon. Sparaliżował ją strach. Powoli wygładziła kartkę, ale bała się czegokolwiek powiedzieć. Podniosła wzrok i spojrzała na widownię. Siedzieli w ciszy, czekając na nią. Zapewne zniecierpliwieni. Ze sceny lepiej widziała dalsze rzędy. Była reszta chłopaków z Lawson i McFly ze swoimi partnerkami. Danny Jones trzymał dwa kciuki w górze, by dodać jej otuchy, ale ona mogła tylko wypatrywać Adama. I w końcu jej wzrok na niego natrafił. Przez chwilę serce zabiło jej mocniej, ale szybko stanęło, gdy zorientowała się, że tuż obok niego siedzi jej nemezis, Erin z agencji reklamowej. Już chciała się poddać, zrezygnować, kiedy za plecami zza kurtyny usłyszała głos Toma.
- Dasz radę, Brukselka. Wierzę w ciebie!
         Odetchnęła głęboko. To dało jej siłę do działania. Musiała udowodnić wszystkim zebranym, Tomowi, wrednej Erin, a przede wszystkim sama sobie, że da radę. Przymknęła na chwilę oczy i zaczęła.
- Witam wszystkich zebranych bardzo serdecznie. Nazywam się Monika Zaremba i mam przyjemność wygłosić prelekcję przed prapremierą filmu "Droga Rozpaczy 4: Runo śmierci". - Dziewczyna urwała i jeszcze raz spojrzała w stronę Adama i Erin. Jej rywalka właśnie coś szeptała chłopakowi na ucho, więc Brukselka zacisnęła konwulsyjnie ręce na mównicy. Po krótkiej przerwie złapała kartkę z przemówieniem i zmięła ją w kulkę. - Napisałam na tę okazję specjalne przemówienie, ale teraz wydaje mi się nieodpowiednie.
- Brukselka, co ty robisz? - pytał szeptem Tom zza kulis, ale go zignorowała.
- Będę mówić z serca, jeśli nie macie nic przeciwko. Jestem pewna, że pójdzie mi lepiej. W pisaniu jestem nowa, film, który zaraz obejrzycie to mój debiut. Przyjaciele mówią do mnie Brukselka, może to i adekwatne przezwisko, bo w branży jestem zupełnie zielona. Do Londynu przyleciałam kilka lat temu, nie licząc na nic, a dostałam niemal wszystko. Wspaniałe przygody, cudownych przyjaciół, spełnione marzenia… Dzisiejszy dzień jest spełnieniem kolejnego, nie tylko mojego. Kiedy Tom poprosił mnie o napisanie scenariusza, byłam niechętna. Nie wierzyłam, że coś z tego będzie. Byłam przekonana, że to tylko jego kaprys. A jednak jesteśmy tu dzisiaj, film został zrealizowany i dopięty na ostatni guzik. Tom dokonał niemożliwego i pokazał mi, ile tracę, nie wierząc w ludzi. - Monika na chwilę zawiesiła głos i spojrzała na Adama. Słuchał jej uważnie, mimo iż Erin wydawała się znudzona i coś do niego mówiła. - Kolejna część "Drogi Rozpaczy" to niezwykły film niezwykłego człowieka pełnego takich pokładów pasji, że zasiliłby nią wszystkich tu obecnych, a jeszcze by mu jej zostało na kolejne projekty. Życzę mu długiej i pełnej sukcesów podróży w branży filmowej. Obyście uwierzyli w niego i w ten film tak, jak ja właśnie to robię. Cieszę się, że przeszłam tę podróż razem z nim. Zanim zaproszę was na wspólną przygodę z filmem "Droga Rozpaczy 4: Runo śmierci", powitajcie gorącymi brawami reżysera filmu, mojego drogiego przyjaciela, Toma Parkera.
         Na sali rozległy się gromkie brawa. Zza kurtyny wyszedł Tom i skłonił się nisko, a następnie dopadł do Moniki, zanim ta zeszła ze sceny i ścisnął ją mocno. Roześmiana wyswobodziła się z uścisku i poszła na swoje miejsce obok Kelsey. Tom podszedł do mównicy i odchrząknął.
- Po takim powitaniu mogę powiedzieć tylko, że wszystko, co powiedziała moja poprzedniczka było prawdą. Jest zielona. - Przez salę przetoczyły się śmiechy. - Oczywiście komplementy pod moim adresem też jak najbardziej trafione. - Po raz kolejny goście premiery zachichotali, co dało Tomowi pewność siebie. - Film, który obejrzycie to moje dziecko. Dziecko moje i Brukselki, znaczy Monici. Oczywiście metaforyczne dziecko, bo jak dobrze wiecie, od lat jestem w szczęśliwym monogamicznym związku…
         Widząc, że Tom popłynął, Kelsey dawała mu do zrozumienia, żeby trzymał się tematu, więc spoważniał.
- To, co zaraz zobaczycie, to ucieleśnienie moich marzeń. Dowód na to, że marzenia się spełniają. Dowód na to, że gdy coś się kończy, zawsze zaczyna się coś nowego. Jeśli tylko chcemy, kolejny etap naszego życia może być lepszy niż poprzedni. Dziś jest pierwszy dzień reszty mojego życia. Mam nadzieję, że ciepło przyjmiecie mój film i nie uczynicie reszty moich dni "Drogą Rozpaczy". Miłego seansu!
         Gromkie oklaski pożegnały Toma, który już schodził ze sceny, kiedy coś mu się przypomniało. Podbiegł do mównicy.
- A tańczyła dla państwa grupa taneczna Warriors!
         Publiczność znowu zaklaskała, a światła zaczęły wygasać. Tom zajął miejsce koło Moniki i Kelsey, a na ekranie zaczął wyświetlać się film.
         Po napisach początkowych ukazała się sielankowa scena - czwórka bohaterów jedzie jeepem bez dachu szosą do domku nad jeziorem. Świeci słońce, wiatr rozwiewa im włosy, a oni śpiewają "Wake Me Up". (Monika uśmiechnęła się pod nosem. Tom upierał się, by była to piosenka "Glad You Came", ale wyperswadowała mu ten pomysł). Jeepa prowadzi Dominic grany przez Kubę, na siedzeniu koło niego ponad przednią szybę wychyla się Chelsea, a więc odpowiedniczka Kelsey, która śpiewa najgłośniej. Z tyłu skąpo ubrana Veronica siedzi obok Rexa.
         Ujęcia były ładne, oddawały urok krajobrazu, a beztrosko bawiący się młodzi ludzie wypadli w swoich dialogach naturalnie.
         Następna scena przedstawiała kolejnych bohaterów, nastoletnich Nicka i Maddie, którzy jadą osobnym samochodem razem z niedorajdą Rayem, który z tylnego siedzenia zarzuca ich nudnymi ciekawostkami o roślinności i zwierzynie zamieszkujących okolicę.
         Tom z dumą spostrzegł, że publiczność chichocze w odpowiednich momentach. Wydawało się, że wciągają się w historię i zaczynają lubić bohaterów.
         Zmieniona fabuła scenariusza przedstawiała losy dziewięciu osób, które wyjeżdżają do domku nad jeziorem na wczasy. Na pierwszy plan wysuwała się rola Kuby, który był wzorowany na Tomie, ale w gruncie rzeczy miał z nim niewiele wspólnego. Wspominał co jakiś czas o chilli con carne, co było największym podobieństwem do Toma. To on wpadł też na pomysł wspólnych wakacji, by wyswatać Nicka i Maddie, nastolatków, którzy mieli się ku sobie, ale byli zbyt uparci, by to przyznać. Kiedy Dom tłumaczył pasażerom swojego jeepa plan, Madzia pochyliła się w stronę Natha.
- Dziwnie się ogląda naszą historię na ekranie - szepnęła.
- Ja nadal odbieram to jako fikcję. Boję się myśleć, co też Tom i twoja siostra wymyślili.
         Akcja i napięcie były budowane powoli. Już na początku można było się zorientować, że Dom nadal pała uczuciem do swojej byłej dziewczyny Chelsea, a Veronica ma dość swojego zazdrosnego chłopaka Rexa.
- Ten gościu wcale nie przypomina mnie - stwierdził Max, widząc, jak został sportretowany. Nieco się naburmuszył, ale Karolina oznajmiła mu, że musi wziąć to na klatę, bo sam na siebie sprowadził ten los. - Ale on jest łysy - zauważył chłopak. - A ja mam włosy.
- Nikt nie przewidział, że je trochę zapuścisz - westchnęła Karolina i uśmiechnęła się do swojego byłego chłopaka, który również posłał jej uśmiech. Mogli oglądać dalej.
         Bohaterowie dojeżdżają do urokliwego domku nad jeziorem. Jego właścicielami są nieco sztywni Silvio i Natasha, on - pantoflarz. Siva i Nareesha siedzący wśród publiczności wydawali się na razie niezrażeni. Jay był obrażony, bo został przedstawiony jako niedojda, ale w gruncie rzeczy tego spodziewał się po castingach. Aktor, który grał jego odpowiednika, Raya, w filmie odwalał kawał dobrej roboty i to do niego należała większość zabawnych kwestii. Jak trzecie koło u wozu kręcił się za spierającymi się o wszystko (w tym o drogę dojazdu) Maddie i Nickiem.
- Pamiętasz, jak my się o to kłóciliśmy? - spytał Nath, przytulając do siebie swoją dziewczynę.
- Oczywiście. Przez ciebie wpadłam w błoto - odpowiedziała nastolatka. - Ale teraz cicho, zaczyna się akcja! - poleciła chłopakowi i skupiła się na wydarzeniach.
         Ekipa rozpala ognisko, śpiewają jeszcze trochę i wtedy zaczyna narastać atmosfera niepokoju. Opowiadają sobie straszną historię przy ogniu. Wtedy Dom słyszy coś w lesie. Wszyscy zbywają go i dalej piją alkohol, ale on, jak na bohatera przystało, pozostaje czujny. Kiedy robi się chłodno, wszyscy wchodzą do domku nad jeziorem. Silvio i Natasha idą się położyć, twierdząc, że są zmęczeni. (Siva wydawał się niepocieszony, że jego bohater tak szybko udał się na spoczynek). Pozostali bohaterowie grają jeszcze w pijackie gry, które ujawniają ich sekrety.
- Butelka przywołuje wiele wspomnień - westchnął Nath, kiedy aktorzy na ekranie grali właśnie w "prawda czy wyzwanie".
         Karą za niewykonanie wyzwania jest kąpiel w jeziorze w samej bieliźnie. Pijany Ray rzuca się jednak do wody zupełnie golusieńki, krzycząc "na bombę!".
- Hej! To Nath wskakiwał do jeziora na waleta, zupełnie nawalony! - zwrócił na głos uwagę Jay.
         Karolina go uciszyła.
- Nie przyjmuj tego tak do siebie. Nieco dziwnie byłoby, gdyby ułożony, obdarzony sarkastycznym poczuciem humoru Nick nagle zrobił coś tak głupiego…
- No dzięki. Wszystko, co złe, zostało zwalone na mnie.
         Dalej wszyscy kąpią się w jeziorze. Pijany Rex odpina swojej dziewczynie stanik (co również było trochę zmienioną wersją wydarzeń, które miały miejsce naprawdę), przez co obrywa po mordzie, a zawstydzoną Veronicę pociesza Ray, najwyraźniej szaleńczo w niej zakochany. Nick i Maddie po grze w butelce są jeszcze bardziej skłóceni ze sobą, a Chelsea poznaje uczucia swojego byłego chłopaka Doma, który nadal jest w niej zakochany.
         Dopiero widząc te wydarzenia na ekranie Monika zdała sobie sprawę, czym inspirowała się, pisząc scenariusz. Sytuacja, w której znaleźli się Dom i Chelsea przypominała historię jej i Adama. Miała szczerą nadzieję, że dla jej byłego chłopaka nie jest to tak oczywiste, bo nagle zaczęła się wstydzić.
- Coś się stało? - spytał Tom, pochylając się w stronę przyjaciółki, gdy ta ukryła twarz w dłoniach.
- Nie, w porządku - zapewniła i skupiła się na akcji.
         Kolejna scena przedstawiała miłosne igraszki Silvio i Natashy. Chłopak co chwilę zwraca uwagę, że słyszy jakiś hałas i że ktoś może wejść, ale jego dziewczyna każe mu się nie mazgaić, co tylko potęguje wrażenie, że Siva został przedstawiony jako pantoflarz. Przynajmniej dosyć spostrzegawczy, bo ku zaskoczeniu widowni, Natasha zostaje przebita włócznią i opada bezwładnie na ciało swojego nagiego chłopaka, ubrudzonego krwią, który zaczyna krzyczeć, ale nikt go nie słyszy. Wszyscy są nad jeziorem.
- Teraz się zaczyna - szepnął Tom do Kelsey i zatarł ręce.
         Dalej film przedstawiał losy prawie identyczne do historii, którą kiedyś przyjaciele snuli w domku nad jeziorem. Coraz wyraźniejsze odgłosy skradania niepokoją bohaterów. Pijany Rex, aby ponownie wkupić się w łaski Veronici postanawia sprawdzić, co się dzieje i obrywa siekierą w plecy. Veronica, zła na Rexa, udaje się na górę i znajduje ślady krwi, co doprowadza ją do posiekanych na kawałki zwłok właścicieli domku. Nie krzyczy jednak, tylko cała się trzęsie i płacze (Monika była zadowolona z doboru aktorki, bo zagrała tę scenę naprawdę dobrze). Bohaterka zbiega po schodach, by powiedzieć wszystkim, co widziała. Drogę zagradza jej zniekształcony mutant ubrany w łachmany. Krzyczy, kiedy go zauważa, a on zamierza się na nią siekierą. W ostatniej chwili dziewczyna zostaje zasłonięta przez swojego chłopaka, który cudem uszedł z życiem po pierwszym ciosie, ale teraz jego twarz zostaje niemal przepołowiona mocnym ciosem siekierą. Bezwładne ciało Rexa osuwa się na podłogę, a mutant łakomym wzrokiem spogląda na skąpo ubraną rudowłosą, której cudem udaje się go wyminąć. Pozostali wracają do domku i wpadają na zapłakaną Veronicę, która tłumaczy im sytuację. Chcą uciec, ale drzwi są zablokowane. Przez okno widzą krążące wokół nich mutanty. Postanawiają poszukać jakiejś broni i się rozdzielają, mimo iż Dom uparcie obstawia przy tym, że to głupi pomysł (Tom chwalił się, że tylko on zachował zdrowy rozsądek). Następuje emocjonująca scena, w której w spiżarni Dom wyznaje Chelsea uczucia, przeprasza ją i mówi, że nigdy nie przestał jej kochać. Prawie dochodzi do pocałunku, ale pojawia się mutant, którego Dominic zabija, zwalając na niego regał z konserwami. Veronica idzie po latarkę, mijając martwe ciało Rexa i została odcięta od reszty przez pożar. Mutanty skupiają się na Rayu, Nicku i Maddie. Ci ostatni zawieszają topór wojenny w obliczu zagłady. Ray wyznaje im, że planem Doma było swatanie. Uciekając, natrafiają na ścianę ognia, za którą utknęła Veronica. Ray biegnie po gaśnicę, a nastolatkom nakazuje próbę ucieczki i ratowania siebie.
         Jay był wniebowzięty, widząc, że z niedojdy zamienił się w bohatera. Puszył się na swoim siedzeniu, a Karolina chichotała. Szczególnie kiedy chwilę później Ray został złapany przez mutanty, które postanowiły zabawić się w sekcję na żywym człowieku. Maddie chce pomóc Rayowi, ale Nick ją odciąga. Udaje im się uciec. Wybijają okno, widząc, że nikogo nie ma na zewnątrz. Dom i Chelsea wychodzą ze spiżarni, ale zastają tam dwa mutanty.
- Mówiłem, żeby się nie rozdzielać - wzdycha Dom na ekranie.
         Tom zachichotał ze swojego miejsca.
- To mój ulubiony cytat z filmu - wyjaśnił, widząc pytający wzrok Kelsey.
         Następuje scena walki, nieco przerysowana, w której Dom rozwala całą kuchnię, walcząc z mutantami, jednego udaje mu się pokonać. Łapie Chelsea za rękę i uciekają przez okno w stronę lasu, gonieni przez kolejnego potwora. W tym czasie, aby ratować Raya, Veronica wyłamuje drzwi z zawiasów i robi sobie z nich kładkę przez ogień. Przedostaje się do pomieszczenia, w którym mutanty przywiązały jej przyjaciela do stołu, a same poszły, zwabione hałasami w stronę spiżarni. Zapłakana dziewczyna próbuje odwiązać Raya. Jego ciało ma na sobie liczne rany. Prosi ją, by uciekała, ale nie chce go zostawiać, bo nie wie, czy reszta żyje. Udaje jej się go oswobodzić i holować. Kiedy wychodzą z domku, udają się w stronę samochodu. Wydaje się, że nikogo nie ma. Nagle z samochodu dobiega przywołujący krzyk. Okazuje się, że siedzą w nim Maddie i Nick, którzy już chcieli odjeżdżać. Poganiają Veronicę i Raya. Tuż przy samochodzie Ray ginie, dźgnięty między żebra sztyletem mutantki. Przed śmiercią nakazuje Veronice, by przeżyła i spada na ziemię. Roztrzęsiona rudowłosa wsiada do samochodu, ale kiedy Nick chce odjeżdżać, zaczyna krzyczeć i nie zgadza się, bo chce czekać na Doma i Chelsea.
- Zwariowałaś? - pyta spanikowany Nick. - Już dawno nie żyją, nie możemy ryzykować!
         Nath odchrząknął niezadowolony.
- Ja bym na nich poczekał - szepnął do Madzi.
- Wiem, skarbie. Ja też bym zaczekała - zapewniła.
         Wbrew tym słowom, ich odpowiednicy z filmu stwierdzają, że uciekają i zaczynają wycofywać samochód. Veronica ostatkiem sił otwiera drzwi i wypada na żwir. Cała jest we krwi Rexa i Raya, wszędzie ma otarcia, a makijaż spłynął jej z łzami. Jeśli ktoś na początku brał tę bohaterkę za tępą trzpiotkę, teraz budzi już u wszystkich sympatię. Nie chce uciec, woli zostać ratować przyjaciół. Wbiega do domku, by ich znaleźć i w tym momencie w posiadłości dochodzi do eksplozji spowodowanej pożarem. Maddie zaczyna płakać w samochodzie, widzi bowiem wszystko przez tylną szybę.
         Dom i Chelsea uciekają tymczasem przez las przed uzbrojonym w dzidę mutantem. W końcu chowają się za drzewem.
- Chyba go zgubiliśmy - mówi Chelsea i w tym momencie słychać świst powietrza rzuconej włóczni, która przybija jej byłego chłopaka do drzewa.
         Zaczyna pluć krwią, ale nadal żyje. Dziewczyna próbuje tamować mu krew, mimo iż ten powtarza, że ma uciekać, bo mutant powoli się zbliża, by zabrać swój łup. W końcu Chelsea wyznaje Dominicowi, że go kocha i że żałuje, że musiało dojść do takich okoliczności, by to wyznała. Chłopak lekko się uśmiecha i kona, a pojedyncza łza toczy mu się po policzku. Chelsea płacze nad jego ciałem, ale nagle bierze się w garść.
- Co jak co, ale obsada nam się udała - szepnął Tom Monice, a ta się uśmiechnęła.
         Kiedy mutant zbliża się do Chelsea, ta zapiera się z całych sił i wyciąga włócznię z ciała Doma. Rozpędza się w stronę mutanta i przeszywa go nią. Ranny potwór wierzga i się rzuca, ale blondynka bierze kamień i tłucze go po głowie, aż zostaje z niej tylko mokra plama. Zmęczona i zapłakana dziewczyna osuwa się na bok i ukrywa zakrwawioną twarz w dłoniach. Przez chwilę szlocha, w końcu podnosi się z miejsca i idzie do zwłok ukochanego, które leżą teraz na ziemi. Klęka, całuje go w czoło i oddala się powoli.
         Zaczyna świtać, a ona dociera do domku nad jeziorem, w którym ogień już wygasł, słaniając się na nogach. Gdy wchodzi na podjazd, w oddali widać syreny radiowozów i karetki, wezwanych przed Maddie i Nicka, którym udało się uciec.
- Jak zrobili ten spalony dom? - spytała Madzia swojego chłopaka.
- Tom mówił, że komputerowo. A scenę wewnątrz nakręcili w studiu, gdzie zbudowano replikę salonu.
- No to dobra robota z tego wyszła. I my też zrehabilitowaliśmy się na koniec, bo sprowadziliśmy pomoc.
- Rzeczywiście - roześmiał się Nath. - Ale i tak ochrzanię Toma i twoją siostrę, że tak zmienili nasze postacie. Mieliśmy być głównymi bohaterami!
         Madzia zamilkła, widząc, że to jeszcze nie koniec filmu. Ostatnia scena przedstawia mutanta, który idzie po zgliszczach salonu. W oddali słychać sygnał syren. Kamera umieszczona przy podłodze ukazuje czołgające się, spalone ciało.
         Na ten widok Madzia głośno wciągnęła powietrze. Gdy kamera odjechała, ukazując całą sylwetkę, okazało się, że to Veronica przeżyła wybuch. Jeden z mutantów, który został w domku, obraca ją na plecy. Jest przeraźliwie poparzona, skóra odchodzi jej płatami od ciała. Próbuje krzyknąć, ale nie ma siły. Nawdychała się też dymu, więc wszystko, na co było ją stać, to ciche chrapanie. Trzęsie się, ale nie ma siły się bronić. Mutant podnosi ją i przerzuca sobie przez ramię. Powoli rusza w stronę okna przy tylnej części domu, przez które sprawnie przechodzi.
- Pomocy… - powtarza cicho Veronica. W tle słychać trzask drzwi, policja wtargnęła do domu i zaczyna go przeszukiwać.
         Kamera podąża jednak za mutantem, który powoli znika w leśnych chaszczach, niosąc żyjącą jeszcze Veronicę, która cicho powtarza:
- Pomocy…
         Nastąpiło zbliżenie na jej spaloną twarz, a następnie ekran zmienił się w głęboką czerń i tak pozostało przez kilka sekund. Potem światła na sali kinowej zaczęły się zapalać. Sala wypełniła się entuzjastycznymi oklaskami. Tom wszedł na scenę i stanął przy mównicy (niepotrzebnie powiedział "proszę, nie wstawajcie", bo nikt poza jego przyjaciółmi nie ruszył się z miejsca).
- Chciałbym podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do realizacji filmu. Aktorom, asystentom, dźwiękowcom, operatorowi kamery, montażystom… To dzięki wam ten film doszedł do skutku w tak krótkim czasie. Ale najbardziej chciałbym podziękować mojej przyjaciółce, Monice, która mimo iż do końca nie wierzyła w mój szalony pomysł, skoczyła ze mną bez spadochronu w to przedsięwzięcie. Obyśmy nie roztrzaskali się o ziemię! - Tom spojrzał na Monikę, która posłała mu całusa. - A teraz zapraszam wszystkich na after party w hotelu Metropolitan.
         Ponownie salę przebiegła owacja. Monika z miejsca, w którym siedziała, nie słyszała reakcji osób postronnych. Blisko niej siedzieli aktorzy i jej przyjaciele, którzy wyrażali się tylko pochlebnie o reżyserii, scenariuszu i grze aktorskiej. Miała nadzieję, że ktoś pojawi się na after party i będzie miała okazję posłuchać co nieco. Czekanie do niedzielnego wydania gazety, by przeczytać recenzję, mogło ją dobić.
- Tom stoi z boku sceny i odbiera gratulacje. To chyba dobry znak - zwrócił się do Moniki Kuba, widząc jej nietęgą minę.
- Mam nadzieję. Widząc to na dużym ekranie, nie wypadło tak źle. Świetnie zagraliście! - Rudowłosa spojrzała na Kelsey i Kubę, ale miała też na myśli pozostałych aktorów, który stali kawałek dalej.
- To zasługa scenariusza. - Kuba machnął ręką.
         Wszyscy się roześmiali. Dla aktorów, siebie i Moniki Tom wynajął limuzynę. Dziewczyna tak się cieszyła, że na miejsce after party zajedzie takim pojazdem, że przez chwilę zapomniała o zmartwieniach i fakcie, że jeśli Adam zjawi się w hotelu Metropolitan z Erin to nie ręczy za siebie.
         Sala balowa pięciogwiazdkowego hotelu była okazała i wytworna. Kelnerzy roznosili szampana i przystawki na srebrnych tacach, na scenie grała orkiestra smyczkowa. Na gust Moniki Tom za bardzo postarał się o elitarny wydźwięk premiery. W końcu jego film był horrorem.
- Imponujące - stwierdziła Luiza, która podeszła do Moniki z Ryanem.
- Czy aby trochę nie zbyt wytworne? - zastanowiła się rudowłosa.
- Chodziło mi o film. Dobra robota. Śmiałam się, bałam, płakałam. A końcówka była najlepsza!
- Wow, dzięki. Cieszę się, że ci się podobało.
- Ryanowi też - zapewniła w imieniu chłopaka Luiza. - Dochodzi jeszcze do siebie po tej traumie. Bał się jak małe dziecko.
- Wcale nie! - zaparł się blondyn z Lawson, ale Luiza machnęła na niego ręką i zwróciła się do Moniki.
- Pewnie zrezygnujesz ze stażu, teraz, kiedy zostałaś scenarzystką?
- Co? Och, nie. Nie wiążę z tym przyszłości. Znaczy… nawet nie wiem, jak film będzie przyjęty. Na premierze byli dziennikarze, ale dopiero w jutrzejszym wydaniu gazety ukaże się recenzja. Wasze opinie nie są niestety obiektywne.
- Idź zapytaj swojej ulubionej przełożonej. Ona da ci baaardzo obiektywną opinię - prychnęła Luiza.
         Monika spuściła głowę. Oznaczało to, że Adam i Erin przyjechali na after party. Miała szczerą nadzieję, że ich nie spotka. Postanowiła zaszyć się w łazience, by przeczekać chociaż dziesięć minut.
         W tym czasie Wredne Zalotki usiadły przy stoliku razem z Nathem, Samem oraz Tonym i Malcolmem. Maja chichotała głośno, więc Madzia rzuciła jej zdziwione spojrzenie.
- Co cię tak śmieszy?
- Ten film… Was nie?
- To był horror - zwróciła przyjaciółce uwagę Kathy.
- Proszę was… Jak miałam pięć lat to straszniejsze kreskówki oglądałam.
- I widać, co z ciebie wyrosło - wydusiła pod nosem Alex i dziewczyny się roześmiały.
- Mi tam film się podobał, choć był nie w moim stylu - wyznała Irene. - Było trochę o przyjaźni, trochę o miłości…
- … trochę krwi i flaków - dokończył za dziewczynę Tony.
- Czyli dla każdego coś miłego - podsumował Nath. - Mi nie podobały się tylko postacie Nicka i Maddie.
- Rzeczywiście to, co zrobili, było okropne - zauważył Sam, chłopak Kathy. Dziewczyna to podchwyciła.
- Dobrze, że chociaż Veronica chciała ratować przyjaciół. I bidulka najgorzej skończyła, bo nie wiadomo, co z nią ten mutant zrobi. - Dziewczyna się wzdrygnęła, a Magda prychnęła.
- Proszę cię! Moja siostra pisała ten scenariusz pod siebie i Toma, co widać jak na dłoni.
- Dziwisz się jej? W sumie też bym tak zrobił - przyznał się Nath.
- A od kiedy stajesz w obronie mojej siostry?
- Od kiedy nie chcę mieć na pieńku z przyszłą szwagierką.
- Uuuu… - zachichotały dziewczyny, a Nath cmoknął Madzię ku ich uciesze.
         Alex nagle sposępniała.
- Właśnie zdałam sobie sprawę, że to kolejna impreza, na którą przychodzę jako singielka.
- Spokojnie. - Irene położyła przyjaciółce rękę na ramieniu. - Nie pierwsza i nie ostatnia.
         Wszyscy się śmiali, tylko Tony robił to nieco sztucznie. Madzia przeprosiła towarzystwa i zaprosiła przyjaciela do tańca.
- Czy tobie podoba się Irene? - spytała bez ogródek, kiedy on próbował przetworzyć fakt, że byli jedyną parą na parkiecie do jakiejś dziwnej jazzowej piosenki, do której nie umiał tańczyć.
- No coś ty… - zachichotał nerwowo, ale kiedy przyjaciółka spojrzała na niego spode łba, wypuścił głośno powietrze.
- Spodobała mi się jakiś czas temu. Zacząłem inaczej na nią patrzeć i dostrzegać szczegóły, których wcześniej nie widziałem. Aż taki byłem w tym oczywisty?
- Nie, dość dobrze się z tym maskowałeś - odpowiedziała Magda. - Ale od ostatniego dnia naszej trasy koncertowej ślepy by się zorientował.
- Bo dopiero wtedy uświadomiłem sobie, jak jest. Kiedy przyznała, że się we mnie podkochiwała, ale już jej przeszło. To mnie uderzyło jak obuchem, bo…
- … pomyślałeś, że straciłeś szansę? - dokończyła Madzia.
- Dokładnie. I teraz wali mnie pięścią w ramię, nazywa mnie "kolesiem" i rozmawia ze mną tak swobodnie, że coraz bardziej ją lubię. Doprowadza mnie to do szału!
         Madzia się roześmiała.
- Mogła wcześniej zgrywać niedostępną, może teraz bylibyście już parą.
- Nie śmiej się ze mnie, bo czuję się z tym okropnie. Do nieśmiałych nie należę, więc z chęcią powiedziałbym jej, że mi się podoba, ale co to da? Jasno postawiła sprawę, już jej przeszło. - Tony wzruszył ramionami i obrócił przyjaciółkę dość niezdarnie na parkiecie. Nie był słabym tancerzem, ale do tego rytmu nie dało się tańczyć. No i nie mógł się skupić, kiedy Irene zachowywała się, jak gdyby nigdy nic.
- Rzeczywiście dziwna sprawa. Irene jest rozsądna i powiedziałabym, że raczej nie rzuca słów na wiatr. Jeśli coś do ciebie czuła, to nie mogło jej ot tak przejść. Po prostu to z siebie wyparła.
- Myślisz?
- Mam nadzieję. Fajna byłaby z was para.
- Nie pomogłaś - zasępił się Tony.
- Ale próbowałam. Czy to się nie liczy?
- Pewnie, że się liczy. Zacznę ją podrywać, więc jeśli to rzeczywiście reakcja wyparcia… no wiesz.
- No wiem.
         Piosenka się skończyła, więc Tony i Madzia wrócili do towarzystwa.
- Że też nie mogliście wybrać lepszego utworu - zaśmiała się Irene.
         W tle zaczął grać o wiele lepszy utwór, więc Tony wyczuł okazję.
- Ta muzyka jest lepsza. Zatańczymy? - wyciągnął w stronę Irene rękę, a ta się skonsternowała.
- Co? Po co? Chcesz się zgrzać? Przed chwilą tańczyłeś…
- Ale nie z tobą. - Chłopak zmrużył oczy w małe szparki, widząc, jak Irene się pląta w zeznaniach. Odzyskał nadzieję, że może rzeczywiście wyparła uczucia do niego.
- No dobra, zatańczmy - zgodziła się dziewczyna i oboje poszli na parkiet.
- On już jej się nie podoba - stwierdziła Alex.
- Może to reakcja wyparcia - zaproponowała Madzia.
- Wątpię. Wcześniej w życiu by z nim nie zatańczyła. A teraz poszła. I to na pusty parkiet. Wszyscy się na nich gapią.
- Ostatnio zyskała sporo pewności siebie. Ja myślę, że jednak nadal jej się Tony podoba - obstawiała Kathy.
         Malcolm zatarł ręce.
- Wyczuwam zakład.
- Dobry pomysł! - podłapała Maja. - Jeśli Irene spiknie się z Tonym, Alex będzie musiała umówić się z Rickym.
- Zwariowałaś? - spytała wspomniana dziewczyna. - Nie umówię się z tym bałwanem. Ja się oszczędzam dla Liama.
- Dla Liama, który właśnie poszedł tańczyć ze swoją dziewczyną? - spytała z przekąsem Madzia. - Czego się boisz? Skoro uważasz, że Irene już nic nie czuje do Tony'ego…
- Dobrze. Jeśli przegram, umówię się z Rickym. Ale co wy zrobicie, gdy przegracie?
- Przebiegniemy się nago po Times Square! - zaproponował Malcolm, a reszta spojrzała na niego jak na idiotę.
- Też wierzę, że w końcu się zejdą, ale jeśli istnieje mała szansa, że jednak nie, to wolę nie ryzykować świecenia gołym tyłkiem - westchnął Sam.
- Choć ma całkiem ładny tyłek! - podsumowała Kathy, a dziewczyny spojrzały na nieśmiałą koleżankę zszokowane, więc poczerwieniała po koniuszki uszu i zamilkła.
- No dobra. Jeśli przegracie, to… pomożecie mi upozorować zdradę dziewczyny Liama, on ją rzuci i wpadnie prosto w moje ramiona!
- Jesteś chora. - Nath pokręcił głową z dezaprobatą.
- Wypraszam sobie. Jestem po prostu zdesperowana. Też chcę przystojnego piosenkarza!
         Malcolm odchrząknął i przysunął się bliżej do Alex, która odskoczyła.
- Ja chciałam Jaya, ale po obejrzeniu filmu Toma już mi przeszła ta fascynacja - wyznała Maja.
         Malcolm momentalnie przysunął się do niej, ale ona tylko pokręciła głową.
- Sala jest pełna celebrytów - zauważył Nath. - Możecie do kogoś zagadać. Przecież teraz jesteście sławne. Macie na koncie hit numer jeden z list przebojów.
- W sumie racja - przyznała Alex. - Ale nadal nie wiemy, o co się zakładamy.
- Jeśli przegramy - zaczęła Madzia - to już nigdy nie będziemy się nabijać z ciebie i Ricky'ego.
- Hmmm… i nie będziecie mnie z nim swatać?
- Nie.
- Dobra, niech będzie.
         Zakład został zawarty. Alex uważała, że Irene już nie podoba się Tony, a wszyscy pozostali obstawiali, że jednak w końcu się zejdą. Ciężko było stwierdzić, kto zwycięży. Irene tańczyła z Tonym na parkiecie i wyglądało, że dobrze się bawi, ale czy rzeczywiście wypierała uczucia?
         Kathy i Sam poszli tańczyć, podobnie jak Madzia i Nath. Malcolm proponował taniec Mai, ale go zbyła, więc poszedł do łazienki. Na parkiecie znaleźli się też Liam i jego dziewczyna, Niall i Jess, Tom Fletcher i jego żona oraz Frankie z The Saturdays z mężem. Pozostałych par Magda nie kojarzyła. Miłym uśmiechem powitała państwa Fletcherów, ale na Frankie skrzywiła się znacznie.
- Nie znoszę jej - szepnęła Nathowi.
- Wiem. Pamiętam, jaka heca była podczas jednego balu przebierańców, kiedy się z nią pożarłaś, a potem w zemście, że oblała twoją siostrą ponczem z misy… - Nath nie dokończył, bo Madzia zatkała mu usta ręką, kiedy Frankie ich minęła.
- Chcesz, żeby się dowiedziała, że to przeze mnie i Monicę się sfajdała przy ludziach, bo podałyśmy jej z pomocą Kuby środki przeczyszczające? A jak zniszczy mojej siostrze wieczór?
- Masz rację, nie pomyślałem. - Nath spotulniał jak baranek. - A skoro o tym mowa, gdzie jest twoja siostra?
- Nie wiem. Może chowa się przed Adamem?
- Ta dwójka robi podchody w naszym stylu.
- Rzeczywiście jakoś nie mogą złapać tej samej częstotliwości. Odrzuciła go, a teraz chyba ubolewa, bo jest strasznie zazdrosna o tą Erin, z którą on przyszedł.
- Tak, niezła laska. - Nath pokiwał głową, a Madzia pacnęła go w ramię. - Ale oczywiście ja widzę tylko jedną na tej sali.
- I masz szczęście. - Dziewczyna pocałowała swojego chłopaka i oboje zeszli z parkietu, by rozejrzeć się po sali.
         Rozmawiali chwilę z One Direction oraz Jess. Przywitali się z McFly. Madzia po raz pierwszy poznała żonę Danny'ego, Georgię.
- Muszę przyznać, że brałam cię za wymysł Danny'ego. Na imprezy zawsze przychodził sam, nie mówił o…
- … o tym jak jesteś piękna, kochanie! - dokończył za Madzię Danny.
         Georgia podparła się pod boki.
- Yhm. A o jakich imprezach mowa?
- Takie tam zwykłe spotkania towarzyskie… no wiesz…
         Madzia z Nathem wycofali się, zanim doprowadzili do rozwodu. Porozmawiali z Jayne, byłą menedżerką The Wanted i założycielką zespołu, której towarzyszył kierowca Bob. Kobieta życzyła im szczęścia. Zawsze była w stosunku do nich miła i sympatyczna.
- Chodźmy do Kuby i Karoliny. Muszę mu powiedzieć, że jego klata nieźle prezentowała się w filmie.
- Co? - Nath spojrzał zszokowany na swoją dziewczynę.
- Żartuję. Chcę mu tylko pogratulować udanej roli.
         Karolina i Kuba wyglądali razem na szczęśliwych. Rozmawiali z Maxem i jego nową dziewczyną, jak gdyby nic się nie stało. Madzi aż żal było przerywać tę konwersację, ale chciała poznać modelkę, która towarzyszyła Maxowi.
- A film bardzo mi się podobał - zwróciła się do Kuby. - Szczególnie scena kąpieli w jeziorze - zachichotała.
         Nath założył ręce na piersiach naburmuszony.
- Nie obrażaj się na swoją dziewczynę - poprosiła Karolina. - Ciesz się, że "na bombę" w filmie skakał Ray, nie Nick.
- O co chodzi? - spytała dziewczyna Maxa.
- Potem ci wyjaśnię.
         Madzia wycofała się razem ze swoim chłopakiem, by jeszcze się rozejrzeć. Na sali był też Marvin i jego żona Rochelle.
- Dobrze, że twoja siostra tego nie widzi. Jeszcze by zemdlała z wrażenia - zauważył Nath, przypominając sobie, że były członek JLS był kiedyś obiektem westchnień Moniki.
- Serio, teraz to mnie trochę niepokoi. Minęła godzina, a nigdzie nie widziałam mojej siostry…
- Może odświeża strony internetowe, czekając na recenzję filmu?
- Tak, może… - westchnęła Madzia. - Chodźmy przywitać się z Lawson. Muszę zapytać Joela, czy zadziałała na niego klątwa mojej siostry.
- Co? - spytał Nath ze śmiechem.
- No… zapuszcza włosy. Jay po zerwaniu z Monicą też się zapuścił. To musi być jakaś klątwa. Choć Adam z drugiej strony wygląda korzystniej niż kiedyś…
- Może po rozstaniu też zapuścił włosy, ale w końcu je ściął? - zauważył Nath, a Madzia pokiwała głową, ale kiedy zdała sobie sprawę, że jej chłopak się z niej nabija, pacnęła go w ramię. - Zacznę nosić ochroniacze! - zapowiedział, rozmasowując bolące miejsce.
- O BOŻE!!! - wrzask Luizy, która biegła do stolika Lawson zwrócił na siebie uwagę wszystkich.
         Madzia z Nathem zaintrygowani poszli za nią. Zjawił się nawet Tom, gospodarz przyjęcia.
- Młoda damo, zachowuj się, proszę. Ja tu słuchałem komplementu od Benedicta Cumberbatcha. Rozumiesz? Sherlock chwalił mój film!
- Przepraszam za zamieszanie, ale nie uwierzycie! - podekscytowała się Luiza. - Razem z Ryanem pojechaliśmy po przemówienie Moniki, a że nie wiedziałam, które to, a nie było czasu czytać, wzięłam wszystkie kartki ze stolika nocnego w jej pokoju.
- No i? - niecierpliwił się Tom. - Ja dla tej historii opuszczam mojego nowego kumpla Benia?
- Daj mi dokończyć! - warknęła Luiza. - Dostarczyłam Moni przemówienie, a ona poprosiła mnie o przechowanie tych kartek, bo mam większą torebkę. No to je przechowałam.
- Jezu, zaraz zasnę! - ziewnął Andy. - Do rzeczy!
- Daj jej spokój! - nakazał Joel. - I co się stało?
- Po seansie czekaliśmy z Ryanem aż wszyscy wyjdą, żeby się nie pchać na chama jak "twój kolega Beniu" - Luiza zwróciła się do Toma i zakreśliła w powietrzu cudzysłów. - Tak, widziałam, jak biegł do samochodu. Pewnie spieszył się na darmową wyżerkę.
- Teraz to i ja się niecierpliwię. - Madzia wywróciła oczami. - Ta opowieść ma puentę?
- Ma, poczekaj! Nudziłam się, kiedy Ryan zaczął gadać z chłopakami o trasie…
- Nudzi cię rozmowa o naszej trasie koncertowej? - spytał obruszony Ryan.
- Nie no, nie dadzą mi skończyć. - Luiza założyła ręce na piersi, więc wszyscy zamilkli, bo ciekawiło ich, co ją tak poruszyło.
- Proszę, kontynuuj, skarbie.
- Więc zajrzałam w zapiski Moniki. A to były teksty piosenek. Albo wiersze, sama nie wiem. Ale bardzo mi się spodobały.
- Też mi rewelacja. Brukselka napisała dwa hity, może ma ich w zanadrzu więcej. - Nath wzruszył obojętnie ramionami.
- Ma. Właśnie wpadłam w łazience na Ellie Goulding. Zaczęłam świrować, bo nie przywykłam jeszcze do tego świata celebrytów. Ona zaczęła mnie uspokajać, ja zapytałam, nad czym pracuje, więc wyznała, że szuka piosenki na ścieżkę dźwiękową do filmu "50 twarzy Greya"…
- A co to znowu? - prychnął Andy.
- Nie udawaj, że nie wiesz - odgryzł się Joel, a do Luizy zwrócił się uprzejmie. - I pokazałaś jej piosenkę Monici, tak?
- Dokładnie! - ucieszyła się blondynka, widząc, że ktoś jej słucha. - I bardzo jej się spodobało, powiedziała, że "jej ludzie" dokładnie tego szukają. Ona ma "swoich ludzi", wyobrażacie sobie?
- Jakoś cudem - westchnął Tom. - Mówiłaś Brukselce?
- Nie mogę jej nigdzie znaleźć, a musiałam to komuś powiedzieć. Ellie dała mi swój numer telefonu i mam ją skontaktować z Monią. Powiedziałam, że jestem jej menedżerką.
- Gratuluję awansu. - Ryan cmoknął swoją dziewczynę w usta. - W sumie nadajesz się na to stanowisko. Doskonale pamiętam, jak zasadziłaś się na Aviciiego w saunie podczas naszego romantycznego weekendu. Przyczyniłaś się do sukcesu "Wake Me Up".
- I dlatego od października zaczynam studia z zarządzania. Już wiem, że to chcę robić w przyszłości.
- Gratuluję - ucieszyła się Madzia. - Twój zapał jest rzeczywiście zaraźliwy. No i nie każdy w łazienkach i saunach potrafi znaleźć przyjaciołom pracę.
         Wszyscy się roześmiali, ale Luiza sposępniała.
- Martwię się tylko, że nie mogę nigdzie znaleźć Moni.
- W łazience jej nie ma?
- Gdyby usłyszała, że czytałam jej osobiste zapiski i pokazuję je Ellie Goulding, chyba by wyszła z kabiny, nie sądzisz? - Luiza spojrzała na Adama z Lawson jak na idiotę i rozejrzała się.
         Niedaleko stał drugi Adam, były Moniki, razem ze swoją osobą towarzyszącą. Postanowiła go zapytać o pobyt dziewczyny.
- Hej, widziałeś może Monikę? - zagadnęła chłopaka po polsku, nie kłopocząc się, by przywitać Erin. Monika opowiadała jej, jaka to zołza, Luiza nie chciała więc marnować na nią czasu.
- Nie od przyjazdu tutaj. Zaginęła?
- Nie wiem, ale trochę się martwię. Wiesz, że ona lubi robić różne dziwne rzeczy. - Luiza zmierzyła wzrokiem Erin, która wyglądała na oburzoną, że nie rozumie konwersacji. Miała to jednak w dupie. - Gdybyś ją zobaczył, powiesz, że mam dla niej dobrą nowinę?
- Jasne, przekażę. Pomogę ci jej szukać - zobowiązał się Adam i przeprosiwszy swoją towarzyszkę, oddalił się z Luizą.
         Erin była niepocieszona, że została sama, a jeszcze bardziej zdenerwowało ją, że nie wiedziała, dlaczego została na lodzie. Madzia i Nath przypatrywali się jej przez krótką chwilę.
- Co to za chłopiec z wodogłowiem? - spytała poirytowana Erin, wskazując na Natha.
- O, wypraszam sobie! - Piosenkarz już zakasał rękawy i skakał w stronę nemezis Moniki, ale Madzia go odciągnęła na bok, robiąc dobrą minę do złej gry.
- Nie róbmy scen na przyjęciu Toma - poprosiła.
- Ty chyba nie słyszałaś, co ona powiedziała!
- Słyszałam. I teraz już wiem, że moja siostra miała co do niej rację. Nie rozumiem, co Adam w niej widzi.
- Cóż, jest ładna… - zauważył Nath i się zamyślił, a nastolatka po raz kolejny uderzyła go pięścią, by sprowadzić go na ziemię. - Ale głupia! - poprawił się szybko.
- Chodź, znajdziemy moją siostrę, zanim zrobi coś głupiego.
         Magda pociągnęła swojego chłopaka w stronę stolika Wrednych Zalotek, które mogły coś wiedzieć. Niestety wydawały się zajęte swoimi sprawami. Maja wyrywała Alex telefon i próbowała wbić numer Ricky'ego.
- Jeszcze nie koniec zakładu! - krzyczała Alex. - Oddaj to!
- To tylko kwestia czasu! Nie zeszli z parkietu, zobacz te maślane oczka!
- Może im nie przeszkadzajmy? - szepnął Nath swojej dziewczynie, a ta kiwnęła głową i poszli dalej, szukać Moniki.
         Jak się okazało, wcale nie zaginęła. Stała przed wejściem na salę bankietową i rozmawiała z Dougiem i Dannym z McFly.
- Nie no nie wierzę! My cię wszędzie szukamy, a ty sobie w najlepsze plotkujesz?! - uniósł się Nath.
- Miło mi, że się o mnie martwisz, ale jak widzisz, wszystko w porządku - zapewniła Monika. - Po prostu przerósł mnie ten tłum, więc wyszłam zaczerpnąć powietrza, a oni przyszli na papierosa…
- Musimy przestać zakładać najgorsze - westchnęła Madzia. - Dam znać Luizie i Adamowi, że się znalazłaś.
         Monika zrobiła duże oczy.
- Adamowi?! A po co wy go prosiliście o pomoc?!
- Dziwisz się? - spytał Danny. - Po tym, co odwaliliście na laserowym paintballu, też bym najpierw uderzał do niego.
- A co się wtedy stało? - zainteresował się Dougie.
- Idź lepiej zarywaj do Ellie Goulding i nie podsłuchuj, jak dorośli rozmawiają - polecił Danny przyjacielowi, wskazując mijającą ich piosenkarkę, która uśmiechnęła się życzliwie.
         Dougie poczerwieniał i już nic nie mówił. Madzia zadzwoniła do Luizy, by ją uspokoić, a ta zakazała przekazywać Monicę dobrą wiadomość, bo chciała zrobić to sama. Madzia i Nath, widząc posępną minę Moniki chcieli od razu jej wszystko powiedzieć, ale się wstrzymali.
- Ale zdradź mi - zagadnął rudowłosą Danny. - Gdzie ten mutant z filmu zabrał Veronicę?
- W istną drogę rozpaczy - westchnęła Monika w odpowiedzi i smętnie powlokła się na salę.
         Przyjaciele podążyli za nią. Przekazana przez Luizę wiadomość ucieszyła Monikę, podobnie jak dobra recenzja filmu, którą następnego dnia rano przeczytała na portalu internetowym. Nie była jednak w pełni szczęśliwa, bo najświeższym wspomnieniem z wieczoru premiery nadal pozostawał widok Adama i Erin razem.

___________________________________________________

W rolę Erin wciela się Jessica Stroup:


Blog List